< Powrót
24
października 2014
Tekst:
Ilona Miluszewska
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Kpt. Krzysztof Baranowski rozpoczyna spotkanie w ramach Forum.

Wychowywać trzeba na morzu!

„Wychowanie morskie – nowe spojrzenie na stare hasło” – taki był temat spotkania, które odbyło się  w czwartek, 23 października w siedzibie Pomorskiego Związku Żeglarskiego. Gościem Forum Nauczycieli Żeglarstwa był kapitan Krzysztof Baranowski.

Sala konferencyjna PoZŻ ledwo pomieściła zainteresowanych. Wszyscy z uwagą wysłuchali wystąpienia sławnego żeglarza.

Krzysztof Baranowski wspominał Bractwo Żelaznej Szekli i Szkołę pod żaglami. Medialne wsparcie, które sprawiało, że o sprawach morza było głośno w całej Polsce. Mówił o budowie „Pogorii”. A także o tym,  że czasy się zmieniły i o finanse trzeba dziś specjalnie zabiegać, ale na szczęście młodzież wciąż pływa pod żaglami.

– Wychowanie morskie młodzieży polega na zderzeniu z otwartym morzem w dużej grupie – mówił kapitan. – Wtedy młodzież uczy się współpracy ze sobą, tolerancji, koleżeństwa, rozwiązywania trudnych sytuacji, pracy w zespole… Rejs powinien trwać możliwie długo, nie 2-3 dni po Zatoce, ale parę miesięcy. Na pokładzie oprócz normalnych wacht, powinny odbywać się zajęcia szkolne.

W trakcie swojego wystąpienia Krzysztof Baranowski zaprosił do obejrzenia filmowego zapisu z rejsu „Pogorią” w 2013 r. zrealizowanego przez młodego reżysera Kryspina Plutę, w którym młodzi opowiadają o tym co czują, o czym marzą, co lubią, za czym tęsknią…

Po  prelekcji Krzysztofa Baranowskiego rozgorzała dyskusja. Wiele było wspomnień, wiele pytań. Czy trzy tygodnie rejsu wystarczą, żeby była szansa na efektywne wychowanie morskie? Kapitan był zdania, że to stanowczo za mało.

– Pierwszy tydzień jest stracony z powodu braku apetytu – mówił. – Drugi, bo dopiero poznają liny, trzeci – bo zaczynają zaledwie kojarzyć jak wszystko funkcjonuje. Dopiero w czwartym tygodniu młodzi ludzie w pełni rozumieją jak to działa. W kolejnych zaś przekonują się, że nie jest to tak łatwe i przyjemne jak im się wcześniej wydawało.

Zwracano uwagę na brak pokładów do pracy z młodzieżą i że do wychowania morskiego muszą dziś wystarczyć małe jachty…

–   Wychowania morskiego nie można zrealizować ucząc się miłości do morza poprzez czytanie literatury – mówił kpt. Bogdan Olszewski. – Trzeba to robić w morzu.

Padały głosy o konieczności zapewnienia odpowiedniej kadry oraz potrzebie stworzenia ośrodków żeglarskich i o powrocie do korzeni.

Dyskusja będzie trwać, to dopiero początek, zaledwie zasygnalizowanie problemu. Forum Nauczycieli Żeglarstwa jest doskonałym miejscem, by drążyć temat dalej. I na pewno do niego wrócimy. Tymczasem do zobaczenia w listopadzie. 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ