< Powrót
14
czerwca 2019
Tekst:
Ewa Banaszek
Zdjęcie:
Maciej Sodkiewicz
Arktyka Lady Dana 44

Rosyjska Arktyka 2019 – postępy wyprawy

Wyprawa Rosyjska Arktyka 2019, która 26 maja wyruszyła z Gdańska, żegluje w tej chwili przez Kanał Bałtycko-Białomorski. Za tydzień ma dotrzeć do Archangielska. Z tego najstarszego portu Rosji, tradycyjnej bramy Arktyki, załoga jachtu „Lady Dana 44” ruszy w końcu na upragnioną północ. Przez Nową Ziemię aż do Ziemi Franciszka Józefa.

Pogłoski o istnieniu lądu na północny-wschód od Spitsbergenu powtarzali norwescy poławiacze fok już w latach 50. XIX wieku. Brakowało jednak przekonujących świadectw i dokładnych danych. Kiedy więc w 1872 austro-węgierska ekspedycja na Biegun Północny ruszała w Arktykę na pokładzie statku SMS Tegetthoff, na mapie wciąż widniała biała plama. Wypełnili ją cesarsko-królewscy badacze, których dryf pól lodowych zniósł w 1973 roku na brzegi nieznanego archipelagu. Na cześć swojego władcy nazwali nowo odkryty ląd Ziemią Franciszka Józefa.

Tylko badacze

Niezwykle surowy klimat górzystego archipelagu nie zachęcał do prób osadnictwa. Niemal w całości położony jest powyżej równoleżnika 80°N. Przez pół wieku po odkryciu zapuszczali się w te rejony jedynie członkowie ekspedycji badawczych, podróżnicy próbujący dotrzeć do bieguna północnego. A także norwescy myśliwi polujący na foki, morsy i niedźwiedzie polarne. Innych bogactw naturalnych tu nie znaleziono. Zresztą trudno byłoby je wywieźć, skoro nawet dziś przez dziesięć miesięcy w roku okoliczne morza pokrywają pola lodowe.

Pole lodowe.
Fot. Maciej Sodkiewicz

Zamknięta strefa

Dopiero w 1926 roku Związek Radziecki ogłosił zwierzchność nad Ziemią Franciszka Józefa, uznając za własne wszystkie ziemie leżące na północ od swoich brzegów aż do Bieguna Północnego. Wprawdzie Norwegowie wyrazili swoje niezadowolenie, jednak nikt nie zamierzał prowadzić wojny o skute lodem wyspy. Oddalone wszak o 700 mil od Murmańska, czy 1000 mil od Archangielska. ZSRR zamknęło archipelag dla międzynarodowych badań naukowych. Aby zamanifestować swoją władzę, stworzyło stałą bazę na wysuniętej najdalej na północ Wyspie Rudolfa. Następnie kolejne na Ziemi Aleksandry czy Wyspie Heissa. W latach zimnej wojny cały obszar był de facto zamkniętą strefą wojskową. Strategiczną z punktu widzenia prowadzonego przez mocarstwa wyścigu zbrojeń.

Polacy w Arktyce

W wyniku rozpadu ZSRR w latach 90. nastąpiło rozluźnienie militarnego rygoru – pogrążona w kryzysie Rosja miała inne priorytety. Zatem na Ziemię Franciszka Józefa mogli wrócić międzynarodowi badacze. Po 2012 roku, gdy włączono ten obszar do parku narodowego „Ruskaja Arktyka”, rozpoczęto nawet wydawanie pozwoleń na żeglugę jachtów obcych bander. Skrupulatnie wykorzystali to w 2013 roku dwaj polscy kapitanowie: Ryszard Wojnowski i Maciej Sodkiewicz, jedyni, którzy oficjalnie żeglowali w tym rejonie. Dziś, gdy globalne ocieplenie otwiera Przejście Północno-Wschodnie dla komercyjnego ruchu statków, odległy, północny archipelag znów nabrał znaczenia strategicznego. Ponownie coraz trudniej jest przebrnąć przez labirynt formalności administracyjnych.

Fot. Marek Mończyk

Surowy krajobraz

Dzięki swojemu oddaleniu, niesprzyjającemu klimatowi i trudnej dostępności, Ziemia Franciszka Józefa zachowała wszystko to, co przyciąga podróżników: surowy, księżycowy niemal krajobraz arktyczny. Lodowce zajmujące 85 proc. powierzchni archipelagu, klimat ze średnią roczną temperaturą (-10°C), rozległą pokrywą chmur oraz nocą polarną trwającą 128 dni przypominają, że tylko 900 km dzieli to miejsce od Bieguna Północnego. Rośliny są tu na przegranej pozycji: przetrwać mogą tylko mchy, porosty oraz karłowate kwiaty i trawy. Za to nikogo nie dziwi spotkanie z niedźwiedziem polarnym, pieścem albo fokami i morsami. W cieśninach między wyspami żyją biełuchy, narwale i orki.

Mimo zaznaczenia przez ludzi swojej obecności na Ziemi Franciszka Józefa, nadal brak tam stałych mieszkańców – jedynymi gośćmi bywają naukowcy, wojskowi oraz bardzo nieliczni podróżnicy. Nie ma żadnej infrastruktury wspierającej turystykę, a jedynym sposobem zwiedzania jest wykupienie bardzo drogiej wycieczki na pokładzie atomowego lodołamacza płynącego z Murmańska na Biegun Północny. Tym większymi szczęściarzami są uczestnicy wyprawy Rosyjska Arktyka 2019, którzy będą mieli okazję poczuć na własnej skórze czym jest prawdziwa przygoda.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ