< Powrót
5
listopada 2016
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Jacht „Farys” w porcie Papeete na Tahiti ok 1936 roku.

Słyszeliście o… pierwszym polskim samotniku?

Porzucił stabilne życie, żeby przeżyć wielką przygodę, zaprzyjaźnił z Alainem Gerbaultem i przepłynął ponad 3000 Mm po Oceanii w latach 1935-1937. Mowa o Erwinie Weberze, pierwszym polskim samotnym żeglarzu.

Erwin Jerzy Weber urodził się 20 sierpnia 1907 roku w Krakowie. W młodości nic nie zapowiadało jego żeglarskich wyczynów – dorastał w Zakopanym, gdzie uczęszczał do gimnazjum, a po maturze wstąpił do seminarium duchownego. Z kariery kościelnej zrezygnował już po kilku miesiącach, a naukę kontynuował na Politechnice Lwowskiej na Wydziale Elektrotechniki.

Po studiach, zgodnie z wolą rodziny, wyjechał na praktyki do Paryża. Nie przebywał tam długo – za namową francuskich znajomych, którzy często podróżowali do zamorskich posiadłości Francji, postanowił popłynąć na Tahiti w 1933 roku. Na jego decyzję wpływ miały też marzenia o wielkiej przygodzie, której chciał doświadczyć w Oceanii.

– Oto moje zamiary w najogólniejszej formie, tkwiące we mnie od wielu lat: celem moim jest przeżyć jak najwięcej, bez względu na to, czy to będzie dostatek, czy niedostatek – pisał Erwin Weber do brata 15 grudnia 1932 roku. – Chcę doświadczyć jak najwięcej; wyzywam Przygodę i drwię sobie z dosytu.

Szybko okazało się, że na Tahiti nie będzie łatwo o pracę w zawodzie, więc Erwin Weber zarabiał pomagając plantatorom, malując i pisząc reportaże. Był także statystą w filmie „Bunt na Bounty”. Pod wpływem literatury żeglarskiej, zwłaszcza „W pogoni za Słońcem” Alaina Gerbaulta, planował zbudować w Polsce jacht i samotnie przepłynąć Atlantyk – mimo że, co sam podkreślał, wcześniej ani razu nie pływał pod żaglami. Przełomowym momentem było spotkanie swojego idola, Alaina Gerbaulta, który w 1934 i 1935 roku zawijał na Tahiti. Namówił on Erwina Webera do znalezienia jachtu na miejscu oraz pomógł mu przy kompletowaniu wyposażenia.

Dzięki znaczącej pomocy finansowej rodziny, Polakowi udało się 20 sierpnia 1935 roku kupić niewielki kuter, który zwodował dwa miesiące później pod nazwą „Farys”. Kolejne miesiące to remont i wspólne pływanie z Gerbaultem. 29 lutego 1936 roku Weber opuścił Papeete i rozpoczął swój historyczny, samotny rejs. Młody żeglarz z Tahiti skierował swój jacht w stronę Nowej Zelandii, odwiedzając po drodze kolejne wyspy Oceanii. Przez 1000 Mm płynął sam, zmieniło się to na atolu Palmerston, gdzie 9 sierpnia zabrał na pokład Jimmy’ego Mastersa, syna naczelnika wyspy.

Odtąd Weber miał towarzystwo na pokładzie, co przy coraz gorszej pogodzie i problemach technicznych „Farysa” było dużą pomocą. Podczas rejsu doszło również do nietypowej sytuacji – na Fidżi żeglarze spotkali jacht „Zjawa II”, na którym Władysław Wagner odbywał wcześniej fragment swojej wokółziemskiej podróży. Do spotkania Polaków nie doszło, bo harcerz rok wcześniej sprzedał jednostkę i wyruszył do Australii innym statkiem.

8 listopada 1936 roku żeglarze zacumowali w Auckland w Nowej Zelandii, gdzie Erwin Weber znów zaczął się chwytać różnych prac, żeby mieć fundusze na kolejny rejs. 1 maja 1938 roku ponownie wypłynął na „Farysie”, żeby spotkać we wrześniu z Alainem Gerbaultem na Wyspie Willisa. Polak tam jednak nie dotarł – po utracie chronometru postanowił wrócić do Nowej Zelandii. Niepowodzenie rejsu nałożyło się na znużenie żeglarza, który w listach do rodziny pisał o zmęczeniu awanturniczym życiem.

Erwin Weber 24 grudnia 1938 roku sprzedał „Farysa” i osiadł w Nowej Zelandii. Do żeglarstwa nigdy już nie wrócił. Zmarł w 1981 roku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ