< Powrót
26
lipca 2017
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Przedstawiciele ORC podczas na otwarcia Dr Irena Eris ORC European Championship Gdańsk 2017 - Dobbs Davis (z lewej) i Zoran Grubis.

Dr Irena Eris ORC ME Gdańsk 2017 – Dobbs Davis odsłania kulisy swojej pracy

Załogi biorące udział w Dr Irena Eris ORC European Championship Gdańsk 2017 mają dziś szczególnie trudne zadanie. Środa, 26 lipca jest dniem wyścigu na długim dystansie. Aura nie rozpieszcza zawodników, a pierwsze jachty wrócą do gdańskiej mariny późnym wieczorem.

Pod nieobecność załóg w miasteczku regatowym panuje cisza, a my korzystamy z okazji, by porozmawiać z Dobbsem Davisem, dyrektorem komunikacyjnym Offshore Racing Congress, między innymi o tym, czym zajmuje się podczas mistrzostw Europy.

– Jakie najważniejsze cele stawia przed sobą instytucja, którą reprezentujesz, podczas trwających w Gdańsku mistrzostw?

– Ponieważ w regatach morskich ścigają się wspólnie jachty różnego typu, najważniejszym celem ORC jest zapewnienie opartego na wiedzy naukowej, przejrzystego, otwartego i sprawiedliwego systemu regatowego. Moim zadaniem w każdych regatach opartych o formułę ORC, jest zapewnienie kontroli ze strony ISAF. I teraz jest podobnie.

– Co należy do twoich zadań?

– Pełnię tu kilka funkcji. W jednej z nich występuję z ramienia ISAF i sprawdzam listy załóg pod kątem uczestnictwa żeglarzy amatorów. Chodzi o określenie, czy załoga jest amatorska i może być punktowana i nagradzana w systemie amatorskim, czy należy już klasyfikować ją jako ekipę zawodową. Poza tym brałem udział w przygotowaniu i przeprowadzeniu ceremonii otwarcia mistrzostw, co jest zadaniem mocno angażującym czasowo i fizycznie. Oprócz tego codziennie jestem obecny w marinie, skąd jachty wyruszają na start do kolejnych wyścigów, no i pomagam w komunikacji zespołu prasowego z dziennikarzami z zagranicy. Przygotowuję też informacje dla mediów w języku angielskim.

– Jak w kilku słowach scharakteryzowałbyś system ORC?

– W skrócie to największy pod względem zasięgu regatowy system pomiarowy. Wprawdzie jest on najbardziej rozwinięty na południu Europy, warto jednak zaznaczyć, że każdego roku wydaje się na świecie dwa tysiące certyfikatów pomiarowych ORC. Z tego systemu korzystają żeglarze w 45 krajach.

– Czy to oznacza, że na południu żeglują najmocniejsze pełnomorskie załogi regatowe?

– Tak, ORC jest popularny w Grecji, we Włoszech czy Hiszpanii. Ale to nie reguła, bo mocne załogi są także w Niemczech. System jest wykorzystywany wszędzie tam, gdzie jest duża społeczność żeglarska.

– Jakie są najważniejsze zasady obowiązujące w systemie ORC?

– Zasad jest wiele, to system opierający się na różnych kategoriach dotyczących pomiarów jachtów. Dlatego podczas każdych regat obecny jest zespół pomiarowy. Na imprezach tak wysokiej rangi, jak rozgrywane w Gdańsku mistrzostwa, jest to szczególnie ważne i taki zespół, prowadzący na jachtach inspekcje, oczywiście także tu jest. Jednak najważniejszą zasadą ORC jest stosowanie pomiarów opartych na danych naukowych, by ich wyniki były po prostu sprawiedliwe. Dlatego spotykamy się cztery razy w roku i pracujemy nad udoskonaleniem czegoś, co nazywa się w skrócie VPP, czyli Velocity Prediction Program. Chodzi o program do prognozowania prędkości osiąganej przez dany jacht w konkretnych warunkach, na konkretnych akwenach. To jest narzędzie, dzięki któremu staramy się zapewnić sprawiedliwe obliczanie wyników regat.

– Czy wśród załóg startujących w tegorocznych mistrzostwach Europy masz swoich faworytów?

– W Gdańsku startuje co najmniej kilka mocnych ekip. W klasie A na pewno do faworytów należy niemiecka załoga Erika Bertha na jachcie „Tarok VII”. W klasie B także ściga się kilka dobrych teamów. Moim zdaniem to w ogóle najmocniejsza grupa tych mistrzostw, to w niej rywalizacja będzie najostrzejsza. Natomiast w klasie C liczyć się będą Estończycy na jachcie „Sugar 2” i ich rodacy na jachcie „Katarina II”, ze sternikiem Aivarem Tuulbergiem. To ubiegłoroczni mistrzowie Europy, z dobrej strony pokazali się także w zakończonych niedawno mistrzostwach świata w Trieście.

– Czy znasz polskich żeglarzy startujących w offshorowych imprezach ORC?

– Wiem, że polskie zespoły nie należą do czołówki. W przeszłości nie oglądaliśmy ich zbyt często podczas mistrzowskich regat rozgrywanych na świecie. Moim zdaniem jest tak dlatego, że w Polsce system ORC dopiero się rozwija. Kultura żeglarstwa regatowego jest jeszcze zbyt młoda. Jestem jednak przekonany, że takie zawody, jak trwające właśnie mistrzostwa Europy w Gdańsku pomogą w rozwoju kultury regatowej, a co za tym idzie, w przyszłości polskie załogi będą się liczyć na świecie.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ