< Powrót
12
grudnia 2014
Tekst:
Ilona Miluszewska
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Tomasz Lipski, trener ISSA.

ISSA chce współpracować

11 grudnia 2014 r. o godz. 17 po raz czwarty otworzyliśmy drzwi Forum Nauczycieli Żeglarstwa w siedzibie Pomorskiego Związku Żeglarskiego. Gościem FNŻ był Tomasz Lipski, trener ISSA oraz Yachtmaster Instructor RYA, wiceprzewodniczący międzynarodowej organizacji ISSA, a także członek zarządu Federacji Szkół Żeglarskich ISSA w Polsce. Tematem spotkania były „Doświadczenia ISSA w wydawaniu certyfikatów żeglarskich”.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Szkół Żeglarskich (International Sailing Schools Association) wywodzi się z Francji. Spotkanie założycielskie odbyło się w Londynie w 1968 roku, a rejestracja w Szwajcarii rok później. Co ciekawe, Polacy byli tam od początku. ISSA miało służyć wymianie doświadczeń, wymianie kulturowej, być miejscem standaryzacji szkoleń. W trakcie spotkania Tomasz Lipski mówił m.in. o początkach ISSA, jej działalności, strukturze, charakterze, związkach z RYA, o systemie szkoleń ISSA i o ISSA Polska.

Kiedy skończył, posypały się pytania. Kapitan Andrzej Drapella chciał wiedzieć jakim sprzętem organizacja dysponuje i jakie są zasady jej finansowania.

– Nie mamy majątku trwałego – wyjaśniał Tomasz Lipski. – Ale nasze szkoły oczywiście dysponują różnorodnym sprzętem żeglarskim. Każda szkoła, która chce do nas wstąpić musi poddać się inspekcji, dlatego dokładnie wiemy np. jakie mają jachty. A finansujemy się ze składek naszych członków, ze szkoleń instruktorów, z inspekcji (ale to poza Polską, tu tego zwyczaju nie ma). Wreszcie z produkcji certyfikatów.

Wątpliwości kpt. Jacka Forembskiego wzbudziły patenty ISSA z nazwiskiem instruktora i nazwą szkoły…

– Chcemy żeby było wiadomo, kto daną osobę szkolił – mówił prelegent. – Z różnych powodów, również dlatego, że jeśli będzie ona źle wyszkolona, łatwo będzie namierzyć kto jest za to odpowiedzialny i usnąć go z systemu, bo takich szkolących i szkół nie chcemy. Nazwisko na certyfikacie to rodzaj odpowiedzialności – przede wszystkim moralnej.

– To że instruktorzy przyjmują na siebie taką odpowiedzialność – mówił z kolei Krzysztof Piwnicki – jest rodzajem gwarancji. – Patent PZŻ wydaje instytucja. Kto w tym wypadku ponosi odpowiedzialność? A w ISSA jest konkret – ten instruktor cię wyszkolił, odpowiada za twoją wiedzę i umiejętności. To pewnego rodzaju paradoks, że w PZŻ komisja ocenia pracę instruktora, którego sama wykształciła. Mam przyjemność być instruktorem PZŻ, zajmuję się szkoleniem przyszłych żeglarzy, a na koniec przychodzi ktoś, kto mnie ocenia. Czy nie powinienem mieć prawa samodzielnie uznać, że człowiek, którego wyszkoliłem jest lub nie jest przygotowany do żeglowania? Zaufanie do instruktora to ogromny plus ISSA.

Na spotkaniu usłyszeliśmy, że ISSA nie jest konkurencją dla PZŻ.

– To zaproszenie do wspólnego działania, próba nawiązania współpracy – podkreślał Krzysztof Piwnicki. – Jeśli będziemy myśleli o ISSA jako o konkurencji dla Polskiego Związku Żeglarskiego, to każda inna organizacja, np. RYA też będzie konkurencją. Będziemy się przed nimi zamykać. A chodzi o to, żeby współpracować, doskonalić się, rozwijać.

Patenty, uprawnienia, certyfikaty potwierdzające kompetencje? Jak to wygląda z punktu widzenia ISSA – dociekał Mariusz Zawiszewski.

 Ja tych terminów używam zamiennie – mówił Tomasz Lipski. – Bo to jest to samo. Tylko w Polsce są uprawnienia na pływanie rekreacyjne, podczas gdy w większości krajów europejskich, o ile ma się ubezpieczenie po prostu wsiada się na jacht.

Pytano czy patenty ISSA są honorowane w Polsce? – Nie jest to prawnie uregulowane – wyjaśniał Tomasz Lipski. A jak są traktowane na świecie? – Wszędzie są uznawane.

Zapraszamy na kolejne spotkanie w styczniu. Szczegóły wkrótce.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ