< Powrót
28
grudnia 2016
Tekst:
jsz
Zdjęcie:
Narodowe Archiwum Cyfrowe,
syg. 1-P-304-1

Słyszeliście o… najbardziej pechowym polskim żaglowcu?

„Lwów”, „Dar Pomorza”, „Dar Młodzieży” i inne żaglowce zapisały piękną i bogatą kartę w historii Polski morskiej. Z jednym wyjątkiem – dzieje pływającej pod naszą banderą w latach 1934-1938 „Elemki” są pasmem awarii i niepowodzeń.

Drewniany żaglowiec został wybudowany w 1918 roku w Kanadzie jako „Cap Nord” i od początku miał pecha – francuski armator nie odebrał go ze stoczni. Był jednak dosyć intensywnie eksploatowany przez właścicieli stoczni, ale od połowy lat 20. częściej przebywał w porcie i w remoncie niż na morzu. Kiedy w 1934 r. żaglowiec został dostrzeżony przez Ligę Morską i Kolonialną, należał do duńskiego armatora i z powodu problemów z silnikiem rzadko odbywał rejsy. Mimo tego Liga zdecydowała się na zakup statku, który otrzymał imię od nazwy organizacji – „Elemka”.

Biało-czerwoną banderę na jednostce podniesiono w Hamburgu 19 września 1934 roku. Po krótkich przygotowaniach, statek wyruszył w stronę Gdyni. Już pierwsza podróż „Elemki” okazała się nieszczęśliwa.

Jak donosiła Gazeta Gdańska 4 listopada 1934 roku: „Krótka i wysoka fala tak charakterystyczna dla Bałtyku, dawała bardzo duże przechyły zupełnie nie załadowanego okrętu. Powodowało to częste wynurzanie z wody śrub, które pracując luzem destrukcyjnie oddziaływały na motory. Od wstrząsów fal zachwiał się i runął na osłabionych widać wantach pierwszy maszt, odmówił pracy lewy silnik, a wkrótce potem dzielna „Elemka” unieruchomiona zepsuciem się sprzęgła w prawym motorze. Z trudem załodze udało się rzucić obydwie kotwice, przyczem łańcuchy trzeba było wydobywać z pod zgmatwanego stosu lin, należących do przedniego masztu”.

Załodze żaglowca tylko dzięki pomocy holownika udało się wpłynąć do niemieckiego portu Sassnitz na Rugii, skąd „Elemka” przeholowana została do Gdańska, gdzie przeszła remont. Jednostka została zakupiona z myślą o rejsach do polskich kolonii, ale wobec ich braku, została skierowana do przewozu towarów i kształcenia młodych żeglarzy.

Rozpoczęty 8 czerwca 1935 roku rejs do Aleksandrii i Hajfy okazał się wielkim niepowodzeniem. LMiK miała problem ze sprzedażą przewożonego towaru, a w trakcie wyprawy z żaglowca uciekło kilku uczniów Szkoły Morskiej, przez co kapitan Tadeusz Szczygielski zmuszony był włączyć do załogi dwóch Arabów. Chaos podczas rejsu musiał być spory, bo w drodze powrotnej w Algierze na pokład niepostrzeżenie dostał się Rumun, który na gapę odbył podróż do Gdyni.

Kilka miesięcy po powrocie statku, Liga zdecydowała się przekształcić go w ośrodek szkoleniowy dla młodzieży. Choć „Gazeta Gdańska” zapewniała, że żaglowiec w dalszym ciągu jest przystosowany do podróży morskich, a krok Ligi jest wynikiem konsekwentnego realizowania ich programu, nie ulegało wątpliwości, że zakup „Elemki” był błędem. Do szkolenia żeglarskiego jednostka służyła niewiele ponad rok, a w 1938 roku postanowiono ją sprzedać.

Dalsze losy statku nie były lepsze. Amerykański armator najpierw planował na żaglowcu – przemianowanym na „Andromedę” – zorganizować rejs dookoła świata, ale później skierował go do przewozu towarów. I to się nie powiodło, a z powodu problemów finansowych armatora, jednostka została sprzedana na licytacji 8 lutego 1939 roku. W okresie II wojny światowej była niemieckim hulkiem szkoleniowym i została znacznie uszkodzona. Jeszcze pod koniec lat 40. próbowano ją wykorzystywać do przewozu węgla… Jej historia definitywnie skończyła się na mieliźnie w 1950 roku. Rok później została rozebrana na opał.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ