< Powrót
19
lutego 2016
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Franciszek Kuśnierz

Wyścig o Złoty Puchar Finna

Rzadko się o niej pamięta, a była pierwszą wielką żeglarską imprezą w historii polskiego żeglarstwa, w której obsługę zaangażowane były nawet okręty i helikoptery Marynarki Wojennej. Mowa o Mistrzostwach Świata o Złoty Puchar Finna, które odbyły się w Gdyni w 1965 roku.

W ostatnich latach Trójmiasto często było areną żeglarskich imprez – tylko w 2015 roku zorganizowano tu Mistrzostwa Europy w klasie Laser Masters oraz mistrzostwa świata w klasach Raceboard, Ok Dinghy i RS:X juniorów. Wcześniej międzynarodowe zawody nie były tak powszechne, a w okresie PRL-u należały do rzadkości. W Gdyni najbardziej znaną żeglarską imprezą była Operacja Żagiel w 1974 roku. Nie była ona jednak pierwszym tego typu wydarzeniem – 9 lat wcześniej, w 1965 roku, zorganizowano w mieście Mistrzostwa Świata o Złoty Puchar Finna, pierwsze regaty tej rangi w historii polskiego żeglarstwa.

Starania o organizację

Reaktywacja Polskiego Związku Żeglarskiego w grudniu 1956 roku była sygnałem do odbudowy polskiego żeglarstwa po okresie stalinizmu. Na powrót powstała sieć okręgów, zaczęto wydawać biuletyn „Żagle”, a jachty ponownie mogły wypłynąć na morze. Związek szybko zainteresował się również rozwojem żeglarstwa sportowego.

Ponieważ nie udało mu się wysłać żeglarzy na Igrzyska Olimpijskie w Rzymie w 1960 roku, zaczął szukać okazji, żeby zorganizować w Polsce międzynarodową imprezę żeglarską. Na rozsyłane w 1962 roku propozycje odpowiedziała jedna federacja – Międzynarodowe Stowarzyszenie Klasy Finn. Podczas zjazdu w Norwegii w sierpniu 1962 roku przyznało ono prawo do organizacji Złotego Pucharu Finna – a więc mistrzostw świata – Polsce. Sekretarz generalny PZŻ, Wiesław Rogala, decyzję Stowarzyszenia tłumaczył naszymi sukcesami sportowymi, dużą liczbą Finnów, których mamy ponad 300 oraz sławą Polaków jako bardzo gościnnych organizatorów. Jak było naprawdę – trudno powiedzieć – ale zapewne Międzynarodowe Stowarzyszenie Klasy Finn wykorzystało okazję, żeby po raz pierwszy powierzyć organizację imprezy krajowi socjalistycznemu.

Wiadomość o tym ogłoszono publicznie dopiero w maju 1964 roku. Co zaskakujące – pierwotnie poinformowano, że Złoty Puchar Finna będzie rozgrywany w… Świnoujściu. Na łamach „Żagli” podano trzy powody tej decyzji – ma to ożywić szczecińskie żeglarstwo regatowe, Świnoujście jest bliżej Europy Zachodniej od Gdyni oraz będzie to idealnie uczczenie 20-lecia przyłączenia Ziem Zachodnich do Polski. Artykuł podawał nawet skład Komitetu Organizacyjnego…  Zaledwie miesiąc później poinformowano jednak, że decyzją naczelnych władz sportowych i żeglarskich mistrzostwa odbędą się w Gdyni. Dlaczego? Prawdopodobnie decydujące znaczenie miał dostęp do infrastruktury żeglarskiej – w Gdyni w 1961 roku zakończył się remont i odbudowa basenu jachtowego, przygotowywane były również plany budowy nowoczesnych pawilonów klubowych.

Porządki w marinie

Już podczas bezpośrednich przygotowań do organizacji mistrzostw okazało się, że nowe zaplecze lądowe nie powstanie na czas. Organizatorom udało się za to teren mariny znacząco uporządkować, usunąć budy, baraki i hangary, pozostawiając tylko te, które można było wyremontować. Miastu udało się na tak oczyszczonych terenach posadzić zieleń, postawić małą architekturę oraz… maszty na 28 bander państw uczestniczących. Z powodu braku odpowiednich hangarów, postawiono namioty dla uczestników, a na nabrzeżach zamontowano slipy. W marinie nie mogło oczywiście zabraknąć warsztatu naprawczego i sklepu z osprzętem, ale znalazły się tam także kioski Cepelli i Baltony, a w budynkach klubowych zorganizowano pocztę, teleks i kawiarnie. Cały basen zaś na czas Pucharu został opróżniony z jachtów.

350 uczestników – zawodników z rodzinami i sztab – organizatorzy zakwaterowali w campingach i hotelach na Polance Redłowskiej. Oddano im do dyspozycji restaurację Morskie Oko. Miasto podstawiło także specjalny autobus, który woził ich do mariny. Organizatorzy zadbali także, żeby zagraniczni zawodnicy zapamiętali z Polski jak najwięcej –żeglarze mogli posłuchać występów zespołów ludowych oraz pojechać na wycieczkę do Malborka i… Stutthofu. Atrakcje dla szerszej publiczności zaplanowano również na rozpoczęcie i  zakończenie mistrzostw – skoki spadochroniarzy do wody czy występy zespołów z zakładów pracy – Dalmoru i Hartwiga.

Niespodziewane problemy z jachtami

Złoty Puchar Finna był wyzwaniem nie tylko organizacyjnym, ale przede wszystkim sportowym. Trzeba było nie tylko wyłonić polskich reprezentantów, ale również przygotować dla nich jachty. Nieoczekiwanie ten drugi problem okazał się wyjątkowo poważny. Wprawdzie Związek Klasy Finn zdobył fundusze na nowe jachty, ale na rynku polskim produkowano wyłącznie jednostki drewniane, podczas gdy na świecie standardem był już laminat. Wybrana przez organizatorów stocznia w Chojnicach miała na dodatek problem z właściwą realizacją zamówienia – na wiosenny obóz w Zegrzu był gotowy tylko jeden z 13 zamówionych Finnów, a na dodatek egzemplarz okazał się wadliwy – nabierał wody, a na powierzchni burt i dna porobiły się pęcherze. Jak żartowano, pływający na nim Lech Poklewski walczył raczej nie o dobry wynik, a o życie. Co gorsze okazało się, że Finny już istniejące, na których pływała czołówka polskich żeglarzy, były… wybudowane na podstawie niedokładnych planów i w Złotym Pucharze Finna bez poprawek nie mogły wziąć udziału.

Przygotowania z czeską pomocą

Lepiej wyglądał kalendarz przygotowań zawodników, którzy trenowali na obozach w Warszawie, Poznaniu, Bydgoszczy, Gdyni, Szczecinie i Olsztynie. Polski Związek Żeglarski podszedł do tego z zaangażowaniem – na wiosenne regaty ściągnięto nawet Mirosłava Vejvodę z Czechosłowacji, jednego z lepszych zawodników tej klasy. Jak donosiły „Żagle”: „Początkowo [polscy zawodnicy] odczuwali pewnego rodzaju kompleksy w walce z tak znanym zawodnikiem, które stopniowo znikły w czasie regat, w których wybitny żeglarz Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej nie zawsze przychodził na pierwszych miejscach”. Po przeprowadzonych eliminacjach wyłoniono również skład reprezentacji, która miała walczyć o Złoty Puchar Finna. Weszli do niej: Tadeusz Żero, Michał Skalisz, Zygmunt Twardowski, Lech Poklewski, Andrzej Rymkiewicz, Zygmunt Paszkiewicz, Andrzej Zawieja, Zbigniew Malicki, Czesław Zając, Andrzej Ostrowski, Lech Stapf, Wiesław Bracław, Leon Jensz, Andrzej Gajewicz i Wiesław Szczepiński.

Regaty

Złoty Puchar Finna rozpoczął się 22 lipca, w święto PRL-u o godzinie 11. Podczas organizacji wyścigów również widać było duży rozmach – komisja sędziowska pracowała na okręcie Marynarki Wojennej, a fotoreporterzy i filmowcy materiał zbierali z pokładu wojskowego śmigłowca. Niestety duży jak na ówczesne warunki wysiłek organizacyjny nie przełożył się na wyniki Polaków – najlepszy, Michał Skalisz, zajął 23 miejsce. Jak komentowali dziennikarze i władze Polskiego Związku Żeglarskiego – zawiedli i zawodnicy, i sprzęt. Niektórzy starali się spojrzeć pozytywnie na nasz wynik – gdyby istniała klasyfikacja drewnianych Finnów, zajęlibyśmy bez wątpienia pierwsze miejsce.

X Złoty Puchar Finna, który zorganizowany został w 1965 roku, był pod wieloma względami przełomowy. Polskie władze żeglarskie po raz pierwszy organizowały tak dużą imprezę, a polscy sportowcy po raz pierwszy rywalizowali z najlepszymi na swoim akwenie. Przeróżne komplikacje – wygląd gdyńskiej mariny czy niska jakość drewnianych Finnów – pozwoliły wyciągnąć wnioski na przyszłość. Po czterech latach od zakończenia mistrzostw w Gdyni rozpoczęła się budowa nowoczesnych pawilonów żeglarskich, a wkrótce jednostki z tworzyw sztucznych wyparły przestarzałe konstrukcje drewniane. Tylko na wielkie sukcesy naszych Finnistów musieliśmy jeszcze poczekać – wprawdzie m.in. Andrzej Zawieja plasował się potem w pierwszej 10 na mistrzowskich imprezach, ale dopiero osiągnięcia Mateusza Kusznierewicza i jego złoty medal olimpijski zapisały się trwale w historii.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ