< Powrót
31
grudnia 2015
Tekst:
Tobasz Falba
Zdjęcie:
Wikipedia
Brytyjski okręt podwodny „E 18”.

Słyszeliście o… Royal Navy na Bałtyku?

Podczas pierwszej wojny światowej Brytyjczykom udało się wprowadzić na Bałyk całą flotyllę okrętów podwodnych! Operując wspólnie z Rosjanami dezorganizowały one niemiecką żeglugę. 

Brytyjskie okręty dokonały wyczynu nie lada, bo przejście na Morze Bałtyckie wiązało się ze sforsowaniem zablokowanych przez Niemców Cieśnin Duńskich. Jako pierwsze w kierunku Bałtyku wyruszyły „E 1”, „E 9” i „E 11”. Operacja rozpoczęła się 15 października 1914 r. „E 1” i „E 9” bez przeszkód pokonały blokadę, awaria silnika na „E 11” uniemożliwiła mu wzięcie w niej udziału.

18 października „E 1” dokonał pierwszego (nieudanego) ataku na niemiecki krążownik pancerny „Victoria Louise”. Przez jakiś czas okręt czatował na podejściu do Gdańska, ponieważ jednak nie nadarzyła się żadna okazja do wykonania ponownego ataku, udał się do Libawy.

Zaraz potem dotarł tam także „E 9”, który z powodu problemów technicznych nie próbował nawet tropić niemieckich okrętów. Ponowna awaria silnika nie pozwoliła na dotarcie do Libawy „E 11”. Jednostka musiała ostatecznie zawrócić do Anglii.

Do zimy 1915 r. „E 1” i „E 9” przeprowadziły w sumie sześć patroli bojowych. W tym czasie, w rejonie Bornholmu, Gotlandii i na Zatoce Gdańskiej, cztery razy atakowały wrogie kontrtorpedowce i krążownik. Żaden z nich nie zakończył się sukcesem.

Brytyjczycy operowali z Libawy, Rewla (obecnie stolica Estonii Tallinn), Helsingforsu (obecnie stolica Finlandii Helsinki) i Lappvik.

Tymczasem Niemcy wzmocnili dozór Cieśnin Duńskich tak, aby na Bałtyku nie pojawiły się kolejne okręty Royal Navy. W skład sił pilnujących przejścia weszło sześć krążowników, trzy półflotylle kontrtorpedowców i jeden dywizjon tych jednostek. W Wielkim Bełcie rozstawiono zaś zagrody sieciowe o łącznej długości 36 kilometrów! Niemcy zmusili też Szwedów do wygaszenia latarni i usunięcia znaków nawigacyjnych.

Mało tego. Dodatkowo przebazowali część swoich jednostek z Gdańska do Świnoujścia, ograniczyli wyjścia w morze krążowników, sformowali także siły do zwalczania okrętów podwodnych. Przeprowadzili również próbę zablokowania Libawy.

Wszystko na nic. W roku 1915 Brytyjczycy wprowadzili na Bałtyk kolejne okręty podwodne. Były to następne jednostki typu E – „E 8”, „E 18” i „E 19”. Na Morze Bałtyckie próbował przedrzeć się jeszcze „E 13”, ale wszedł w Sundzie na mieliznę i został ostrzelany przez niemiecki kontrtorpedowiec, a jego załoga internowana w Danii. W wyniku zdarzenia śmierć poniosło 13 Brytyjczyków.

Dowództwo Floty Bałtyckiej, któremu podlegały brytyjskie okręty, postanowiło wykorzystać je do ataku na niemieckie linie komunikacyjne. Chodziło o przerwanie handlu Niemiec ze Szwecją, skąd transportowano drogą morską rudę żelaza, węgiel i żywność. Brytyjczycy uderzać mieli na trasach łączących Gdańsk z Kilonią oraz na podejściu do Libawy.

Pierwszy zaatakował „E 8”. 5 października, w okolicach Łeby, zatopił niewielki statek „Margarethe”. Poszczęściło się również „E 19”. Jego załodze udało się zatopić aż pięć jednostek, dwie uszkodzić i jedną doprowadzić do Rewla. Z kolei „E 9” zatopił trzy niemieckie statki, a jeden uszkodził.

23 października pokazał na co go stać „E 8”. Tego dnia, w pobliżu Libawy zdołał zatopić niemiecki krążownik pancerny „Prinz Adalbert”. W ataku zginęło 32 oficerów i 640 niemieckich podoficerów i marynarzy. Z wody podjęto tylko trzech ludzi.

W listopadzie 1915 r. jeszcze raz uderzył „E 19”. Najpierw zatopił statek, a potem lekki krążownik „Undine”. Poszedł on na dno równie szybko jak „Prinz Adalbert”, z tą różnicą, że udało się uratować większość załogi.

Zanim nadeszła zima „E 19” zniszczył jeszcze jeden statek. Potem ofensywa straciła na impecie. Co ważne jednak, brytyjska aktywność spowodowała zamieszanie na niemieckich liniach komunikacyjnych i opóźnienia w dostawach, tak potrzebnych podczas wojny, surowców. Część armatorów wręcz zawiesiła rejsy swoich statków po Bałtyku.

Niemcy zareagowali wzmocnieniem sił zwalczania okrętów podwodnych. Do walki z nimi wysłano aż trzydzieści różnego rodzaju jednostek. Z Morza Północnego na Bałtyckie przebazowano dwa lekkie krążowniki, dwie flotylle kontrtorpedowców i trzy okręty podwodne. Podjęto też intensywne patrole lotnicze.   

7 kwietnia 1916 roku Niemcy wprowadzili na Bałtyku system konwojów. Formowano je trzy razy w tygodniu w Libawie, Świnoujściu, przy wejściu do Zatoki Meklemburskiej i w Cieśninie Kalmarskiej. Szybko okazało się, że stanowią one najskuteczniejszą obronę przed atakami okrętów podwodnych.     

W roku 1916 jedynie „E 18” ciężko uszkodził kontrtorpedowiec „V 100”, po czym sam zaginął w morzu w nieznanych okolicznościach. Zginęło 30 marynarzy. Była to największa brytyjska strata na Bałtyku podczas pierwszej wojny światowej  

Pomimo tego Brytyjczycy wysłali na Bałtyk kolejne jednostki: „C 26”, „C 27”, „C 32”, „C 35”.  Okręty dotarły do celu okrężną drogą. Zostały doholowane do Archangielska, skąd na barkach udały się rzekami i kanałami do Piotrogrodu (obecnie Sankt Petersburg). Część wyposażenia i uzbrojenia wysłano oddzielnie, stąd do końca bałtyckiego sezonu żeglugowego gotowość bojową osiągnęły tylko „C 35” i „C 32”. W sumie jednak Brytyjczycy mieli w tym czasie na Bałtyku aż 8 okrętów podwodnych.

Rewolucje w Rosji w roku 1917 utrudniły ich obecność na Bałtyku. Nadal jednak próbowały wykonywać swoje zadania. Okręty typu C wzięły udział w bitwie w Cieśninie Moonsundzkiej uszkadzając pływającą bazę trałowców „Indianola”. Jeden z nich, „C 32”, 21 października, w pobliżu Parnawy, po ataku niemieckich kontrtorpedowców został osadzony na mieliźnie i częściowo zniszczony przez załogę.

Sytuacja Brytyjczyków skomplikowała się jeszcze bardziej po przejęciu władzy przez bolszewików i rozpoczęciu rokowań pokojowych z Niemcami. Po zawarciu rosyjsko-niemieckiego zawieszenia broni angielskie okręty podwodne przebazowano do Helsingforsu. Admiralicja brytyjska postanowiła ewakuować ich załogi do domu, a same jednostki zatopić.

W kwietniu 1918 r., przy pomocy użyczonego przez Rosjan lodołamacza jednostki zostały wyprowadzone w morze i zniszczone niedaleko Helingforsu. 3 kwietnia zatopiono „E 1”, „E 9” i „E 19”, 4 kwietnia – „E 8” i „C 26” a 5 kwietnia – „C 27” i „C 35”. Marynarze zaś udali się koleją do Murmańska, gdzie wsiedli na transportowiec „Huntsend” i na jego pokładzie wrócili do domu.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ