< Powrót
2
grudnia 2015
Tekst:
Monika Jędrzejewska
Zdjęcie:
ze zbiorów
Narodowego Muzeum Morskiego
Stefan Płużański - „Bitwa pod Oliwą”.

Słyszeliście o… karach cielesnych na żaglowcach?

Oblewanie gorącą smołą groziło złodziejom. Przygwożdżenie do masztu nożem ręki temu, kto wszczął bójkę zakończoną rozlewem krwi. Była też chłosta w obecności całej załogi. Kar doświadczali marynarze nie przestrzegający prawa obowiązującego na pokładzie.

Za panowania Zygmunta Augusta 24 marca 1568 roku powołano w Rzeczypospolitej Komisję Morską – pierwszy w naszych dziejach organ administracji i gospodarki morskiej. Komisja opracowała artykuły morskie zwane Ordynacją  i wydała je w Warszawie 16 lipca 1571 r.

Kapitan w myśl zasad nowo powstałego regulaminu polskiej floty wojennej miał prawo do ukarania śmiercią za jakikolwiek zamach ze strony marynarzy na niego lub innego bezpośredniego przełożonego. Ordynacja zawierała szczegółowy opis przewinień i kar.

Śmierć przez powieszenie na rei bądź rozstrzelanie groziła za nieprawidłowe zachowanie załogi podczas bitwy. Za przejście na stronę wroga – utopienie lub pozostawienie na bezludnej wyspie.

Utrata żołdu, chłosta, wyrzucanie za burtę, przywiązywanie do masztu, czy trzykrotne przeciąganie pod stępką groziło za złe traktowanie członków załogi, przeklinanie, marnotrawstwo lub kradzież pożywienia, nietrzeźwość czy spanie na wachcie. Za samowolne opuszczenie okrętu mógł zostać wydany wyrok śmierci.

Przeciąganie pod stępką, zazwyczaj jednoznaczne ze śmiercią, polegało na tym, że do nóg delikwenta przywiązywano linę prowadzoną pod kilem okrętu, a marynarze stojący po obu stronach burty, przeciągali ją wraz z uwiązanym na niej człowiekiem.

Niektóre kary wydają się bliższe torturze i zbyt surowe w stosunku do przewinienia, był to jednak, jak wówczas sądzono, jedyny sposób na poskromienie marynarzy-zabijaków… Miały być przestrogą i budzić strach. 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ