< Powrót
12
stycznia 2017
Tekst:
jsz
Zdjęcie:
Narodowe Archiwum Cyfrowe,
sygn. 1-W-2008-4

Słyszeliście o… trudnych początkach „Iskry”?

Żaglowiec „Iskra” służył w polskiej Marynarce Wojennej przez pół wieku, zapisując piękną kartę w historii polskiego żeglarstwa. Początki jego służby pod biało-czerwoną banderą były jednak niełatwe.

W połowie lat 20. Marynarka Wojenna stanęła przed koniecznością zakupienia jednostki służącej do szkolenia marynarzy. Za sprawą komandora Józefa Unruga, dowódcy floty w Gdyni, którego wielką pasją było żeglarstwo, zdecydowano się na tradycyjną jednostkę żaglową. Wybór padł na zbudowany w 1917 roku szkuner gaflowy „St. Blane”, kosztujący około 20 000 dolarów, wykorzystywany dotąd do przewozu towarów. Jak pisała Gazeta Gdańska: „Fachowa krytyka wyraża się b. dodatnio o żaglowcu tym o masywnej i odpornej budowie i kadłubie stalowym”.

1 stycznia 1927 roku „Iskra” pod dowództwem kpt. Konstantego Matyjewicza-Maciejewicza i porucznika Heliodora Laskowskiego wypłynęła w podróż z Grangemouth do Gdyni, do której przybyli 12 stycznia 1927 roku – równo 90 lat temu.

„Iskra” wkrótce została skierowana do warsztatów Marynarki Wojennej w Pucku, które miały ją wyremontować i dostosować do celów szkoleniowych. Tu jednak zaczęły się trudności – po kilkumiesięcznych pracach w Pucku, żaglowiec został we wrześniu 1927 roku przekazany do gdańskiej stoczni Danziger Werft und Eisenbahnwerkstaten A.G. celem… wykonania remontu i przystosowania do celów szkoleniowych. W Gdańsku prace udało się dokończyć, ale nie obyło się bez opóźnień – zaplanowany na marzec 1928 roku rejs musiał zostać przełożony na maj.

6 maja 1928 roku okręt został poświęcony przez kapelana Marynarki Wojennej ks. Władysława Miegonia i przy dźwiękach hymnu podniesiono na nim uszytą z atłasu biało-czerwoną banderę. 5 czerwca 1928 roku „Iskra” pod dowództwem kapitana Henryka Eibela wyruszyła w swój pierwszy rejs, odwiedzając porty łotewskie, fińskie i szwedzkie. Na zaproszenie komandora Unruga brał w nim udział generał Mariusz Zaruski, który opisał go w książce „Na pokładzie Iskry”.

Pierwszą oceaniczną podróż, do Casablanki, żaglowiec rozpoczął 8 lipca tego samego roku. Jak głosiła depesza nadana z okrętu: „Dnia 14 (października – jsz) „Iskra” najechana przez parowiec norweski po wyjściu z kanału angielskiego. Załoga i okręt uratowany”. Mimo prób prowizorycznego uszczelnienia kadłuba po kolizji ze statkiem „Grey County”, polski okręt zmuszony został do zawinięcia do „Dover”, gdzie przeprowadzono miesięczny remont.

„Iskra” do Gdyni wróciła dopiero pod koniec roku, a Marynarka Wojenna zadbała, żeby nie przylgnęła do niej łatka okrętu pechowego. Jak informowała „Gazeta Gdańska”: „Obiegają pogłoski, że statek szkolny „Iskra” poniósł podczas ostatniej burzy poważne uszkodzenia. Otóż zaznaczyć wypada, że tak nie jest, że przeciwnie, „Iskra” zawinęła do Gdyni zupełnie nieuszkodzona”. Dalsze losy „Iskry” były już zdecydowanie szczęśliwsze.

Okręt przetrwał II wojnę światową w Gibraltarze, służąc Brytyjczykom za bazę załóg kutrów torpedowych, a 1 lipca 1948 roku wrócił do Gdyni. Służył szkoleniu marynarzy do 1974 roku, przez jego pokład przewinęło się ich ok. 4000. Przepłynął 201 000 Mm, zawijając do 135 portów. W 1977 roku uroczyście opuszczono na nim banderę. W 1981 roku został pocięty na złom. Rok później do służby w Marynarce Wojennej weszła barkentyna „Iskra”, która do dzisiaj kontynuuje zadania poprzedniczki.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ