Radiojachting ma potencjał, który trzeba wykorzystać
O zakończonym w Polsce sezonie radiojachtingowym rozmawiamy z prezesem Polskiego Stowarzyszenia Klas Radio Jachtingu Wiesławem Rapackim.
– Jak Pan ocenia mijający sezon w radio jachtingu? Jaką wiedzę dał Panu ten czas jako prezesowi?
– Mijający sezon oceniam jako bardzo intensywny i pełen wyzwań, ale również satysfakcjonujący. Zrealizowaliśmy większość założonych celów, w tym organizację kilku ważnych regat ogólnopolskich i udział w zawodach międzynarodowych, w tym mistrzostwach świata w klasie Ten Rater we Francji oraz Mistrzostwach Europy w klasie IOM. Szczególnie te ostatnie zawody dają powody do zadowolenia. Wystartowało w nich pięciu naszych zawodników, a Jan Springer zdobył tytuł wicemistrza Europy. Z perspektywy prezesa zyskałem cenną wiedzę na temat funkcjonowania radiojachtingu w Europie i na tym tle pozycji Polski. Nauczyłem się też, jak istotna jest dobra komunikacja i współpraca oraz potrzeba dalszego rozwoju w celu podniesienia jakości sprzętu i poziomu żeglowania.
– Kto Pana pozytywnie zaskoczył, przed kim są perspektywy na sukcesy międzynarodowe?
– Bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie młodzi zawodnicy, którzy w krótkim czasie osiągnęli znaczące postępy, zarówno w umiejętnościach technicznych, jak i taktycznych. Zarówno w grupie juniorów jak i młodzików. Kilka nazwisk już teraz zaczyna pojawiać się w kontekście przyszłych sukcesów międzynarodowych. Muszę też przyznać, że również niektórzy doświadczeni zawodnicy pokazali, że mają jeszcze dużo do zaoferowania i to cieszy. Widzę szczególnie duży potencjał w grupie juniorów, którzy, przy odpowiednim wsparciu sprzętowym i szkoleniowym, mogą w najbliższych latach godnie reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej.

– Czy imprezy organizowane przez polskie kluby napawają optymizmem w kontekście rozwoju naszego radiojachtingu?
– Zdecydowanie tak. Poziom organizacyjny imprez w Polsce stał zawsze na wysokim poziomie, choćby organizacja mistrzostw świata w formule Naviga i rośnie z roku na rok. W tym sezonie widoczna była większa frekwencja łódek certyfikowanych zgodnie z przepisami klasowymi, oraz dbałość o standardy techniczne. Pojawiają się też nowe lokalizacje, co pokazuje, że radiojachting wychodzi poza dotychczasowe centra aktywności. Jakość sędziowania i pomiarów stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Zaczynają się pojawiać na naszych regatach zawodnicy z innych krajów. Niemcy startują u nas od dawna, a w tym sezonie mieliśmy dodatkowo zawodników z Chorwacji, Łotwy i Szwecji.
– Co polski radiojachting zyskał lub stracił w mijającym sezonie na arenie międzynarodowej?
– Na pewno zyskaliśmy większą widoczność, zarówno poprzez udział zawodników w zagranicznych imprezach, jak i starty zagranicznych zawodników w naszych regatach. Kontakty, wymiana doświadczeń i udział w zawodach rangi mistrzowskiej pozwoliły naszym reprezentantom zdobyć cenną wiedzę i nowe umiejętności. Z drugiej strony widoczny jest brak systemowego wsparcia dla zawodników wyjeżdżających za granicę, co ogranicza nasze możliwości wykorzystania pełnego potencjału.
– Czego teraz najbardziej potrzeba polskiemu radiojachtingowi?
– Najbardziej potrzeba nam silniejszego wsparcia instytucjonalnego. Nie chodzi tylko o Polski Związek Żeglarski, ale także na poziomie samorządów, jak i sponsorów prywatnych. Liczymy na możliwość lekkiego poluzowania wymogów dotyczących sędziowania regat rangi mistrzostw Polski w radiojachtingu. Potrzebujemy także wsparcia promocji radiojachtingu jako ciekawej i dostępnej dyscypliny sportu, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń jako alternatywy dla telewizji i komputera. Jeśli uda nam się to osiągnąć przyszłość tej dyscypliny w Polsce może wyglądać naprawdę obiecująco.
Wiesław Rapacki jest doświadczonym żeglarzem radiojachtingowym, sędzią a od 14 czerwca 2025 roku prezesem zarządu Polskiego Stowarzyszenia Klas Radio Jachtingu. Ma 61 lat i mieszka w Gdyni.


