< Powrót
21
lutego 2019
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Ryszard Wojnowski
Ryszard Wojnowski na X Pomorskiej Gali Żeglarskiej otrzymał tytuł Pomorskiego Żeglarza Roku 2018 - nagrodę im. Zygfryda „Zygi” Perlickiego.

Ryszard Wojnowski: Przed nami Ziemia Franciszka Józefa

W październiku wrócił do Polski po wokółziemskim rejsie, a już planuje kolejne wyprawy. Ryszard Wojnowski opowiedział nam o swoich pomysłach i przygotowaniach „Lady Dany 44” do sezonu.

– Za wokółziemski rejs „Lady Daną 44” otrzymał pan Drugą Nagrodę Honorową „Rejs Roku 2018” oraz tytuł Pomorskiego Żeglarza Roku 2018 – nagrodę im. Zygfryda „Zygi” Perlickiego”. Społeczność żeglarska doceniła wasz wyczyn.

– Bardzo się z tego cieszę. Ale nie żeglujemy dla nagród, po prostu lubimy pływać. Wyróżnienia są przy okazji i dobrze, bo to dodatkowa satysfakcja i na ścianie można coś powiesić lub postawić na kominku (śmiech).

– Z radością zszedł pan na ląd po 16 miesiącach wyprawy?

– Wiadomo, że jest przyjemnie, jak się postawi nogę na lądzie, wystawi łódkę na brzeg i nie trzeba już myśleć o tym, co się dzieje na pokładzie. Bo podczas rejsu zawsze jest jakiś kłopot, jakiś telefon, coś trzeba załatwiać czy naprawiać. Ale tęsknota za morzem wraca i już przygotowujemy łódkę.

– Jak „Lady Dana 44” wytrzymała trudy 40 000 Mm wokółziemskiej żeglugi?

– Ogólnie w porządku, ale było parę problemów. Na przykład pompa wtryskowa od silnika nam się zepsuła – naprawiliśmy ją po drodze, ale spowodowało to opóźnienie i spore koszty. Z kolei na Pacyfiku musiałem przy rozkołysie wejść na maszt, żeby foka ściągnąć, bo pękł nam fał i się nieszczęśliwie zaplątał.

– Teraz jacht przechodzi remont?

– Sprawdzamy wszystkie silniki elektryczne, wymieniamy łożyska wału i steru oraz pękniętą wantę. Do tego trzeba uszyć nowe żagle, bo stare mają już za sobą 80 000 Mm – tak jak jacht. Wymienimy też kuchenkę gazową, akumulator od generatora, uszczelki. Plus kosmetyka, czyli trzeba kadłub przeszlifować, pomalować, nowy antifouling położyć.

Ryszard Wojnowski

„Lady Dana 44” przy wodospadzie Chatterbox w północno-wschodniej Kanadzie. Fot. arch. R. Wojnowskiego.

– Kiedy wrócicie na wodę?

– Na przełomie marca i kwietnia będziemy wodować, w zależności od pogody. Potem popływamy po Bałtyku, a 26 maja wyruszamy w rejs na Ziemię Franciszka Józefa. Zaczniemy od Petersburga, następnie przez rzekę Newa, jezioro Ładoga, Kanał Białomorski i Wyspy Sołowieckie do Archangielska. Stamtąd przeprowadzimy trzy rejsy na Ziemię Franciszka Józefa i na Nową Ziemię. Będziemy musieli zmierzyć się tam z rosyjską biurokracją, ale mamy to już opanowane.

– Nie będziecie mieli problemów z rosyjskimi bazami wojskowymi?

– Jestem w kontakcie z naszym kolegą Andriejem, który dał nam mapę wskazującą, gdzie można wpływać. Jest jedna baza wojskowa, ale poza tym można swobodnie żeglować. Są za to w tamtych rejonach białe niedźwiedzie, więc będziemy musieli wziąć strażnika z ich parku z karabinem, żeby nas w razie czego obronił przed misiami.

– Jeżeli będzie okazja, spróbujecie pobić rekord żeglugi na północ?

– Ja prowadzę pierwszy rejs na Ziemię Franciszka Józefa, później za sterem stanie Maciek Sodkiewicz. On lubi bić takie rekordy, więc przypuszczam, że będzie chciał. Mam tylko nadzieję, że nie wbije się w żaden lód i lodołamacz nie będzie musiał go wyciągać (śmiech).

– Jak będą wyglądały zmiany załóg?

– Odbywać się będą w Archangielsku, dotarcie tam nie jest skomplikowane. Rejsy będą trwały cztery tygodnie – z uwagi na odległość, bo popłyniemy 1000 Mm na północ od tego miasta. Czyli tydzień zajmie nam podróż w tamtą stronę, tydzień powrót i dwa tygodnie żeby pozwiedzać.

– A co planujecie po powrocie z dalekiej północy?

– Jesienią popłyniemy wzdłuż Europy do Wysp Zielonego Przylądka. To piękny akwen, ciepły, z umiarkowanym wiatrem i jeszcze dziewiczy. Trzeba się trochę rozgrzać po wcześniejszych rejsach. Wiosną 2020 roku wrócimy przez Azory na Bałtyk.

– Ma pan już w głowie pomysł na kolejną wielką wyprawę?

– Ziemię już opłynęliśmy, więc nie wiem, czy drugi raz będzie się nam chciało – zwłaszcza że lata lecą. Poza tym problemem jest znalezienie chętnych, żeby polecieli na Pacyfik. Ludziom się nie chce, jak pomyślą o spędzeniu 48 godzin w samolocie w jedną stronę, a potem tyle samo w drugą. Ale planuję po powrocie z Wysp Zielonego Przylądka i Azorów na wiosnę 2020 roku ponownie wybrać się na Ziemię Franciszka Józefa lub popłynąć na Grenlandię. Bo to też bardzo ładny akwen.

Plan rejsów jachtu „Lady Dana 44” w 2019 i 2020 roku.

Ryszard Wojnowski, ur. w 1958 roku, kapitan jachtowy i członek Jachtklubu Stoczni Gdańskiej. Ma w dorobku m.in. rejs do Ameryki Południowej na jachcie „Alf” w latach 1978-1979 oraz kilka wypraw polarnych, które zorganizował na jachcie „Lady Dana 44”. Dwukrotny zdobywca Nagrody Honorowej Rejs Roku „Srebrny Sekstant” – za pokonanie Przejścia Północno-Wschodniego w 2013 roku oraz za pokonanie Przejścia Północno-Zachodniego w 2014 roku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ