Historia

Agnieszka i Tomasz Mazur: Niesienie pomocy to spore wyzwanie

Agnieszka i Tomasz Mazur to nasi żeglarscy korespondenci w Anglii. Właśnie przeszli intensywne szkolenie w Crosby Lakeside Adventure Centre dla załóg łodzi ratowniczych. Postanowili podzielić się wrażeniami z …

Szkolenie4 Anglia Fot Tomasz Agnieszkamazurszkolenie4 Anglia 2025 09 10 Fot. Tomasz Agnieszkamazur
Galeria zdjęć (4) - zobacz wszystkie

Agnieszka i Tomasz Mazur to nasi żeglarscy korespondenci w Anglii. Właśnie przeszli intensywne szkolenie w Crosby Lakeside Adventure Centre dla załóg łodzi ratowniczych. Postanowili podzielić się wrażeniami z tego szkolenia. Oto ich relacja.

Tematem zajęć była praktyczna realizacja programu szkoleniowego dla załóg łodzi ratowniczych – Safety Boat, która została przygotowana na podstawie zaleceń RYA, dla zespołu trenerów ośrodka CLAC.

Jest środa 27.08.2025. Pobudka wcześnie rano. Już po godzinie 06.00 jesteśmy na nogach. Zanim zaczniemy poranną toaletę i przygotowanie śniadania, sprawdzamy prognozy pogody. Tak to dziś, właśnie dziś czeka nas całodniowe szkolenie na wodach słonego jeziora Crosby Lake. Nie mamy pojęcia, jaki program szkolenia i jakie ćwiczenia do realizacji przygotował nam Joe bo to szkolenie wewnętrzne i może być trudniej. Warto jednak zerknąć jaką pogodę ześle nam władca mórz i oceanów. No cóż, nie wygląda to dobrze. Zapowiadany jest silny wiatr, od czterech stopni w skali pana B, krótkotrwałe acz intensywne opady deszczu, ostrzeżenie przed burzą. Słowem: warunki doskonałe do prowadzenia prawdziwej, a nie tylko symulowanej akcji ratunkowej. Na wszelki wypadek zabieramy trochę więcej rzeczy na przebranie, ręczniki plus termos gorącej kawy. Zapowiada się wietrznie, mokro i zimno. Prawdziwe „niedźwiedzie mięso”.

Przed godziną 09.00 jesteśmy na terenie ośrodka. Nie ma mowy o spóźnieniu. Wszyscy odliczają się o czasie znaczy drill prawie jak w osławionej Royal Navy. Akwen treningowy to, jak już wspomniałem słonowodne jezioro Crosby Lake. Jest to zamknięty zbiornik wodny oddzielony od Morza Irlandzkiego jedynie wąską mierzeją wydm i ostrej trawy. Jezioro od strony morza łagodnie wchodzi na plaże. Latem jest to miejsce pełne wypoczywających nad wodą ludzi. Pozostałe brzegi otaczają ostre kamienie, które stanowią naturalną ochronę od fal. Dla jednostek żeglujących po tych wodach, jest to pułapka i spore zagrożenie. Pomimo, że akwen jest doskonale oznaczony bojami i znakami kardynalnymi, to żegluga po nim nie należy do łatwych. Zdecydowaną większość roku, charakteryzuje tu bardzo silny wiatr od strony oceanu. Spory rozkołys, płycizny, stacja pomp i te prawie niewidoczne podwodne kamienie przy brzegach. Wszystko to zebrane razem, potrafi przyprawić człowieka o ból głowy albo zaskoczyć nawet wprawnego żeglarza.

szkolenie Anglia 2025 09 10 Fot. Tomasz Agnieszkamazur
szkolenie Anglia 2025 09 10 Fot. Tomasz Agnieszkamazur

Program zajęć wygląda intensywnie i ma trwać cały dzień od 09.00 do godziny 17.00.

Zaczynamy od omówienia programu, sposobu prowadzenia ćwiczeń i oczywiście podziału na załogi. Całość odbywa się w języku angielskim. Choć zdarzały się chwile, gdzie w ferworze wykonywania kolejnych manewrów, słychać było komendy po polsku, czyli „Polish chit-chat” znany z filmów o polskich pilotach latających w czasie bitwy o Anglię w siłach RAF czyli osławiony Dywizjon 303.

Zapoznanie ze sprzętem i wyposażeniem obowiązkowym łodzi ratowniczej. Podstawy sprawdzenia silnika doczepnego i jego eksploatacji. Wszystko odbywa się w praktyce. Każdy uczestnik szkolenia musi osobiście sprawdzić stan wyposażenia łodzi, sprawdzić działanie silnika i radia VHF. Do dyspozycji mamy dwie motorówki z silnikami czterosuwowymi o mocy 15 „kucyków”. Tu pierwsza różnica pomiędzy polskim a brytyjskim systemem szkolenia ratowniczego. Koło ratunkowe nie jest obowiązkowym wyposażeniem łodzi asekuracyjnej! Brytyjczycy wyszli z założenia, że kamizelka asekuracyjna jest standardowym wyposażeniem każdego kto wychodzi na wodę, zatem ważniejsza jest rzutka z odpowiednim zapasem liny by w razie potrzeby ściągnąć do burty łodzi ratowniczej nieszczęsną ofiarę wywrotki. Późniejsze doświadczenia pokazały jednak, że posiadanie dodatkowego środka ratunkowego w postaci koła, lub kamizelki to dobra praktyka wyniesiona z naszych polskich ośrodków żeglarskich.

Sesja pierwsza obejmowała scenariusz przeprowadzenia akcji ratowniczej dla wywróconego kajaka i paddle board. Opis przypadku: osoba korzystająca z wypożyczonego sprzętu, tu kajak lub bardzo popularny paddle board, przewraca się, wpada do wody i nie potrafi o własnych siłach wejść na pokład. Ruszamy do akcji. Jedna motorówka treningowa ma za zadanie podjąć deskarza, a druga kajakarza. Sama akcja wygląda podobnie. Ogłoszenie alarmu, załoga wchodzi na pokład łodzi ratowniczej. Sternik manewruje w stronę wywróconej jednostki. Obserwator utrzymuje kierunek na znajdującego się w wodzie człowieka podając sternikowi kurs i odległość. Sternik zatacza krąg i pod wiatr na minimalnej prędkości podchodzi do człowieka. Rzutka, kontakt, silnik stop na biegu jałowym. Człowiek, co w praktyce nie jest łatwe, wyciągany jest na pokład.

szkolenie2 Anglia 2025 09 10 Fot. Tomasz Agnieszkamazur
szkolenie2 Anglia 2025 09 10 Fot. Tomasz Agnieszkamazur

Trzeba określić kondycje podjętego pływaka aby podjąć właściwą decyzję czy jest on w stanie samodzielnie wrócić na swoją jednostkę pływającą. W odpowiedzi słyszymy, że wszystko jest ok, nie mogłem samodzielnie wejść na kajak, ale z waszą pomocą chce kontynuować sesje. To również nowe podejście dla nas. U nas zazwyczaj nieszczęśnika zawoziło się na keje. Pomagamy postawić przewrócony kajak, metodycznie wylewając z niego wodę. Technika ta opiera się na wykorzystaniu grawitacji, wyporności jednostki i jej konstrukcji. Okazuje się, że z wypełnionego wodą i odwróconego do góry dnem kajaka może samodzielnie postawić jedna osoba i to bez użycia siły. Wykorzystując wyporność i w odpowiedni sposób ponosząc powoli burtę kajaka wylewamy wodę i po chwili kajak jest gotowy na przyjęcie kajakarza. Nasza niedoszła ofiara, po upewnieniu się, że wszystko jest w porządku, wraca do wiosłowania. My mamy satysfakcje z dobrze wykonanej pracy. W tym czasie pogoda tężeje! Wiatr się wzmaga z nieba spadają kolejne strugi deszczu. Zmieniamy się przy stanowiskach manewrowych i kolejno realizujemy każdy zaplanowany scenariusz.

Po kajaku i paddle board, przyszła kolej na deskę z żaglem i canoe. Tu sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. W zdecydowanej większości przypadków, co zresztą podkreślał Joe, windsurferzy zwłaszcza początkujący, mają problem z żeglugą pod wiatr. Jeśli wiatr zwieje nieszczęśnika, to neofita deskarz, po prostu nie potrafi wrócić do miejsca startu. Wchodzenie na deskę z wody, to czynność męcząca i bardzo wyczerpująca. W wielu przypadkach konieczne jest zebranie deskarza z wody i bezpieczne odholowanie do portu. Trening w takim przypadku polegał na opanowaniu metody umieszczenia sztywnego żagla windsurfingu na pokładzie motorówki ratunkowej, metodą pod wiatr i holowanie zestawu w sposób bezpieczny, eliminując zagrożenie poderwania żagla odwracając go w zależności od kierunku wiatru. Sprawa nie do końca oczywista i wymagała od nas opanowania kilku zupełnie nowych technik.

Canoe natomiast w czasie wywrotki może zatonąć, istnieje takie zagrożenie, jeżeli nie ma komór wypornościowych, a i tak nabierze sporo wody. Nowością była dla nas technika postawienia wywróconej na „grzybka” kanadyjki. Wszystko realizowane było z dosyć lekkiej motorówki. Jednak dobry instruktarz zadziałał. Odpowiednio podebrana kanadyjka, obficie napełniona słoną wodą z jeziora pozwoliła się postawić, usunąć wodę i być gotową do dalszego pływania.

Ćwiczenia praktyczne, powtarzane kilka razy a co najważniejsze bez pośpiechu to doskonały trening. Zmiana za sterem i ponowne wyciągamy wpół zatopione canoe.

Na chwile wyszło za ciemnych chmur słońce. Byliśmy już dobrze przemoczeni, bo deszcz co chwila urozmaicał nam zajęcia. Warto by też zadbać o kondycję załóg łodzi ratunkowych i uzupełnić kalorie. Instruktor ogłasza przerwę!

Kawa, kanapki, toaleta. Chwila odpoczynku w wygodnej klubowej recepcji, gdzie poddajemy się wspomnieniom z naszych poprzednich doświadczeń czyli ratownicze morskie opowieści o „białym szkwale” na Pogorii 1 w Dąbrowie Górniczej i o szkoleniu na sternika jachtowego kiedy to w czasie „suchej” burzy piorun uderzył w wodę w niedalekiej odległości od naszego trenera. Takie opowieści to też ważny element szkolenia i okazja do poznania się bliżej, bo jesteśmy częścią międzynarodowej ekipy i o ile my wiemy o nich sporo, to oni o nas nie koniecznie, a przecież w załodze trzeba sobie ufać i znać wzajemne możliwości.

Ładujemy energie przed kolejną sesją szkoleniową. Z za szyby świeci piękne słonce. Może kolejne godziny na wodzie spędzimy w dużo przyjemniejszej aurze?

Krótkie podsumowanie pierwszej części dnia. Co ważne, wszyscy wymieniamy nasze opinie i spostrzeżenia. Każdy sięga do bagażu własnego doświadczenia, dokładając co można zmienić, co ulepszyć. Panuje otwartość i chęć uczenia się nawzajem. Każde spostrzeżenie jest analizowane. Metoda Brytyjczyków uczenia się od innych, by przeciwdziałać zagrożeniu ma się nijak do słynnego: „Mądry Polak po szkodzie”.

Druga część zajęć to pozorowanie akcji ratowania jednostek żaglowych. Scenariusz obejmuje wywrotkę katamaranu „Funboat”, wywrotkę małej żaglówki typu ket „Laser”, oraz większej typu slup „Bahia”. W tych tematach czujemy się zdecydowanie pewniej. Cała nasza trójka ma spore doświadczenie z Polski, a przewrócona Omega, zawsze stanowiła ogromne wyzwanie i potrafiła zaskoczyć.

W czasie realizacji tych ćwiczeń w praktyce okazało się, że posiadanie dodatkowego środka ratunkowego w postaci kamizelki, lub koła ma sens. Każda wywrócona żaglówka, bardzo szybko nabierała wody do masztu. Zjawisko to powodowało, że „capsizing” czyli wywrotka, błyskawicznie zmienia się w grzybka „mushroom”, które to określenie nasi koledzy angielskojęzyczni podłapali od nas. Ponadto, gdy maszt zarył się w płyciznę, postawienie jednostki nie należało do łatwych, a błoto z dna jeziora spadało nam na głowy. Rozwiązaniem stała się praktyka z Polski, czyli w przypadku wywrotki, policzenie załogi, sprawdzenie ich stanu i błyskawiczne wysłanie umyślnego, by podłożył kamizelkę pod top masztu. Reszta przebiegała już dokładnie jak na szkoleniach w naszych klubach. Postawienie jednostki, sprawdzenie stanu sprzętu i upewnienie się co do kondycji załogi. Jeśli wszystko jest OK to życzymy udanej dalszej żeglugi. Należy pamiętać, że wywrotka, czyli wspomniany „capsizing”, jest jednym z normalnych elementów żeglugi na łodziach typu dinghy.

W czasie szkolenia według RYA stawia się nacisk na umiejętność samodzielnego postawienia wywróconej jednostki i kontynuowanie żeglugi. Nasze zajęcia polegały na zdobyciu umiejętności pomocy tym, którzy mają problem by samemu dać sobie radę.

Przy tym ćwiczeniu, podobnie jak poprzednio, każdy z nas własnoręcznie musi wykonać wszystkie czynności. Od ogłoszenia alarmu, przez sterowanie łodzią, obserwację ludzi i sprzętu, po wyciąganie z wody nieszczęśliwej załogi i pomocy w postawieniu łódki żaglowej każdego z wymienionych typów.

Słońce, które w czasie przerwy ochoczo świeciło za szyby, szybko przykryło się chmurami. Na jeziorze Crosby pojawiły się dobrze nam znane pasy białej piany, a fale ochoczo wchodziły na pokład ratowniczych łodzi. Zrobiło się bardzo realistycznie. Ale przecież to w czasie takiej pogody zdarzają się wywrotki, wypadnięcia za burtę i inne niespodziewane „okoliczności przyrody”. Im więcej potu na poligonie, tym mniej krwi w boju! Zmiana za sterem i kurs na człowieka!

Na koniec instruktor Joe zafundował nam scenariusz, który był prawdziwą „cheery on the top” ćwiczeń z ratownictwa.

Łódka żaglowa typu slup „Bahia” w tym przypadku, z uszkodzonymi żaglami została zepchnięta przez wiatr na kamienną rafę brzegową. Jest płytko, więc nie na możliwości podejść na silniku, bo istnieje realne zagrożenie uszkodzenia śruby. Manewr ściągnięcia z rafy uwięzionej jednostki miał polegać na podejściu pod wiatr na bezpieczną odległość, gdzie głębokość dawała pełną zdolność manewrową, rzucenie kotwicy, podniesienie silnika, zejście z wiatrem do uwięzionej jednostki przez luzowanie liny kotwicznej. Po uzyskaniu kontaktu, podanie liny cumowniczej na jednostkę żaglową. Poinstruowanie załogi o sposobie założenia holu. Wybranie liny kotwicznej, opuszczenie silnika w rejonie bezpiecznej wody. Uruchomienie silnika asekurowanego kotwicą. Wybranie holu i przy jednoczesnej pracy silnika i kotwicy uwolnienie jednostki z kamiennej rafy.

Tu już trzeba było popracować głową i mięśniami, ale wiedza zdobyta w praktyce w klubie żeglarskim KSW Hutnik w czasie szkoleń i zajęć na wodzie okazuje się niezapomnianym doświadczeniem i ułatwia nam wykonanie tego trudnego manewru.

Realizacja tego zadania wymagała precyzji, doskonałego zrozumienia komend oraz współpracy całego zespołu. Dzięki kilkugodzinnej wspólnej żegludze jesteśmy już lepiej zintegrowani i rozumiemy się nawet w mieszanej załodze. Za pierwszym razem trzykrotnie podchodziliśmy do miejsca kotwiczenia. Uparcie realizując wyznaczone nam zadanie, nabywaliśmy wprawy, łapaliśmy techniki manewrowe na naszej łodzi ratunkowej. Jak to powiadał kiedyś dawno temu kapitan Jan Wątrobiński: „Trzeba żeglować często, na różnych akwenach i różnych łódkach. Tylko tak złapiecie doświadczenie”.

Uporaliśmy się i z tym, dość ekstremalnym z uwagi na warunki wiatrowe, scenariuszem. Uwolniona z kamiennej rafy żaglówka, raz za razem, wędrowała na holu ku bezpiecznej wodzie. Manewr zaliczony coraz lepiej, czyli najpierw był bezpieczny i skuteczny a na koniec nawet elegancki. Jesteśmy zadowoleni z naszej pracy i gdy przez radio pada sygnał, że wracamy do portu z uśmiechem i poczuciem satysfakcji holujemy naszą „Bahie” z uratowanym przez nas Joem.

Szybkie sprzątanie całości używanego do szkolenia sprzętu. Dwie motorówki lądują na przyczepach. Sporo dziś popracowały. Liczyć to można zapewne w litrach wybranej z nich wody i przepracowanego paliwa. Przebieramy się w suche ubrania, czekamy na odprawę.

Ponowne podsumowanie wszystkiego, co działo się na wodzie. Wymiana spostrzeżeń. Dla każdego z nas było to coś nowego. Wymiana doświadczeń i dopracowanie metod postępowania w danej sytuacji, po prostu bezcenne. Paweł podkreśla, że zajęcia te powinniśmy powtarzać w miarę możliwości częściej. Całkowita zgoda. Wreszcie z rąk instruktora Josepha Clarka otrzymujemy certyfikaty ukończenia praktycznego szkolenia Safety Boat. Dziękujemy!

szkolenie3 Anglia 2025 09 10 Fot. Tomasz Agnieszkamazur
szkolenie3 Anglia 2025 09 10 Fot. Tomasz Agnieszkamazur

Dzień szkolenia ratowniczego na ośrodku CLAC, był dla nas wszystkich świetnym doświadczeniem integracyjnym. Dziwne zrządzenie losu spowodowało, że spotkaliśmy się wszyscy na północy Anglii, by wspólnie realizować naszą pasję. Z każdym dniem zacierają się bariery i różnice. Brytyjczycy mający wiekowe doświadczenie kolonialne, doskonale wypracowali metody organizacji pracy w warunkach zróżnicowanych kulturowo czy językowo zespołach. To zdecydowanie najważniejsza różnica pomiędzy polskim podejściem do szkolenia, a angielską akceptacją faktu, że pływają umiejętności a nie patenty i nie ważne w jakim języku się komunikujemy ale to, czy jesteśmy w stanie wykonać zadanie.

Pomimo istniejących w Polsce ośrodków ze szkoleniem na uprawnienia międzynarodowe w tym RYA trzeba pomyśleć o prowadzeniu w ramach szkoleń Polskiego Związku Żeglarskiego szkolenia w języku angielskim. Daleki jestem od polityki, bo naturalna migracja i mieszanina narodowościowo-kulturowa w kraju Wisły i Odry staje się faktem, a bazując na własnym doświadczeniu możemy powiedzieć, że brakuje nam nazewnictwa i czasem musimy nadrabiać kreatywnością w komunikacji z anglojęzycznymi kolegami, co w sytuacjach awaryjnych może doprowadzić do opóźnienia ze wszystkim tego konsekwencjami.

Czytamy, uczymy się i staramy się praktycznie doskonalić aby sprostać wyzwaniu jakim jest niesienie pomocy kolegom wodniakom.

Pierwszy krok za nami. Na horyzoncie nowe cele, nowe wyzwania. Paweł myśli o realizowaniu kolejnych etapów treningu na Power Boat. My o zdobyciu stopnia Instruktora żeglarstwa RYA. Najważniejsze, że jest gdzie, bo Crosby Lakeside Adventure Centre, pełne jest przyjaznej atmosfery stworzonej przez otwartych na nietypowe wyzwania ludzi.

Kiedy z brzegu zobaczysz ludzi na motorówkach ratowniczych, ubranych w charakterystyczne czerwone stroje może to będzie wtedy nasza wachta. Szkolimy się dla nas samych, ale przede wszystkim dla WAS!

← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
Dzień 3 Szczecin Match Race11 października 202602:45Szczecin Match Race: Gołębiowski wygrał Round RobinSport i regatyOskar Wojciechowski · 2 min czytaniaTrzech żeglarzy Aspire z uniesionymi rękami na pokładzie jachtu klasy 5.5 Metre w Lavrion11 października 202601:33Aspire wygrywa mistrzostwa świata 5.5 Metre w LavrionSport i regatyOskar Wojciechowski · 2 min czytaniaPolacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w Splicie10 października 202612:23Polacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w SplicieSport i regatyOskar Wojciechowski · 1 min czytaniaMike Gemperline's Defiance team finish 3rd in the Allstate Sugar Bowl J/22 Worlds at New Orleans10 października 202612:09Glenn Darden i Baby Doll mistrzami świata J/22 w NowymSport i regatyMateusz Praszczak · 2 min czytaniaMorka MSPiR9 października 202614:59MORKA przed chrztem w Trzebieży. SAR zapowiadaBiznesMateusz Praszczak · 1 min czytaniaPodsumowanie sezonu 2026 - Centrum Żeglarskie9 października 202613:39Centrum Żeglarskie w Szczecinie kończy sezon z ośmiomaSport i regatyOskar Wojciechowski · 1 min czytaniaOffshore Double Handled9 października 202611:11World Sailing zapowiada konsultacje o technologiach wSport i regatyMateusz Praszczak · 1 min czytaniaLeeuwin II po wypadku /9 października 202610:19Leeuwin II odzyskał reje po kolizji z kontenerowcem weRejsyMichał Łaszkiewicz · 1 min czytaniaMarynarz Popeye w kadrze z filmu animowanego Popeye the Sailor Meets Sindbad the Sailor z 1936 roku9 października 202607:55Czy marynarz Popeye był Polakiem? Historia FieglaHistoriaMichał Łaszkiewicz · 5 min czytaniaJazz Turner po rejsie wokół Wielkiej Brytanii i Irlandii startuje w Portimão9 października 202607:25Jazz Turner po rejsie wokół Wielkiej Brytanii iSport i regatyOskar Wojciechowski · 1 min czytaniaMorze 3/20269 października 202607:18Morze 3/2026: żaglowce, rejsy i BałtykHistoriaRedakcja · 1 min czytaniaAspire podczas czwartego dnia mistrzostw świata 5.5 Metre w Lavrion9 października 202605:53Aspire z Kusznierewiczem drugi przed finałemSport i regatyMichał Łaszkiewicz · 1 min czytaniaPolish Match Tour8 października 202623:47Szczecin Match Race: Gołębiowski i Karlemo bez porażkiSport i regatyOskar Wojciechowski · 2 min czytaniaZ Daru Pomorza do ToledoNasz patronat8 października 202621:17Z Daru Pomorza do Toledo: książka Anny MieszkowskiejHistoriaRedakcja · 1 min czytaniaLord Nelson8 października 202607:09Lord Nelson wrócił do żeglugi pod banderą MalezjiRejsyRedakcja · 1 min czytaniaWorld Sailing Inclusion Championships at Portimão, Portugal - Day 48 października 202600:10Piotr Cichocki wygrał dwa wyścigi i jest drugi wSport i regatyMateusz Praszczak · 1 min czytaniaJacht SOLAREM Damiena Guillou prowadzi w Golden Globe Race 20267 października 202617:17Golden Globe Race 2026: Guillou prowadzi na AtlantykuRejsyMichał Łaszkiewicz · 2 min czytaniaJacht AC75 Emirates Team New Zealand na wodzie w Auckland7 października 202617:16ETNZ wznowił testy AC75 w AucklandSport i regatyMichał Łaszkiewicz · 1 min czytaniaJacht Flying Fifteen podczas mistrzostw Europy w 2024 roku7 października 202617:15Mistrzostwa Europy Flying Fifteen w PalmaSport i regatyMichał Łaszkiewicz · 1 min czytaniaUnited by the Ocean co-skipper Mariana Lobato7 października 202617:15Porto będzie bazą The Ocean Race do 2040 rokuBiznesMichał Łaszkiewicz · 1 min czytaniaWorld Sailing In2026 World Sailing Inclusion Championship, Portimão, Portugal, Vela Solidáriaclusion Championship, Portimão, Portugalia, Vela Solidária7 października 202617:14Cichoccy prowadzą w Portimão po drugim dniu regatSport i regatyMichał Łaszkiewicz · 2 min czytaniaPróchno i RdzaNasz patronat7 października 202617:12Próchno i Rdza 2026: program zlotu w GdyniTurystykaMichał Łaszkiewicz · 2 min czytaniaIgrzyska Azjatyckie7 października 202616:49Isozaki i Seki ze złotem Igrzysk Azjatyckich w 470Sport i regatyMichał Łaszkiewicz · 2 min czytaniaBatavia7 października 202616:46Replika Batavii na lądzie przy muzeum w LelystadHistoriaMichał Łaszkiewicz · 2 min czytania