< Powrót
23
sierpnia 2017
Tekst:
Jacek Kiełpiński
Zdjęcie:
Jacek Kiełpiński
Parada we Włocławku.

Festiwal Wisły – cztery dni panowania Królowej

Sukcesem zakończył się Festiwal Wisły, największa impreza Roku Rzeki Wisły 2017. Tysiące ludzi poznawały urok rzeki z pokładu drewnianych, tradycyjnych łodzi i statków, smakowały nadwiślańskie specjały, słuchały muzyki szantowej i folkowej. Nareszcie oczy wszystkich skierowane były na Wisłę.

Tradycyjne żeglarstwo wiślane, choć ciągle niszowe, rozwija się. To z tego środowiska wywodzą się pomysłodawcy uchwalenia Roku Rzeki Wisły 2017. I to oni spłynęli z całej Polski na wyjątkowe święto, jakim był Festiwal Wisły, czterodniowa impreza (12-15 sieepnia) odbywająca się na sześćdziesięciokilometrowym odcinku rzeki, od Włocławka, przez Ciechocinek, do Torunia.

Organizatorzy postanowili nawiązać do odbywającego się we wrześniu w Orleanie Festiwalu Loary, największej imprezy rzecznej Europy.

– Dziś do Orleanu w czasie festiwalu zjeżdża ok. 600-700 tysięcy ludzi – mówi Marcin Karasiński dyrektor Festiwalu Wisły, wiceprezes Kujawsko-Dobrzyńskiej Organizacji Turystycznej, która imprezę zorganizowała. – I francuska rzeka, po latach zapomnienia, tętni życiem. Czemu nie powtórzyć tego na Wiśle?

Okazało się, że Wisła pełna tradycyjnych łodzi przyciąga tłumy. We wszystkich miastach festiwalowych frekwencja była ogromna. Widzów oczarowały szczególnie parady dzienne i nocne pod żaglami rozprzowymi i gaflowymi, z pochodniami, przy nastrojowej, wiślanej muzyce. Łodziami i statkami przepłynęło się w czasie Festiwalu Wisły 3500 osób.

Twórcy Festiwalu Wisły nie ukrywają, że walczą ze znanymi przesądami mówiącymi o Wiśle, jako  „brudnym i niebezpiecznym ścieku”. Istotą Festiwalu Wisły było przede wszystkim szeroko pojęte oswajanie z rzeką i przybliżanie kultury rzecznej. W akcji „Przepłyń Wisłę” udział chciały wziąć setki osób. Jednak program był tak napięty, że udało się wygospodarować zaledwie godzinę dla pływaków, którzy rzekę pokonywali wpław w grupach, z bojkami ratowniczymi i pod okiem ratowników.

Podczas imprezy wikingowie z Floty Jarmeryka mieli okazję ustanowić rekord prędkości najszybszej łodzi wikińskiej świata, słynnego 26-wiosłowego „Morąga”. Wikingom wspartym przez wioślarzy toruńskiego AZS, udało się w osiągnąć 17 kilometrów na godzinę. Kibicował im, na toruńskim Bulwarze Filadelfijskim, wielotysięczny tłum.

Chętni w pocie czoła wykonywali dłubanki, które ostatniego dnia Festiwalu Wisły popłynęły w regatach. W ramach imprezy odbyły się także regaty sportowe w klasach OK Dinghy, Puck i Open. Mimo niskiej wody w Wiśle, wielu zawodników zaryzykowało uszkodzenie sprzętu i rywalizacja była ostra. Ale, przyznajmy to szczerze, odbywała się nieco w cieniu zasadniczej imprezy rozciągniętej we Włocławku i Toruniu na kilometrowych odcinkach tamtejszych bulwarów.

Wszystko wskazuje na to, że Festiwal Wisły będzie kontynuowany.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ