< Powrót
19
kwietnia 2024
Tekst:
Adam Mauks
Zdjęcie:
Archiwum prywatne
Sebastian Kulling podczas prac na "Kapitanie Głowackim".

Znani i nieznani: Sebastian Kulling

Sebastian Kulling i jego firma z Pucka są dziś dowodem na to, że można połączyć sukces biznesowy z przekazywaniem umiejętności i pasji do zanikającego zawodu szkutnika.

Z żeglarstwem pierwszy raz zetknął się w piątej klasie szkole podstawowej. Jego ojciec Edmund Kulling uprawiał żeglarstwo i to on zaczął zabierać małego Sebastiana na łódki, na których razem żeglowali. Był częstym gościem Harcerskiego Ośrodka Morskiego w Pucku, w którym – jak mówi – życie żeglarskie tętniło, znacznie mocniej niż dziś. Pierwsze kroki stawiał tam na łódkach kabinowych.

– Większość moich rówieśników zaczynała od Optimistów czy Cadetów, a ja od początku zostałem „wrzucony” na te większe jachty – opowiada Kulling. – To właśnie z ojcem zaczynałem żeglować wtedy po Zatoce Puckiej. Pamiętam, że ten pierwszy to był taki weekendowy rejs do Jastarni.

Żeglarstwo coraz bardziej podobało się Sebastianowi Kullingowi. Zrobił patent żeglarza oraz sternika, a w 1995 roku popłynął do Londynu na jachcie „Wodnik 2”. To była wyprawa ze znajomymi m.in. ze Śląska, których Kulling poznał wcześniej w Pucku. Potem sporo było regat i rejsów, w których brał udział, a zimą, przez kilka lat opiekował się z kolegami z puckiego HOM-u jachtem typu Dufour. Zdobyte wcześniej doświadczenia pozwoliły mu po latach zrobić jeszcze patent sternika morskiego.

– To był czas kiedy było zapotrzebowanie na instruktorów żeglarstwa – wspomina. – Wyszkoliłem wtedy dużo ludzi, na Omegach, a miałem wtedy zaledwie 16-18 lat.

Dziś środowisko żeglarskie kojarzy Sebastiana Kullinga przede wszystkim z firmą Complex Jacht.

– Kiedy trzeba było wybrać zawód, to wymyśliłem sobie szkutnictwo – wspomina Kulling. – Wcześniej robiłem sporo drobnych remontów łodzi, nie chciałem też robić niczego poza żeglarstwem, dlatego wymyśliłem szkutnictwo. Kiedyś w Pucku była szkoła, w której uczyli szkutnictwa, ale to już historia. Dlatego zdecydowałem się na praktyki w warsztacie w puckim porcie, choć wybrałem zawód stolarza. To wszystko jednak dobrze się łączyło.

Po szkole wyjechał z Pucka na Śląsk, gdzie skończył też Technikum Budownictwa. Po trzech latach wrócił jednak nad morze i znowu zajął się remontem jachtów. Nabrał w tym fachu doświadczenia i po dwóch latach zdecydował, że warto otworzyć swoją firmę. Założył ją 10 stycznia 2007 roku.

Sebastian Kulling podczas prezentacji Tradycyjnego Szkutnictwa Pucka. Fot. Archiwum prywatne

– Firma miała sprzedawać części do jachtów -wspomina. – Pożyczyłem wtedy od babci 2 tysiące złotych na stworzenie strony internetowej. Po jakimś czasie odezwali się do nas ludzie ze Szwecji, ale im bardziej zależało na remoncie niż kupnie części. Podjąłem się tego i tak się zaczęło. Później były inne większe i mniejsze łódki. Na brak pracy nie narzekałem. Zatrudniłem jednego kolegę, potem drugiego, a przełomem był wygrany przez nas przetarg na remont „Daru Szczecina”.

– Remont przez nas zrobiony został dobrze odebrany, ale znani staliśmy się po tym, kiedy udało się w 2012 roku wyremontować „Generała Zaruskiego” – dodaje.

Środowisko żeglarskie zaczęło wtedy postrzegać Complex Jacht jako firmę specjalizującą się w naprawie drewnianych jachtów w tym również historycznych jednostek takich jak “Opty” czy “Dal”. Dziś Sebastian Kulling wraz z pracownikami kończą w Pucku remont „Kapitana Głowackiego”. W maju odbędzie się na nim podniesienie bandery.

– Robimy wszystkie jachty, ale dla mnie te drewniane mają duszę, dlatego przy nich najchętniej pracuję – dodaje szef firmy Complex Jacht. – Ludzie wracają do drewnianych jachtów, powoli ich przybywa, więc będzie co robić i to mnie cieszy.

Firma Complex Jacht liczy dziś 11 osób. Jest już spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, do której dołączył znany armator m.in. „Fryderyka Chopina” – Piotr Kulczycki.

Sebastian Kulling urodził się 1 marca 1979 roku w Pucku. Jest założycielem firmy Complex Jacht. „Pracując z jachtami drewnianymi realizujemy swoją pasję. Kultywujemy i pielęgnujemy powoli już zapomnianą wiedzę i umiejętności szkutnicze, dbając aby nasi najstarsi i najbardziej doświadczeni pracownicy przekazywali je pracownikom młodszym stażem. Łączymy tradycję z nowszymi technologiami mając na uwadze jak najlepszy efekt końcowy” – pisze o swojej firmie.

Sebastian Kulling w 2020 roku złożył wniosek do Narodowego Instytutu Dziedzictwa o wpis Tradycyjnego Szkutnictwa Pucka na krajową listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. 29 czerwca 2021 r odbyła się gala wręczenia certyfikatów dziedzin wpisanych na tę listę. Celem wpisu było zwiększenie świadomości wagi tradycji i przekazu międzypokoleniowego oraz promocji zanikającego zawodu szkutnika.

Co myślisz o tym artykule?
+1
11
+1
3
+1
5
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ