< Powrót
11
marca 2016
Tekst:
Krzysztof Piwnicki 4winds Szkoła Żeglarstwa
Zdjęcie:
Mathew Brady
Samuel F. B. Morse w 1857 r.

Słyszeliście o… malarzu, który stworzył alfabet?

Mimo, że od wielu lat alfabet Morse’a nie jest już oficjalnie używany w łączności na morzu, nadal funkcjonuje w naszej świadomości i z powodzeniem jest stosowany w wielu dziedzinach życia. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy jak ten XIX-wieczny wynalazek pewnego malarza zmienił i nadal kreuje naszą rzeczywistość.

Ludzie od najdawniejszych czasów konstruowali urządzenia pozwalające na przekazywanie informacji na odległość. Żadne z nich jednak, poczynając od bębnów, dzwonów czy trąb, poprzez heliografy (tarcze odbijające promienie słoneczne), ogniska rozpalane na specjalnych wieżach, po aparaty semaforowe, nie spełniały pokładanych w nich oczekiwań. Mimo że informacje o zdobyciu Troi przekazano do Myken przy pomocy sieci ognisk w niecały dzień, a standardowa wiadomość (36 znaków) nadawana przy pomocy telegrafów optycznych skonstruowanych przez braci Choppe w 1792 r. trafiała z Lillie do Paryża w 32 minuty (192 km), to wszystkie te systemy łączności wymagały bardzo dobrej widzialności, często nie działały podczas brzydkiej pogody i co niezmiernie istotne, były kosztowne, zarówno w budowie, utrzymaniu, eksploatacji i obsłudze.

Od kiedy jednak William Watson w 1746 r. przesłał za pomocą kabla ładunek elektryczny na odległość trzech kilometrów, zaczęto się zastanawiać, jak wykorzystać elektryczność w łączności. Prace w tym kierunku trwały niemal równorzędnie w wielu krajach. Szkot Charles Morrison skonstruował urządzenie, w którym wybranym znakom (literom) przypisano konkretne impulsy elektryczne. Każdy z nich był nadawany innym kablem. Rosjanin Piotr Szyling skonstruował pierwszy telegraf igiełkowy. Działał on na zasadzie wychylenia igły wskazującej odpowiednie litery na specjalnej tablicy, zależnie od wytworzonego pola elektromagnetycznego. Pomysły te stanowiły też podwaliny pod pierwsze linie telegraficzne. Hiszpan Francisco Salv połączył taką linią Barcelonę z Fort Atarazans (ok. 1 km). Niemcy Friedrich Gauss i Wilhelm Weber wysyłali sygnały elektryczne na odległość kilkunastu kilometrów…

Prawdziwą rewolucję przypisuje się jednak amerykańskiemu malarzowi i rzeźbiarzowi, a zarazem wynalazcy Samuelowi Morse’owi, choć wielu badaczy twierdzi, że prawdziwym twórcą idei tego co znamy jako aparat Morse’a był jego współpracownik  Alfred Vall.

Urządzenie to działało na zasadzie otwierania i zamykania obwodu elektrycznego przy pomocy tzw. klucza. W aparacie odbiorczym znajdował się ponadto elektromagnes połączony z pisakiem, pod którym przesuwała się taśma papierowa. Naciśnięcie przycisku w aparacie nadawczym powodowało, że na taśmie aparatu odbiorczego pojawiała się kropka (gdy przycisk był naciśnięty krótko) lub kreska (gdy przycisk był naciśnięty dłużej).

Niezależnie od tego kto był rzeczywistym twórcą samego aparatu, to właśnie ten system przetworzenia impulsu elektrycznego na znak graficzny i odwrotnie, a nie stworzenie samego urządzenia, przyniosło Morse’owi sławę. Kod Morse’a to zatem sposób reprezentacji liter, cyfr i znaków specjalnych za pomocą znaków popularnie zwanych kreską i kropką. Morse tak „zaprojektował” stworzone przez siebie znaki, aby te najczęściej używane w języku angielskim były najprostsze (a – to kropka, kreska, i – to dwie kropki, t – kreska). Rzadziej spotykane litery miały bardziej skompilowaną konstrukcję (x – kreska, dwie kropki,  kreska, y – kreska, kropka, dwie kreski).

Mors dokonując wyboru i ustalając częstotliwość występowania poszczególnych liter, przeglądał między innymi płyty zecerskie w drukarni. Określił także długość znaków, odstępy miedzy nimi, przerwy między grupami znaków. Zgodnie z jego założeniem kreska powinna trwać co najmniej tyle czasu co trzy kropki.  Odstęp pomiędzy elementami znaku powinien trwać jedną kropkę. Odstęp pomiędzy poszczególnymi znakami – jedną kreskę, a odstęp pomiędzy grupami znaków – trzy kreski.

Kod Morse’a jest też pomyślany w taki sposób, aby można go było używać bez specjalnego urządzenia dekodującego lub nadawczego. Kropki i kreski mogą przybrać formę dźwięków nadawanych gwizdkiem lub dzwonkiem, błysków emitowanych latarką, uderzeń przedmiotu o przedmiot itp. W sytuacji awaryjnej kod ten może być zatem łatwo nadany za pomocą zaimprowizowanych środków, co czyni go wszechstronnym i uniwersalnym sposobem telekomunikacji. Jako „nadajnik” można wykorzystać nawet… samego siebie. Obie ręce wyciągnięte ku górze – kropka, ręce ułożone do litery „T” – kreska. Mimo że ten system komunikacji stosowano głównie między statkami lub w łączności wojskowej, szybko też zaadoptowano alfabet Morse’a w wielu innych dziedzinach stosowanych do dzisiaj. Na przykład do nocnego oznaczenia morskich i śródlądowych znaków nawigacyjnych.

Znak bezpiecznej wody często wyposażany jest np. w światło emitujące literę A kodu Morse’a. Podobnie latarnie morskie często „błyskają” przypisaną im literą alfabetu genialnego artysty. Latarnia Czołpino emituje np. literę N. Alfabet Morse’a stosowany był w radionawigacji morskiej, a w lotniczej używany jest do dziś. I nawet po wprowadzeniu telefonii satelitarnej dawne kreski i kropki nie odeszły do lamusa.

Pomysł Samuela Morse’a żyje i ma się dobrze. Mało kto wie na przykład, że na bazie wymyślonego przez niego kodu, w latach czterdziestych ubiegłego wieku Norman Woodland opracował współczesny, znany każdemu kod kreskowy! Układ grubych i cienkich kresek w kodzie kreskowym to… rozciągnięte kropki i kreski układu numerycznego alfabetu Morse’a ! Nieśmiertelnej idei sprzed prawie dwóch wieków.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ