< Powrót
26
października 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. State Library Queensland
„Royal Charter”
Katastrofa „Royal Charter”.

Słyszeliście o… żaglowcu, którego katastrofę opisał Karol Dickens?

26 października 1859 roku u wybrzeży walijskiej wyspy Anglesey zatonął żaglowiec „Royal Charter”. W tragedii zginęło ponad 450 osób.

Zbudowany w 1855 roku „Royal Charter” był kliprem parowym, oprócz ożeglowania posiadał również pomocniczy napęd parowy, służący do przewozu pasażerów i niewielkiego ładunku towarowego pomiędzy Australią a Wielką Brytanią.

Jesienią 1859 roku „Royal Charter” płynął z Melbourne do Liverpoolu. Na pokładzie było blisko 500 osób, w tym poszukiwacze złota, którzy wracali do Wielkiej Brytanii z majątkiem zdobytym w Australii. Na Morzu Irlandzkim, na wysokości walijskiej wyspy Anglesey, żaglowiec natrafił na sztorm o sile 12 stopni w skali Beauforta. Silny wiatr zerwał łańcuch kotwiczny i zepchnął jednostkę początkowo na mieliznę, a następnie na skały. Zginęło około 450 osób. Uratowało się tylko 21 pasażerów i 18 członków załogi.

Katastrofa odbiła się szerokim echem w całej Wielkiej Brytanii. Jeszcze w tym samym roku na miejsce tragedii przyjechał słynny pisarz Karol Dickens. Opisał los „Royal Charter” w artykule „Wrak statku”, opublikowanym w zbiorze szkiców i wspomnień „Przedstawiciel niehandlowy” („The Uncommercial Traveller”). Autor nie skupił się na samej katastrofie, opowiedział też o kolejnych dniach po niej i poświęceniu lokalnego duchownego, Stephena Roose Hughesa, który starał się zidentyfikować i pogrzebać wszystkie ofiary.

Czterdzieści cztery ofiary z wraku, mężczyźni i kobiety, leżeli tutaj naraz, oczekując na pogrzebanie. Tutaj, ze szlochami i zawodzeniem dochodzącym z każdego pokoju jego domu, mój towarzysz pracował sam przez godziny, otoczony wyłącznie przez oczy, które nie mogły go zobaczyć, usta, które nie mogły do niego mówić, cierpliwie badając obszarpane ubrania, odcinając guziki, włosy, znaki z płótna, wszystko co mogło prowadzić do późniejszej identyfikacji, studiując twarze, szukając blizn, zgiętych palców, krzywych paluchów, porównując listy przysłane do niego ze szczątkami przed nim. „Mój najdroższy brat miał jasnoszare oczy i przyjemny uśmiech” – pisała jedna siostra. O biedna siostro! Masz szczęście będąc daleko stąd, i zapamiętaj to jako ostatnie wspomnienie o nim – pisał Dickens.

Katastrofa przyczyniła się do rozwoju Biura Meteorologicznego, które wprowadziło ostrzeżenia przed sztormami, żeby zapobiec podobnym tragediom.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ