< Powrót
30
stycznia 2015
Tekst:
Ilona Miluszewska
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Dyrektor Szkoły Morskiej w Gdyni Alfred Naskręt.

Żeglarska przygoda bez wychodzenia w morze

Kolejne spotkanie w ramach Forum Nauczycieli Żeglarstwa odbyło się w czwartek, 29 stycznia 2015 r., o godz. 17 – tym razem w Szkole Morskiej w Gdyni, jedynym miejscu w Polsce, gdzie szkoli się żeglarzy zawodowych. Temat mógł być tylko jeden – jak się takie szkolenia odbywają… W roli prelegenta wystąpił Alfred Naskręt, dyrektor Szkoły.

Pierwsze w tym roku Forum miało nieco inny przebieg niż dotychczasowe. Składało się z dwóch części – teoretycznej, w czasie której kpt. Naskręt opowiadał o szkoleniu i jego programie oraz praktycznej, w czasie której można się było, dzięki symulatorom, poczuć się jak na morzu.

Szkoła Morska w Gdyni szkoli nawigatorów i mechaników. Nie tylko Polaków, również Anglików, Rosjan, Holendrów, Łotyszy. Prowadzi też różnorodne kursy z morzem związane.

– Budujemy nowy segment pracy na morzu – żeglarzy pracujących na nim zawodowo – mówił Alfred Naskręt. – Oni nie tylko kierują jachtem wartości wielu milionów dolarów, ale też opiekują się bardzo bogatymi ludźmi na pokładzie. Muszą zarówno umieć manewrować, jak i spełnić ich zachcianki. Te jachty przede wszystkim stoją i czekają na właściciela. Konieczne jest załatwienie miejsca cumowania, paliwa, rozrywki. Tego też uczymy.

Już w trakcie prelekcji pojawiły się refleksje – jak trudne bywają sytuacje na jachtach multimilionerów… I że  nie da się tego opanować teoretycznie. Padały też pytania. O warunki przyjęcia do szkoły – wymagane jest świadectwo szkoły średniej. O czas trwania szkolenia prowadzenia statku do 200 t – 3 tygodnie.

Po teorii nadszedł czas na symulatory, dzięki którym studenci uczą się jak się prowadzi na morzu jacht czy statek. Nawigacyjne, radarowe, łączności radiowej… I wreszcie te, które wzbudziły największe zainteresowanie  – dwa symulatory wizyjne, współpracujące ze sobą. Przewodnikiem był kpt. Zbigniew Byczyński.  – Ten mostek służy nam głównie do szkolenia operatorów, którzy pracują na statkach z dynamicznym pozycjonowaniem – mówił. – Takie statki obsługują np. wieże wiertnicze.

Znaleźliśmy się na wodach tureckich, na statku o tonażu ponad 60 tys. ton. Dochodzenie do nabrzeża skończyło się kraksą. Na szczęście można było próbować jeszcze raz. Nie było łatwo namówić słuchaczy do powrotu na salę…

Następne spotkanie już wkrótce. Mamy nadzieję, że także wywoła gorące emocje. 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ