< Powrót
18
marca 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Filip Gruszczyński
Polonez
Podniesienie bandery na odnowionym "Polonezie" 4 lipca 2020 r.

(Nie)zapomniane jachty: „Polonez”

Został zwodowany w 1971 roku i miał służyć do żeglowania wyczynowego. Teraz, po pół wieku, dzięki nowemu właścicielowi „Polonez” znów może wypłynąć w wielki rejs po oceanach.

Powstanie „Poloneza” związane jest nierozerwalnie z Krzysztofem Baranowskim, który na początku lat 70. przygotowywał się do startu w atlantyckich regatach samotnych żeglarzy OSTAR. W 1972 roku żeglarz na tej zbudowanej w Szczecińskiej Stoczni Jachtowej im. Leonida Teligi jednostce wystartował w wyścigu przez Atlantyk, a następnie popłynął z Newport w rejs dookoła świata. Na „Polonezie” Krzysztof Baranowski 23 lutego 1973 roku jako pierwszy polski samotnik opłynął Horn, a 25 maja 1973 roku został drugim Polakiem, który ukończył samotny rejs dookoła świata.

Po zakończeniu rejsu „Polonez” przekazany został do Jacht Klubu Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, gdzie służył głównie do celów szkoleniowych. Rok 1987 otworzył kolejny rozdział w historii jachtu. Najpierw został sprzedany biznesmenowi Lechowi Grobelnemu, który zaczął jego przebudowę, później przekazywany był kolejnym właścicielom. Po blisko 20 latach stania na lądzie, jacht został wyremontowany przez warszawskiego dewelopera Włodarzewska S.A. Przez kilka lat pływał po Bałtyku, jednak przez kłopoty finansowe właściciela znów został wyslipowany i wystawiony na sprzedaż. W 2018 roku jego właścicielem został przedsiębiorca Maciej Skomorowski z Yacht Klubu Polski Szczecin.

– Od wielu lat fascynuję się pomysłem samotnego opłynięcia świata – opowiada Maciej Skomorowski. – Dodatkowo jak byłem młody, przeczytałem książkę kapitana Baranowskiego „Dom pod żaglami”. Było to dla mnie olśnienie, ze względu na to, że było tam pokazane, że można płynąć w dalekie rejsy rodzinnie. I ten pomysł też we mnie został. W końcu przyszedł moment, że zacząłem poszukiwać jachtu, który spełniałby parametry umożliwiające samotną żeglugę dookoła świata. Natrafiłem na artykuł, że jacht jest na sprzedaż, zadzwoniłem i wyraziłem zainteresowanie kupnem. Wydawało mi się, że to by było piękne, żeby z marzenia, pomysłu i książki przejść do realizacji. I tak zostałem jego właścicielem.

W chwili kupienia jacht był w niezłym stanie, ponieważ pomimo wielu kolei losu, wiele osób o niego dbało, był zabezpieczany na zimę i wietrzony. Dzięki temu kadłub, poszycie i burty zachowały się w bardzo dobrej kondycji. Podczas trwających blisko dwa lata prac wyremontowano na „Polonezie” jednak wszystko inne. Przebudowane zostało wnętrze według projektu Janusza Maderskiego, wymieniono wszystkie zbiorniki, silnik, okablowanie i instrumenty nawigacyjne, zamontowano agregat prądotwórczy, przeprowadzono konserwację pokładu…

4 lipca 2020 roku, w 49. rocznicę wodowania, na „Polonezie” uroczyście podniesiono banderę. Nie oznaczało to jednak końca prac – w kolejnych miesiącach przeprowadzano próby morskie, które pozwalały eliminować błędy i usterki. Jacht zimę spędził na wodzie i pomimo ostrej zimy tę próbę zniósł dobrze. W drugim tygodniu kwietnia tego roku zostanie wyciągnięty z wody celem dokonania przeglądu, a miesiąc później zejdzie na wodę i zostanie przeprowadzony na Wyspy Kanaryjskie.

– Rejsem na Teneryfę będzie dowodził Krzysztof Baranowski, a w załodze znajdzie się także jego syn – mówi żeglarz. – Będzie to więc realny powrót do książki „Dom pod żaglami”, bo „Polonezem” znów popłynie kapitan ze swoim synem – tylko trasa biegnie w drugą stronę.

Na Wyspach Kanaryjskich „Polonez” spędzi około półtora roku – w tym czasie będzie pływał w rejsach szkoleniowych i treningowych, a Maciej Skomorowski przygotowywał się do wymarzonego rejsu, na który ma wyjątkowy pomysł.

Polonez

Maciej Skomorowski podczas podnoszenia bandery na „Polonezie” 4 lipca 2020 roku.

– Wszyscy żeglarze, z którymi miałem okazję rozmawiać podkreślali, że po powrocie z takiego samotnego rejsu pojawia się wyalienowanie, chęć dalszego przebywania na morzu do końca życia i niedostosowanie do realiów życia rodzinno-przyjacielskiego – opowiada Maciej Skomorowski. – Staram się tego uniknąć, bo mam fajne życie, rodzinę i przyjaciół, więc będę próbował zorganizować rejs, który nazwałem roboczo „Solo Family and Friends Around the World”. Stworzyłem trasę z listami portów, w których chcę stacjonować. Odcinki morskie będę pokonywać samotnie, ale w danym miejscu chcę się spotykać z przyjaciółmi oraz rodziną i wspólnie eksplorować dany obszar.

Choć Krzysztof Baranowski nie jest entuzjastą poprzednich modyfikacji „Poloneza”, remont przeprowadzony przez Macieja Skomorowskiego bardzo mu się podoba.

– Jestem zachwycony tą przebudową – mówi Krzysztof Baranowski. – Jako jacht turystyczny Polonez jest znakomity, świetnie wyposażony i dzielny. Gratulacje dla właściciela, że tyle wysiłku i pieniędzy włożył w przebudowę. Opowiadał mi o pomyśle na rejs – namówiłem go na zainstalowanie samosteru, bo wiara w autopilota jest złudna. Jacht jest więc przygotowany do samotnej żeglugi i może spokojnie płynąć dookoła świata. Jak Maciej się zdecyduje, będę go w tym wspierał.

„Polonez”

Rok budowy: 1971

Miejsce budowy: Szczecińska Stocznia Jachtowa im. Leonida Teligi

Konstruktorzy: Edward Hoffman, Czesław Gogołkiewicz, Kazimierz „Kuba” Jaworski

Typ osprzętu: kecz bermudzki

Powierzchnia ożeglowania: 80 metrów kwadratowych

Długość: 13,8 metra

Szerokość: 3,8 metra

Zanurzenie: 2,2 metra

Port macierzysty: Szczecin

Co myślisz o tym artykule?
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ