< Powrót
24
października 2017
Tekst:
Leopold W. Naskręt
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann

Bezpiecznie i pożytecznie, czyli po spotkaniu żeglarzy

Zamknięte drogi wodne, farmy wiatrowe, tajemnicze kolizje, ale i nowe rozwiązania techniczne – te i inne problemy żeglarzy dyskutowali uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Pomorski Związek Żeglarski.

Żeglarze państw nadbałtyckich od 2006 roku spotykają się regularnie na konferencji Baltic Sea Cruising Network (BSCN), by definiować problemy i określać  wspólne cele dla bezpiecznego uprawiania żeglarstwa na Bałtyku i akwenach przyległych. W tym roku spotkali się po raz dwunasty, po raz pierwszy w Polsce, w Narodowym Centrum Żeglarstwa w gdańskich Górkach Zachodnich. Relację z konferencji opublikowaliśmy w tekście „Co interesuje żeglarzy bałtyckich”. Dzisiaj więcej szczegółów.

Tematem podnoszonym przez uczestników był m.in. brak oznakowania nocnego  sieci rybackich na rosyjskich i polskich akwenach połowowych, zagrażający bezpiecznej żegludze jednostek sportowych. Zwrócono uwagę na małą skuteczność administracji morskiej tych krajów, w egzekwowaniu obowiązujących przepisów.

Rozmawiano o rosyjskich i polskich akwenach stale lub czasowo zamkniętych dla żeglugi. W wypadku tych pierwszych jedyną radą jest omijać je daleka. Polskie drogi wodne zaś wymagają wprowadzenia właściwego systemu informującego o ich wyłączeniu, by można z wyprzedzeniem zaplanować rejs.

Nowym zjawiskiem zagrażającym bezpiecznej żegludze są platformy wiertnicze i farmy wiatrowe, których liczba lawinowo rośnie w poszczególnych częściach Bałtyku. Wymaga to, mówiono na konferencji, niezwykle starannego korygowania pomocy nawigacyjnych, sprawdzania i aktualizowania papierowych i elektronicznych map morskich, przed i w czasie rejsu.

 

Rys. Olivier Kaus

Przepływanie w bezpośredniej bliskości farm wiatrowych, szczególnie niebezpieczne jest dla jachtów żaglowych, z powodu występujących tam zjawisk aerodynamicznych, mogących zakłócić spokojną żeglugę, a nawet spowodować zniszczenie żagli i takielunku.

Wciąż dużym zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzkiego na morzu pozostają unoszące się w toni morskiej lub pływające tuż pod powierzchnią wody kontenery.  Szczególnie groźne dla niewielkich  jednostek pływających wykonanych z tworzywa. Administracje morskie krajów nadbałtyckich i towarzystwa ubezpieczeniowe  każdego roku odnotowują kilkadziesiąt tajemniczych kolizji z obiektami pływającymi w wodzie.  Stąd apel uczestników konferencji do wszystkich marynarzy i żeglarzy, aby na bieżąco przekazywali informacje o pływających, zagrażających ruchowi statków  obiektach.

Uczestnicy spotkania zwrócili też uwagę na zdobywający coraz większą liczbę zwolenników, system bezobsługowego korzystania z infrastruktury portów i przystani jachtowych. Mając dostęp do internetu lub zasięg telefonii komórkowej, można z komputera lub smartfona, podając dane techniczne  jachtu, liczbę załogi, zgłosić planowane wejście do portu, potrzeby serwisowe czy aprowizacyjne, otrzymując potwierdzenie, z dokładnie określonym miejscem cumowania. Należność za korzystanie z usług portowych regulujemy również elektronicznie.  Zaletą takiego rozwiązanie jest standaryzacja usług i prostota obsługi. Do bezobsługowej sieci podłączone są w większości jachtowe porty duńskie, szwedzkie, fińskie i estońskie.

Na koniec goście konferencji mogli zapoznać się z możliwościami serwisowymi polskich firm w zakresie napraw, remontów oraz utrzymania jachtów. Maciej Patoka i Konrad Lipski zaprezentowali usługi szkutnicze, żaglomistrzowskie, taklarskie, mechaniczne, instalacyjne i porządkowe. Sadząc po reakcji sali – mają one szansę otworzyć się na nowe rynki.

Następne spotkania Baltic Sea Cruising Network uczestnicy konferencji zaplanowali w roku 2018 w Norwegii, a w 2019 w Finlandii.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ