< Powrót
15
marca 2021
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
mat. prasowe
szanty
Chór Zawisza Czarny.

Szanty – pieśni do pracy i do zabawy

Szanty na dobre zaczęto śpiewać na przełomie XVIII i XIX wieku. Nie znaczy to, że wcześniej marynarze nie znali tej formy wzajemnego wspomagania się przy ciężkiej pracy. Bo szanty to właśnie pieśni pracy, które nie wzięły się znikąd.

Pieśni pracy

Najprawdopodobniej śpiewano szanty już wtedy, kiedy ludzie zaczęli wyruszać w morze na dużych łodziach wymagających obsługi przez wieloosobowe załogi.

Jednak XVIII i XIX to czas prawdziwego rozkwitu sztuki szantowej. Właśnie wtedy zaczęto doceniać szanty jako formę organizacji pracy. Stały się na tyle ważne, że na niemal każdym statku był szantymen, który podawał rytm pieśni, odpowiadający wykonywanym przez marynarzy czynnościom.

Były więc szanty śpiewane podczas wciągania żagli, przy rozładunku i załadunku towarów, przy rwaniu kotwicy, pompowaniu zęz itd. Każda załoga miała swoje wersje poszczególnych pieśni, których tempo i długość uzależnione były od parametrów technicznych statku i czasu potrzebnego na wykonanie konkretnych czynności. Jeśli była taka potrzeba, niektórym szantom po prostu dodawano zwrotki.

Najsłynniejsze szanty

Do najsłynniejszych pieśni pracy należy tak znana szanta, jak „Hiszpańskie dziewczyny” (Spanish ladies). Pieśń powstała prawdopodobnie przed 1796 r. Wtedy właśnie wspomniano o niej w dzienniku okrętowym „Nellie”. Geneza tytułu sięga okresu między 1793 a 1796 rokiem, kiedy flota angielska cumowała w dokach hiszpańskich portów. W okresie tym oba kraje były sprzymierzeńcami przeciw rewolucji francuskiej.

Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny,
Żegnajcie nam dziś, marzenia ze snów,
Ku brzegom angielskim już ruszać nam pora,
Lecz kiedyś na pewno wrócimy tu znów.

Kolejna historyczna, słynna szanta to „Morskie opowieści” (Drunkensailor). Pierwotnie wykonywana była przez marynarzy Brytyjskiej Marynarki Wojennej. Z czasem stała się znana na całym świecie, także w Polsce. W polskiej wersji tekstu pierwszych osiem zwrotek autorstwa Jacka Kasprowego w żartobliwy sposób przedstawiało pijacką rozmowę grupy marynarzy, wspominających zabawne anegdoty z ich życia, z charakterystycznym dla marynarzy licytowaniem się i wyolbrzymianiem przygód.

Hej, ha! Kolejkę nalej!
Hej, ha! Kielichy wznieśmy!
To zrobi doskonale
Morskim opowieściom.

Warto przypomnieć jeszcze jedną słynną szantę – „Pożegnanie Liverpoolu” (The Leaving of Liverpool). Trudno powiedzieć, kiedy ta pieśń powstała. Jedna z wersji mówi, że po raz pierwszy została zarejestrowana pod koniec lat 30. ubiegłego stulecia w wykonaniu Richarda Maitlanda. Kolejna rejestracja miała miejsce w 1942 r., tym razem wykonawcą był Patrick Taylor. Maitland deklarował, że nauczył się pieśni od żeglarza z Liverpoolu, ok. 1885 r. Żeglarz opuścił Liverpool, aby zostać zawodowym marynarzem na pokładzie historycznego klipera „Davida Crocketta” pod kapitanem Johnem A. Burgessem. Oznaczałoby to, że pieśń powstała między rokiem 1863, kiedy John A. Burgess po raz pierwszy wypłynął „Davidem Crockettem” z Liverpoolu a rokiem 1874, kiedy Burgess zmarł na morzu.

Przeciwieństwem szant były pieśni kubryku. O ile szanty śpiewano przy pracy, o tyle pieśni wykonywano w czasie wolnym od pracy. Były to z reguły spokojne ballady. Jedną z bardziej znanych jest „Five Gallon Jar”.

Słyszeliście o… świątecznych szantach?

Szanty współczesne

Dziś, kiedy praca na statkach wygląda trochę inaczej niż przed wiekami, mianem szant określa się wszystkie piosenki opowiadające o żeglowaniu, także te napisane współcześnie, śpiewane niekoniecznie na jachcie. Słusznie, czy nie – to już każdy sam musi ocenić.

Jedną z takich współczesnych, znanych i popularnych szant jest pieśń „Gdzie ta keja?”. Ta nostalgiczna piosenka przedstawia tęsknotę żeglarza za morzem. Marynarz tęskni za wolnością, jaką daje rejs i życie na morzu. Wspomina keję, przy której stoją jachty i koję, w której można wypocząć.

Co ciekawe, w Polsce – nie będącej krajem o szczególnie silnych morskich tradycjach i dokonaniach – sztuka śpiewania szant ma się całkiem dobrze. Nie brakuje ani szantymentów, ani zespołów specjalizujących się w takim rodzaju muzycznego rzemiosła. Nie brakuje chętnych do słuchania szant., a festiwale szantowe cieszą się niezmiennie popularnością wśród publiczności. Polski bum na szanty zaczął się na przełomie lat 70. i 80. Tworzone są oryginalne polskie szanty, powstają kolejne tłumaczenia szant klasycznych. Same „Morskie opowieści” doczekały się ponad 200 zwrotek.

[QUIZ] Dobrze znasz polskie szanty? Sprawdź się!

Najsłynniejsi polscy szantymeni i zespoły szantowe

Tych znanych i lubianych jest wielu, i każdy ma swój niepowtarzalny styl oraz oddaną publiczność. Przypominamy tylko niektórych.

Marek Szurawski to dla polskiej sceny szantowej postać kultowa. Autor wielu szant, tłumacz i popularyzator sztuki szantowej. Założyciel zespołu Stare Dzwony. Jest znawcą historii wielkich żaglowców, tradycji, obyczajowości i dziedzictwa kulturowego ludzi morza. W nielicznym gronie w kraju specjalista od gry na koncertinie i kościach, oryginalnych instrumentach dawnego pokładu. Przez ponad 10 lat kierownik artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Shanties w Krakowie, uczestnik wszystkich liczących się festiwali i spotkań szantowych na świecie.

Jerzy Porębski – polski pieśniarz, wykonawca szant i autor piosenek o tematyce morskiej, publicysta, rybak i żeglarz, animator ruchu szantowego w Polsce. Członek rady programowej Polskiej Fundacji Morskiej. Autor najsłynniejszej polskiej pieśni szantowej „Gdzie ta keja?”.

Henryk „Szkot” Czekała – jeden z głównych przedstawicieli sceny szantowej. Od 1985 występuje jako wokalista w zespole Mechanicy Shanty. Był także członkiem, współzałożycielem i szantymenem zespołu Ryczące Dwudziestki.

Mirek „Koval” Kowalewski od 1985 roku gra z przyjaciółmi w zespole „Zejman&Garkumpel”, czasami występuje też solo.

Męski Chór Szantowy „Zawisza Czarny” powstał w 2012 r. z inicjatywy Jacka Jakubowskiego. W składzie jest 50 mężczyzn. To jedyny taki chór w Polsce i jeden z najlepszych na świecie w swojej kategorii, amatorsko, ale na najwyższym poziomie propagujący  tradycje morskie, poprzez śpiew, muzykę i oprawę sceniczną. Wszyscy chórzyści mają styczność z pracą na morzu, żeglarstwem, marynistyką. To chór pływający.

Ryczące Dwudziestki to zespół wokalno-instrumentalny założony w 1983 roku w Bytomiu przez należących wówczas do 1 Drużyny Wodnej miejscowego hufca ZHP muzyków. Zespół wykonuje głównie utwory należące do gatunków muzyki folk oraz szant. Ryczące Dwudziestki wypracowały nowy styl śpiewania szant, preferując głównie wykonania czysto wokalne, z tradycyjnym dla szant rozdziałem partii wokalnych na poszczególne barwy głosu.

Stare Dzwony powstały w roku 1981. Historia nazwy nie jest do końca jasna. To jeden z najstarszych i najdłużej działających w tym samym składzie polskich zespołów szantowych. Od niego zaczęła się zarówno moda na profesjonalne śpiewanie szant i piosenek żeglarskich, jak i cały ruch szantowy w Polsce. W pierwszym składzie występowali: Jerzy Porębski, Janusz Sikorski, Marek Szurawski, Ryszard Muzaj, Mirosław Peszkowski i Romuald Długosz.

Atlantyda to zespół złożony z muzyków z różnych stron Polski: Trójmiasta, Warszawy i Sanoka. Grupa powstała w 1995 roku, ale cześć muzyków współtworzyła już wcześniej znane grupy sceny szantowej. Repertuar muzyczny stanowią tradycyjne i współczesne piosenki morskie autorstwa założyciela grupy Sławomira Klupsia.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ