Rejsy

Mówi Henryk Jaskuła: Staliśmy się wrogami

Henryk Jaskuła, legendarny polski żeglarz, który jako jedyny dotąd solo non stop opłynął świat jachtem na trasie Gdynia-Gdynia, od lat nie udziela wywiadów. Dla nas zrobił wyjątek. W …

Dar Przemysla pierwsze wyjscie na Baltyk jesienDar Przemysla pierwsze wyjscie na Baltyk jesien 1978
Galeria zdjęć (1) - zobacz wszystkie

Henryk Jaskuła, legendarny polski żeglarz, który jako jedyny dotąd solo non stop opłynął świat jachtem na trasie Gdynia-Gdynia, od lat nie udziela wywiadów. Dla nas zrobił wyjątek. W obszernej rozmowie opowiada o swoim życiu i rejsie dookoła świata. Wczoraj wyjaśnił m. in. jak narodził się pomysł jego słynnego rejsu. Dzisiaj mówi o tym w jakich bólach rodził się „Dar Przemyśla”, na którym go odbył.

– Jak powstał „Dar Przemyśla”?

– To jest najciekawsze ze wszystkiego: jak zdobyć taki jacht, nie mając żadnego poparcia, ani z lewej (bezpartyjny), ani z prawej. Udało mi się wkręcić do klubu Stal-Stocznia przy Stoczni Szczecińskiej Warskiego. Klub miał dwie Vegi, „Karakę” i „Karawelę”. „Karawelę” już ja odbierałem ze Stoczni Jachtowej w 1969 roku i w tym roku wyszedłem tym jachtem w swój dziewiczy rejs kapitański (kapitan żeglugi bałtyckiej, wtedy to się nazywało sternik morski z rozszerzonymi uprawnieniami)).

Odbyłem siedem rejsów na tym jachcie i obmyśliłem, żeby ten jacht dał mi klub na rejs dookoła świata. Nie chciano mi go dać, zamiast tego zaoferowano mi blaszany jacht „Albatros” (czterdziestka) rdzewiejący od lat na kei (wybuch gazu uszkodził nadbudówkę), został wypisany z rejestru jachtów. Inny jacht przyjął nazwę „Albatros”.

– Stocznia wyremontuje „Albatrosa”, masz tylko uzyskać zgodę PZŻ na ten jacht.

Nie miałem odwagi pójść z tym do PZŻ, i nie wiem czy bym się na to zdobył, aż… Bractwo Kaphornowców co roku organizowało nam spotkanie w Gdańsku. „Głos Wybrzeża” fundował po dwa kieliszki żytniej i talerzyk kiełbasy smażonej, ale w zasięgu był podstawiony bufet.

Przy stole dębowym zobaczyłem siedzącego Rogalę, sekretarza generalnego PZŻ. Nie znaliśmy się osobiście, ale wiedział o każdym (było nas kaphornowców niewiele ponad 20). Podszedłem do niego jak w dym, i „na ty” zagadałem, że chcę iść w rejs solo non stop dookoła świata. (do tej pory tylko dwóch Anglików taki rejs odbyło).

– Na jakim jachcie? – zapytał rzeczowo.

– No, Klub ma kilka jednostek, wyasygnuje jedną z nich… – zacząłem recytację podszeptaną przez prezesa klubu Stefana Rokickiego.

– Ze mną w otwarte karty! – jak ci nie wrzaśnie, że aż mnie zamurowało.

– A mówiłem tym […] że Rogali nie da się założyć blachy na oko – jęknąłem bezradnie, jakby sam do siebie. I opowiedziałem wszystko o „Albatrosie”.

Widocznie to go rozbroiło, już przyjaznym głosem odezwał się:

– Szkoda życia, mało nas. Przyjedź do Warszawy, pogadamy.

– Kiedy? – zdobyłem się tylko na jedna słowo.

Wyciągnął z kieszeni gruby notes.

– We wtorek! – ustalił, a była sobota wieczór. Beż żadnego już słowa odszedłem, dalsze gadanie byłoby ględzeniem.

W poniedziałek rano wróciłem do Przemyśla, a wieczorem wsiadłem do pociągu do Warszawy. Do teczki wziąłem flaszkę Napoleona. Przyjął mnie jak stary znajomy, rozlał poczęstunek. Wszystko szło jak w bajce.

– Ile potrzebujesz? – rozumie się – na budowę jachtu. Jacht miał zostać zbudowany systemem gospodarczym, a po rejsie dookoła świata stać się własnością tego klubu lub organizacji, która go zbudowała. Nie wiedziałem, ile by to kosztowało. Obiecał 2, 5 miliona złotych. Poprosiłem, żeby dał mi to na piśmie, bo nikt mi nie uwierzy. Na swojej wizytówce odręcznie napisał na odwrocie, że PZŻ daje mi 2,5 miliona złotych na budowę jachtu. Jak na skrzydłach wróciłem we środę rano do Przemyśla, prosto ze stacji do redakcji „Życia Przemyskiego”, którego naczelny Zbyszek Ziembolewski był we wszystko wtajemniczony. Bez zwłoki zeszliśmy dwa piętra niżej, do pierwszego sekretarza komitetu miejskiego partii Zdzisława Cichockiego.

Wiedziałem jaki jacht chcę. Był to typ Rigel projektu Kazimierza Michalskiego (prototyp budował na kopalni Moszczenica kub „Delfin”), blaszana „setka”. Taki jacht ma spawać spawacz posiadający uprawnienia do spawania konstrukcji pracującej pod ciśnieniem. Wiedziałem, że w Zakładach Kolejowych w Żurawicy jest spawacz Władysław Rosół, z takimi uprawnieniami. Ziembolewski zreferował sprawę: budowę jachtu na PKP w Żurawicy.

Cichocki nie myśląc wiele zadzwonił do Żurawicy do dyrektora Franciszka Błachuta – „załatwcie tę sprawę”. Wyglądało na to, że już mam jacht, istny pancernik stalowy. Pojechałem do Żurawicy, dyrektor jęczał, że ma wysoki plan przerobu, a tu mu wpycha się dodatkowo 2,5 miliona złotych, że nie wie, czy podoła, zresztą nikt tam na oczy nie widział jachtu… Zasugerowałem wyjazd ekipy na kopalnię Moszczenica. Dał nysę, wyasygnował kilkuosobową ekipę, wśród nich spawacz Rosół.

Pojechaliśmy, trafiliśmy w sam raz, gdy pracowano przy jachcie (później nazwał się „Czarny Diament”), akurat spawano blaszany kadłub. Sam zobaczyłem jaki to misterny jest spaw, to szereg nitek spawu w jednym rowku. Władziu Rosół i wszyscy w lot zrozumieli co to jest jacht. Wróciliśmy poinstruowani… I wtedy Gierek ogłosił reformę podziału administracyjnego kraju na 49 województw. Przemyśl miał się stać województwem. Wszyscy potracili głowy do jachtu, a zaczęli troszczyć się o własne stanowiska w nowym województwie.

Ruszyłem w Polskę ze swoimi 2, 5 milionami, żaden klub nie chciał podjąć się budowy, nikt nie chciał jachtu – po rejsie dookoła świata. Może nikt nie wierzył, że w polskich realiach taki rejs jest możliwy? W 1976 roku wróciłem do PZŻ, do Rogali, przegrany. Nigdzie nie ulokowałem zlecenia na budowę jachtu. Nawet nie ubolewał. Napisał formalne zlecenie do Stoczni Jachtowej w Gdańsku na budowę seryjnego jachtu Conrad 45 (cena jachtu 4, 5 miliona złotych, miał być finansowany przez PZŻ), ja mogłem wprowadzić innowacje w dostosowaniu jachtu do żeglugi solo.

W gabinecie Rogali był Wacław Liskiewicz, główny konstruktor tej Stoczni. Rogala zlecenie dał mnie, a ja do rąk Liskiewicza. Znów na skrzydłach wróciłem do Przemyśla. Mijał czas, budowa „mojego” jachtu nie ruszała. Z trudem zgadłem dlaczego: w tym czasie Krystyna Chojnowska, żona Liskiewicza, odbywała na „Mazurku” swój rejs dookoła świata. Mój rejs zaciemniałby jej. Budowa ruszyła, gdy Krystyna była już na finiszu, za 10 miesięcy powstał jacht mahoniowy, kadłub na liniach „Copernicusa”, sprawdzonego jachtu regatach dookoła świata Withbread.

Wodowanie, podniesienie bandery i chrzest jachtu miały miejsce 23 września 1978 roku. Ten jacht, w wycenie Stoczni, kosztował 7, 5 miliona złotych. Ubezpieczony został na 130 tysięcy dolarów, więc przyjmuję, że taka była cena jachtu w dolarach. Jacht miał zostać opływany jesienią i po korekcie na Stoczni dostrzeżonych usterek, przewieziony w zimie statkiem (razem ze mną) do Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich.

Założenia były takie, że rejs ma być z Las Palmas do Las Palmas. PZŻ demonizował morze, nie miałem odwagi narzucić Gdynię jako port startu, choć takie było moje najgłębsze pragnienie. Rejs z Las Palmas nie jest na „dużym kręgu”, w PZŻ nikt się tym nie przejmował. Sekretarzem generalnym już nie był Rogala, tylko Stanisław Tołwiński, który od początku swojej kadencji po macoszemu traktował ten rejs, i byłby mu ukręcił łeb, gdyby nie to, że w Przemyślu utworzono już Komitet Rejsu Solo Non Stop Dookoła Świata.

We wrześniu 1978 roku prowiant było już zakupiony przez ten Komitet (finansowany przez Urząd Wojewódzki w Przemyślu) i zdeponowany w pomieszczeniu Klubu Marynarki Wojennej w Gdyni. Po ceremonii podniesienia bandery przeszliśmy na obiad do Novotelu, delegacji z Przemyśla przewodniczył Marian Grendysa, wicewojewoda i przewodniczący Komitetu Rejsu. Pod koniec obiadu, ku naszemu zdziwieniu, Tołwiński zabiera głos i oznajmia, że jacht w zimie nie zostanie przewieziony statkiem do Las Palmas, dopiero na wiosnę.

Wszyscy przyjęli to w największym zdumieniu. Wtedy wstałem ja i powiedziałem, że to nie problem. Że na wiosnę nie trzeba jachtu wywozić statkiem do Las Palmas, bo na wiosnę wyjdę w rejs z Gdyni, pod żaglami. Było to tak logiczne i naturalne, że Tołwiński nie znalazł kontrargumentu. Od tej chwili ten rejs zaczął się nazywać „solo non-stop dookoła świata Gdynia-Gdynia”.

Później Tołwiński walczył jak lew przeciwko startowi w Gdyni, narzucając Las Palmas, ale nie ustąpiłem. Staliśmy się wrogami. Każdy pomyśli, że PZŻ forsowało Las Palmas obawiając się trudów żeglugi solo na ciasnych wodach europejskich i ja tak myślałem z początku. Rychło odkryłem prawdę: startując z Gdyni przekreślałem Tołwińskiemu dwukrotny służbowy wyjazd na Wyspy Kanaryjskie, najpierw dla żegnania polskiego jachtu, a po roku, na powitanie. Tak jak witał w Las Palmas Krystynę Chojnowską i siedział tam dwa tygodnie, służbowo na koszt PZZ.

Według definicji angielskiej, rejs dookoła świata na „dużym kręgu” ma mieć port startu i mety powyżej 45 stopni N, a ten równoleżnik leży tuż powyżej północnej granicy Hiszpanii. Las Palmas inaczej pachnie niż Plymouth, i tak aparatczyk z PZŻ traktuje polską rację, dla niego ważniejsza jest jego prywata. Anglicy uznają rejsy dookoła świata tylko na „dużym kręgu”, w odróżnieniu od rejsów na „małym kręgu”, które odbywały się z Hobart na Tasmanii.

W mojej opinii te rejsy wcale nie są łatwiejsze, tylko krótsze, bo na małym kręgu, ale w całości na najtrudniejszym Oceanie Południowym. Rejs na „dużym kręgu” wymaga jedynie zabrania więcej prowiantu, bo rejs jest znacznie dłuższy (mój wyniósł 32 000 mil morskich), ale to z Gdyni do Gdyni, a z Gdyni do wyjścia na Atlantyk w kanale La Manche to 1, 5 tysiąca mil, razem w obie strony jest 3 tysiące mil dłuższy niż z Plymouth.

W czasie budowy jachtu, Tołwiński tak wymanewrował przemyski Komitet Organizacyjny, że Urząd Wojewódzki w Przemyślu w całości zapłacił za jacht. Gdy wracałem z rejsu, już na Bałtyku, zakomunikowano mi, że Urząd Wojewódzki przekazał ten jacht nieodpłatnie Przemyskiemu Okręgowemu Związkowi Żeglarskiego.

Na trzecią część wywiadu zapraszamy jutro.

Henryk Jaskuła – pierwszy i jedyny Polak, który opłynął świat jachtem bez zawijania do portów na trasie Gdynia-Gdynia. Urodził się w 1923 roku pod Krakowem. W 1932 roku jego rodzina wyemigrowała do Argentyny. Tam Jaskuła spędził drugą wojnę światową. Po niej powrócił do Polski na studia. Ukończył ówczesną Akademię Górniczą w Krakowie. W międzyczasie ożenił się i zainteresował żeglarstwem. W 1973 roku na jachcie „Euros” odwiedził rodzinę w Argentynie. Po powrocie zaczął planować rejs non stop dookoła świata z Gdyni do Gdyni. Odbył go na jachcie „Dar Przemyśla” w latach 1979-1980. Potem raz jeszcze popłynął na nim do Argentyny. W 1984 roku wyruszył ponownie na „Darze Przemyśla” w kolejny samotny rejs non stop dookoła świata tym razem jednak w odwrotnym kierunku. Niestety jacht zaczął przeciekać i Jaskuła musiał zawrócić. Drugiej próby nie udało się podjąć, bo jacht został rozbity na Karaibach. Jaskuła wycofał się z czynnego życia żeglarskiego. Mieszka w Przemyślu.
← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
Nowy numer magazynu Wiatr na wrzesień-listopad 2026 13 października 202600:39 Magazyn Wiatr: Baranowski i żagle z Gdańska u Nolana Historia Mateusz Praszczak · 1 min czytania Kapitan Krzysztof Baranowski, 88 lat, kurs na Durban 13 października 202600:34 Kapitan Baranowski 258 mil od Durbanu Rejsy Oskar Wojciechowski · 5 min czytania Dekoracja zwycięzców Szczecin Match Race 2026 na scenie z pucharem 12 października 202616:25 Szczecin Match Race 2026: wygrywa Jakub Gołębiowski Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 4 min czytania Stoisko Żeglarski.info na Poland Boat Show 2026Nasz patronat 12 października 202615:09 Poland Boat Show 2026: podsumowanie targów w Nadarzynie Biznes Oskar Wojciechowski · 8 min czytania Próchno i Rdza 2026Nasz patronat 12 października 202614:45 Próchno i Rdza 2026: sztorm w Helu, parada w Gdyni Turystyka Oskar Wojciechowski · 5 min czytania Długi drewniany rumpel osadzony na głowicy steru na pokładzie klasycznego jachtu 11 października 202620:15 Rumpel: co to jest i jak sterować rumplem Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat kursów jachtu względem wiatru z zaznaczonym martwym kątem i bajdewindem 11 października 202619:11 Bajdewind: co to jest i jak płynąć pod wiatr Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat jachtu mieczowego z zaznaczonymi na czerwono szotami grota i foka 11 października 202618:09 Szot: co to jest i jak się go używa na jachcie Baza wiedzy Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Kabestan szotowy na jachcie z czerwoną liną owiniętą wokół bębna i włożoną korbą 11 października 202617:11 Kabestan: co to jest i jak działa na jachcie Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat bomu zamocowanego do masztu z obciągaczem, topenantą, szotem i rozpiętym grotem 11 października 202616:05 Bom: co to jest i do czego służy na jachcie Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Jacht Faenol Stevena Goddarda na wodach przy Antigui 11 października 202615:11 Antigua Racing Cup 2027 odbędzie się od 17 do 21 marca Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Jesień w Szczecinie, materiały promocyjne Szczecińskiej Karty Turystycznej 11 października 202614:03 Szczecińska Karta Turystyczna: trzy dni za 30 zł i Turystyka Redakcja · 2 min czytania AC75 Luna Rossa na foilach podczas treningu w Cagliari 11 października 202613:01 Luna Rossa skróciła trening w Cagliari. Nurek Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Załoga Emirates Team New Zealand przy problemie z szotami foka na AC75 w Auckland 11 października 202611:00 Emirates Team New Zealand stracił 40 minut przez Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Jimmy Cornell, żeglarz oceaniczny i autor przewodników po trasach oceanicznych 11 października 202609:04 Jimmy Cornell: pół wieku rejsów i planowania tras Rejsy Andrzej Jaworski · 2 min czytania Piotr Cichocki z polską flagą na najwyższym stopniu podium w Portimão 11 października 202608:51 Cichocki podwójnym mistrzem świata w Portimão Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Stoisko Żeglarski.info na Poland Boat Show 2026 11 października 202607:59 Poland Boat Show 2026: co zobaczyć w weekend Biznes Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Dzień 3 Szczecin Match Race 11 października 202602:45 Szczecin Match Race: Gołębiowski wygrał Round Robin Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Trzech żeglarzy Aspire z uniesionymi rękami na pokładzie jachtu klasy 5.5 Metre w Lavrion 11 października 202601:33 Aspire wygrywa mistrzostwa świata 5.5 Metre w Lavrion Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Polacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w Splicie 10 października 202612:23 Polacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w Splicie Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Mike Gemperline's Defiance team finish 3rd in the Allstate Sugar Bowl J/22 Worlds at New Orleans 10 października 202612:09 Glenn Darden i Baby Doll mistrzami świata J/22 w Nowym Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Morka MSPiR 9 października 202614:59 MORKA przed chrztem w Trzebieży. SAR zapowiada Biznes Mateusz Praszczak · 1 min czytania Podsumowanie sezonu 2026 - Centrum Żeglarskie 9 października 202613:39 Centrum Żeglarskie w Szczecinie kończy sezon z ośmioma Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Offshore Double Handled 9 października 202611:11 World Sailing zapowiada konsultacje o technologiach w Sport i regaty Mateusz Praszczak · 1 min czytania