< Powrót
28
stycznia 2021
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Billy Black
szypka
Krystian Szypka na mecie regat Ostar.

Znani i nieznani: Krystian Szypka

Z żeglarstwem związał się późno, ale na swoim koncie ma osiągnięcia, których pozazdrościć mógłby mu niejeden wytrawny wilk morski. Jest doświadczonym żeglarzem regatowym, ratownikiem i menadżerem. Z Krystianem Szypką rozmawiamy nie tylko o regatach samotników.

– Niestety, nie mogę opowiedzieć tkliwej historii o tym, że z żeglarstwem jestem związany od kołyski i prawie wychowałem się na jachcie – mówi Krystian Szypka. – Prawda jest taka, że zacząłem żeglować mając prawie 30 lat, a namówiła mnie do tego żona. Chciała, żebym znalazł sobie jakieś hobby po tym, jak nie udało mi się zostać pilotem. Miała intuicję, żeglarstwo wchłonęło mnie błyskawicznie.

Pilotowanie samolotu było marzeniem naszego rozmówcy „od zawsze”, niestety zawsze coś przeszkadzało w realizacji tych planów. Krystian Szypka nie został przyjęty do szkoły lotniczej w  Dęblinie, a kiedy chciał zdawać na wydział lotnictwa na Politechnice Rzeszowskiej, to w klasie maturalnej dowiedział się, że wymarzony kierunek studiów został na tej uczelni zlikwidowany.

Pierwsze żeglarskie szlify zdobywał na Jeziorze Żywieckim, niedaleko Bielska Białej, skąd pochodzi.

– To była dobra nauka, bo warunki wiatrowe, jakie tam panują są dość trudne – przyznaje żeglarz. – Następnie zacząłem żeglować na Mazurach, a jakiś czas później wyznaczyłem sobie cel: odkrywanie i żeglowanie po wszelkich możliwych jeziorkach i jeziorach. W ten sposób poznałem wiele akwenów, od Zalewu Szczecińskiego po Jezioro Solińskie. Wreszcie nadszedł moment, w którym zrobiłem kurs i staż na Bałtyku. Uzyskałem pierwszy patent, potem kolejny. Pierwsza dekada nowego stulecia to był czas intensywnego żeglowania. Odbywałem kilkanaście rejsów rocznie, również jako skipper. A z czasem zainteresowałem się morskim żeglarstwem regatowym.

Krystian Szypka kupił swój pierwszy jacht, „Sunrise”. W tym czasie poznał Radosława Kowalczyka, który przygotowywał się do startu w regatach Mini Transat 2011 na liczącej 4200 Mm trasie z la Rochelle do Salvador de Bahia. Jak sam przyznaje, to właśnie Kowalczyk „zaraził” go pasją do samotnego żeglowania. Pierwszym ważnym punktem trwającej do dziś samotniczej przygody, był udział w pierwszych po reaktywacji Regatach Poloneza.

– W 2010 roku zebrała się nas garstka wariatów  i zmierzyliśmy się z tym wyzwaniem – wspomina Krystian Szypka. – Dla mnie to było spore przedsięwzięcie. Płynąc zastanawiałem się po co ja to robię. To były trudne, sztormowe regaty. Jednak na mecie wiedziałem, że następnym razem znowu wystartuję. Potem uczestniczyłem w przygotowaniach Radka do startu w Mini Transat, byłem w La Rochelle i stwierdziłem, że też chcę tak pływać.

Marzenie udało się zrealizować w 2013 r. Krystian Szypka na „Sunrise” wystartował w regatach OSTAR. Kiedy żeglarz szukał osób i instytucji, które mogłyby pomóc mu zrealizować plany, wsparcia udzielił Pomorski Okręgowy Związek Żeglarski (obecnie Pomorski Związek Żeglarski) i jego prezes, Bogusław Witkowski. Żeglarz postanowił, że jego rejs będzie hołdem oddanym znakomitej, przedwcześnie zmarłej koszykarce, Małgorzacie Dydek. Tak narodził się projekt „OSTAR for Dydek”. Jego ambasadorem była Katarzyna Dydek, siostra Małgorzaty. W jego ramach powstał program edukacyjny i sportowy, obejmujący turniej koszykówki i innych gier oraz konkurs fotograficzny i plastyczny dla dzieci.

Finałem było uroczyste pożegnanie Szypki w Gdyni. 27 maja 2013 r. uczestnicy regat wystartowali z brytyjskiego portu Plymouth. Linię mety Polak przekroczył 24 czerwca, po 28 dniach, 13 godzinach i 30 minutach. Dzień wcześniej regaty ukończyła Joanna Pajkowska, która startowała na jachcie „Cabrio 2”. W OSTAR wzięło wówczas udział 17 żeglarzy, ukończyło je 14. Szypka zajął trzecie miejsce w swojej kategorii i dziewiąte w klasyfikacji generalnej.

– Zanim popłynąłem w OSTAR były jeszcze regaty, które później przerodziły się w doroczną Bitwę o Gotland – mówi żeglarz. – Pokonanie trasy ze Świnoujścia, wokół Gotlandu, do Gdańska, było kwalifikacją do regat oceanicznych. Dostałem wtedy na Bałtyku solidny łomot i zdobyłem doświadczenie. W październiku warunki były kapryśne i sztormowe. Nabrałem pewności siebie, ale i rozsądku. A cztery tygodnie na oceanie to był kalejdoskop przygód i warunków pogodowych. Wtedy przekonałem się, że samotne żeglowanie będzie moją miłością na całe życie. Nie to, że nie lubię pływać w załodze – bardzo lubię i pływam, ale żeglarstwo samotnicze ma w sobie coś mistycznego. Jest wyjątkowe i bardzo mi odpowiada.

Samotnik nie stroni od żeglowania z załogą. Żegluje również z rodziną, choć są to rejsy rekreacyjne. Od lat wspólnie z żoną spędza wakacje na jachcie. Żeglarzami są także jego synowie. Oni jednak nie połknęli bakcyla regatowego. Jak zapewnia nasz rozmówca, umieją żeglować, wiedzą jak sobie radzić w sytuacjach trudnych, jednak traktują żeglarstwo jako formę wypoczynku, nie rywalizacji sportowej.

– Dziś sam mniej się ścigam – mówi Krystian Szypka. – Większość energii przeznaczam na uczenie innych zasad bezpiecznego żeglowania i krzewienie kultury żeglowania samotniczego. Stąd m.in. Bitwa o Gotland. W ubiegłym roku udało się nam wstrzelić w przerwy między kolejnymi ograniczeniami i wszystko poszło po naszej myśli. Jestem przekonany, że w tym roku będzie podobnie, a do jesieni większość ograniczeń zostanie z niesiona. Chciałbym, żeby to były regaty godne swej 10 rocznicy.

Krystian Szypka deklaruje, że już myśli o nowym regatowym wyzwaniu. Na razie jednak nie chce zdradzać szczegółów pomysłu.

Nasz rozmówca to nie tylko żeglarz, samotnik, regatowiec. To także – a teraz może przede wszystkim – trener i ratownik. Z jego inicjatywy powstał w Polsce pierwszy ośrodek autoryzowany przez World Sailing, szkolący w obszarze Sea Survival.

– Kiedyś wędrowaliśmy się szkolić do Wielkiej Brytanii, później takie ośrodki powstały w Czechach, które nawet nie mają dostępu do morza, a u nas nic nie było – opowiada kapitan Szypka. – W pewnym momencie stało się to dla mnie kwestią ambicji, ale udało nam się doprowadzić do uruchomienia szkoły. Dziś wszystkie załogi przymierzające się do startu w takich regatach jak Fastnet czy Sydney-Hobart, są naszymi gośćmi. Szkolenie jest obowiązkowe przed startem w dużych regatach. Fakt, że można to zrobić w Polsce znacznie ułatwia sprawę, obniża koszty i likwiduje konieczność podróżowania. Dla nas organizacja szkoleń certyfikowanych przez światową organizację żeglarską oznacza konieczność utrzymywania najwyższych standardów i ciągłego doskonalenia się. Naszymi klientami są żeglarze morscy, którzy muszą mieć umiejętność radzenia sobie w trudnych warunkach, z dala od brzegu.

Poza osiągnięciem celu zawodowego, Krystian Szypka zrealizował inny życiowy cel – marzenie o lataniu. Od pięciu lat jest pilotem śmigłowca, a od grudnia ubiegłego roku posiada licencję zawodowego pilota. A jakie żeglarskie marzenie chciałby zrealizować?

– Jest tylko jedno, najważniejsze – deklaruje żeglarz. – Chcę podjąć wyzwanie rzucone przez Jean-Luca Van Den Heede’a. Chodzi o pobicie jego rekordu w samotnym okrążeniu Ziemi bez zawijania do portów w kierunku zachodnim. Do tej pory rejs w tę stronę ukończyło tylko dziesięciu żeglarzy, w tym jeden Polak, Tomasz Lewandowski, choć on nie żeglował klasyczną trasą wokół trzech przylądków. Tak czy inaczej, ja chciałbym się zmierzyć z wyzwaniem rzuconym przez Francuza. Nie mówię o biciu rekordu, ale w ogóle o okrążeniu ziemi i popłynięciu pod wiatr. Czy mi się uda, zobaczymy. Jeśli tak, na pewno się o tym dowiecie.

Krystian Szypka (ur. 09.05.1972 r.) w Bielsku-Białej. Kapitan jachtowy i motorowodny. Posiadacz wielu dodatkowych patentów, licencji i certyfikatów. Instruktor żeglarstwa i pierwszej pomocy przedmedycznej. Członek Klubu Żeglarzy Samotników. Poza tym pilot śmigłowcowy CPL(H) i kwalifikowany ratownik KPP.
Zawodowo – menedżer zarządzający dużymi zakładami produkcyjnymi (francuska firma w branży automotive) i specjalista od coachingu menadżerskiego. Jest założycielem i szefem szkoły OceanTEAM. Ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa morskiego, komunikacji, nawigacji i astronawigacji.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ