< Powrót
13
stycznia 2016
Tekst:
jsz/dol
Zdjęcie:
Łukasz Głowala

50 lat pomorskiego żeglarstwa: Roman Paszke

Pomorski Związek Żeglarski ma już 50 lat. Z okazji jubileuszu przypominamy ludzi, zjawiska, imprezy, które zapisały się w jego historii.

Ma za sobą mnóstwo zrealizowanych rejsów i projektów oraz niespożytą energię, konieczną do podejmowania nowych wyzwań. Był pionierem budowy w Polsce nowoczesnych jachtów regatowych hi-tech, startował w najsłynniejszych morskich wyścigach. Roman Paszke wciąż jest jednym z najważniejszych ambasadorów polskiego żeglarstwa na świecie.

Urodził się w Gdańsku 25 maja 1951 roku. Żeglarstwem zaraził go ojciec, związany z Polskim Klubem Morskim w Gdańsku.

– Kiedy byłem dzieckiem, ojciec mnie zabierał do klubu, uczestniczyłem w pracach zimowych przy konserwacji drewnianych jachtów, cyklinowałem kadłuby, uszczelniałem je sznurem bawełnianym zmoczonym w pokoście, wylewałem też wiadrami wodę z cieknących drewnianych kadłubów – wspomina Roman Paszke. – Jednym słowem, uczyłem się żeglarstwa na starych, drewnianych „samotopach”, jak je nazywaliśmy. A do Gdyni przypływałem na regaty, najczęściej organizowane przez gdyńskie kluby. Tutaj spotykałem pierwsze jachty z laminatów i pierwsze żagle z dakronu.

Paszke związał się z Yacht Klubem Polski Gdynia, w którym dwukrotnie zdobył wicemistrzostwo Polski w klasie Tornado. W 1979 roku wziął udział, jako nawigator, w regatach Admiral’s Cup na jachcie „Nauticus”, kierowanym przez Tadeusza Siwca z Jacht Klubu Morskiego Kotwica (obecnie Jacht Klub Marynarki Wojennej Kotwica) Gdynia.

Udział w regatach, w których Polska zajęła 17 miejsce na 19 startujących państw, uświadomił żeglarzowi jak bardzo Europa Zachodnia wyprzedziła Polskę pod względem technologii i konstrukcji żeglarskich oraz umiejętności żeglarzy. Regaty zakończył najtragiczniejszy w dziejach żeglarstwa wyścig Fastnet, które polskie jachty „Hadar”, „Nauticus” i „Cetus” szczęśliwie ukończyły.

Pod koniec lat 80. żeglarz doprowadził do budowy jachtu „Gemini GTX”, pierwszej nowoczesnej jednostki regatowej w Polsce, wykonanej w 100 proc. z włókien węglowych.

– To był nasz pierwszy krok, który otworzył drzwi do kolejnych projektów – opowiada Paszke. – W 1990 roku podpisałem kontrakt sponsorski z Bankiem Inicjatyw Gospodarczych i przez cztery lata uczestniczyliśmy w regatach Grand Prix i mistrzostwach świata w klasie Jednej Tony. Startowaliśmy w takich regatach jak Copa del Rey, Sardynia Cup, Fastnet. Wygraliśmy też w 1994 i 1995 roku Flensburger Woche i Kieler Woche.

Ściganie kontynuował m.in. na „MK Cafe” – kolejnym jachcie zbudowanym przez jego zespół, w rekordowym czasie trzech miesięcy. W 1997 roku zwyciężył w słynnych Admiral’s Cup, był na podium w regatach Sardynia Cup, Copa del Rey, Fastnet Race, wygrał Channel Race, a w 2000 roku wystartował w wokółziemskich regatach „The Race”, w których jego jacht „Warta Polpharma” zajął czwarte miejsce.

Za te osiągnięcia Roman Paszke dwukrotnie uhonorowany został nagrodą Rejs Roku – Srebrnym Sekstantem (1997 – za zdobycie Admiral’s Cup 97 na s/y „MK Cafe” i 2001 – za znakomitą postawę w wokółziemskich regatach jachtów wielokadłubowych The Race 2000 na s/y „Warta – Polpharma”). Wielokrotnie zwyciężał także w regatach krajowych i kilka razy zdobywał tytuł mistrza Polski.

Roman Paszke dwa razy podejmował próbę samotnego opłynięcia świata bez zawijania do portu ze wschodu na zachód na maxi-katamaranie „Gemini 3”, zbudowanym wspólnie przez zespoły kapitana i szwedzkiej stoczni Marstrom Co.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ