< Powrót
7
czerwca 2017
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Fb/Ostarand Twostar 2017

„Rote 66” na prowadzeniu, „Opole” w Plymouth

Po dziewięciu dniach w transatlantyckich regatach samotników i załóg dwuosobowych ściga się 16 z 22 jachtów, które 29 maja wyruszyły z Plymouth. Z dwojga naszych zawodników w wyścigu pozostała Joanna Pajkowska. Andrzej Kopytko z powodu awarii jachtu musiał zrezygnować…

1 czerwca jako pierwszy, na skutek uszkodzenia masztu i elektroniki pokładowej, z regat wycofał się katamaran „PiR2”. Tego samego dnia „Breizh Cola” nabrał wody po uderzeniu dużej fali i zdecydował się zawinąć do najbliższego portu. 2 czerwca po urazie głowy zrezygnował Ricardo Diniz z „Taylora 325”, a dzień później z powodu złej pogody katamaran „Hikari”. W poniedziałek 5 czerwca dołączył do nich nabierający wodę jacht „One and All”.

Pech nie ominął również naszego jedynego zawodnika w OSTAR, Andrzeja Kopytko. 2 czerwca z powodu uszkodzenia sztagów na „Opolu”, żeglarz podjął decyzję o powrocie do Plymouth.

Świetnie w wyścigu do Newport idzie jachtowi „Rote 66”, na którym płynie Uwe Röttgering i Joanna Pajkowska. Niemiecko-polska załoga świetnie rozpoczęła regaty, a obecnie zajmuje pierwsze miejsce w rywalizacji TwoSTAR oraz drugie w klasyfikacji wszystkich jachtów. „Rote 66” ustępuje tylko fantastycznemu Andrei Murze na „Vento di Sardegna” – zwycięzcy TwoSTAR 2012 i OSTAR 2013 – który płynie z największą prędkością i wyprzedza rywali o ponad 200 Mm. Według szacunków, Mura ma dopłynąć do Newport w środę 14 czerwca, a Röttgering i Pajkowska w niedzielę 18 czerwca.

Udało nam się porozmawiać z Andrzejem Kopytko, który w poniedziałek rano zawinął z powrotem do Plymouth.

– Co się stało na Atlantyku?

– Awarii uległ baby-sztag, który dołożyliśmy do takielunku przed regatami. Było to rozwiązanie dodatkowe, żeby przygotować się na bardziej sztormowe warunki. Na skutek zerwania baby-sztagu, targany wiatrem żagiel sztormowy uszkodził inne elementy takielunku. Nie miałem możliwości naprawy, a płynięcie dalej w coraz trudniejsze warunki, uznałem za lekkomyślne i niebezpieczne.

– Jakie mogły być przyczyny awarii?

– Wiatr nie przekraczał 30 węzłów, a ożeglowanie było przygotowane na trudniejsze warunki. Winne są fale, które dochodziły z centrum niżu na Atlantyku. Jedno z uderzeń było prawdopodobnie zbyt silne. Mam podejrzenia, co dokładnie zawiodło, ale będziemy to jeszcze analizować. Jestem to winny partnerom projektu – musimy wspólnie wyciągnąć wnioski i przełknąć gorycz porażki.

– Nie spotkał się pan wcześniej z takim problemem?

– Szkoda, że po zakończeniu prac wczesną wiosną nie było warunków do przetestowania sprzętu. Jak na złość, podczas przeprowadzania jachtu do Plymouth warunki były sielankowe – gdyby trafiły się trudniejsze, może byłoby inaczej. A tak weryfikacja odbyła się na Atlantyku…

– Jak wyglądał powrót do Plymouth?

– Podróż była przyjemna – w piątek wracałem przy wietrze o sile 20-25 węzłów. Dopiero później gonił mnie silny układ wiatrowy, ale w ostatniej chwili w poniedziałek udało mi się wejść do portu.

– „Opole” wymaga poważniejszych napraw?

– Wydaje mi się, że trzeba wyregulować takielunek i po ustawieniu masztu będzie można kontynuować żeglugę. Ale wolę, żeby jeszcze ktoś to obejrzał i dlatego czekam na takielmistrza.

– Co dalej?

– Małe marzenie o OSTAR miałem w głowie od lat, ale analizując własne możliwości, budżet domowy i czas poświęcony rodzinie, to miała być jednorazowa fanaberia. Na chwilę obecną nie mam odwagi powiedzieć żonie i dzieciom, że za trzy lata będę znowu płynął. Tym bardziej, że wiem, jak wyglądały trzy ostatnie lata, kiedy nie miałem dla rodziny czasu. Obiecałem sobie, że po OSTAR im to zrekompensuję. Ale jestem zakochany w tych regatach, a życie na oceanie było bajecznie piękne. Dałbym bardzo wiele, żeby za trzy lata wrócić i dokończyć wyzwanie – mam rachunki do wyrównania.

OSTAR (Observer Single-handed Transatlantic Race -Transatlantyckie Regaty Samotników Observera) są uznawane za jedne z najtrudniejszych regat transatlantyckich. Dystans do pokonania liczy ok. 3000 mil morskich, czyli ok. 5500 km. Trasa prowadzi przez północny Atlantyk, na którym żeglarze muszą się zmierzyć z przeciwnymi wiatrami, nieprzyjaznymi prądami morskimi, mgłami i górami lodowymi. W 1981 roku wystartowała pierwsza edycja regat TwoSTAR (Twohanded Transatlantic Race – Dwuosobowe Transatlantyckie Regaty). W 2013 roku w OSTAR wziął udział Krystian Szypka, w ramach organizowanego przez Pomorski Związek Żeglarski projektu „Ostar for Dydek”.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ