< Powrót
27
maja 2017
Tekst:
Jarosław Debert
Zdjęcie:
Jacek Kwiatkowski

Agnieszka Skrzypulec – Płyniemy z Irminą do Tokio

Podczas rozgrywanego w Krynicy Morskiej Pucharu Polskiego Związku Żeglarskiego 28-letnia sterniczka Agnieszka Skrzypulec (SEJK Pogoń Szczecin) żegluje w klasie 470 z Irminą Mrózek Gliszczynską (ChKŻ Chojnice). Po raz pierwszy od września 2016 r.

Pod koniec września ub. roku Agnieszka Skrzypulec z Irminą Mrózek Gliszczynską wystartowały w Górkach Zachodnich w Gdańsku w mistrzostwach Polski, później zaś zawodniczka ChKŻ Chojnice poddała się w Starogardzie Gdańskim operacji kontuzjowanego kolana.

– W zespole już tak jest, że jeśli jedna osoba pauzuje, to druga automatycznie też – wyjaśniła Skrzypulec. – I do marca miałam przerwę w pływaniu. To miało swoje dobre strony, bo mogłam nadrobić towarzyskie i studenckie zaległości, sporo czasu spędziłam także na siłowni.  Ale w marcu po raz pierwszy zeszłam na wodę.

Razem z nią w łódce zasiadła jej poprzednia załogantka Jolanta Ogar, która z Larą Vadlau na igrzyskach w Rio reprezentowała Austrię. – Najpierw wzięłyśmy udział w 10-dniowym zgrupowaniu na Majorce, a następnie wystartowałyśmy tam w Pucharze Księżniczki Zofii – opowiada Agnieszka. – Później miałyśmy miesięczna przerwą i niemalże z marszu przystąpiłyśmy w Monako do rywalizacji w mistrzostwach Europy.

Na Morzu Śródziemnym Polski 13 maja wywalczyły trzecie miejsce. Był to pierwszy medal polskiej kobiecej załogi w tej konkurencji w mistrzowskiej imprezie. Pomimo tego sukcesu, sytuacja w klasie 470 jest klarowna.

– Wcześniej zdecydowałyśmy z Irminą, że płyniemy razem do igrzysk w Tokio i w tej kwestii nic się nie zmieniło – zapewnia Agnieszka Skrzypulec. – Jola pomogła nam zdobyć finansowanie na przyszły rok, bo dzięki temu medalowi mamy zapewnione spokojne przygotowania. To nie był jednak łatwy dla nas czas, bo pojawiło się sporo artykułów w internecie. Ja starałam się ich nie czytać, ale Irmina siedziała w domu i zapewne przeżywała trudne chwile. To jednak była sprawa pomiędzy naszą trójką i teraz wszystko jest jasne. Wróciłyśmy z Irminą do wspólnych treningów i razem chcemy żeglować oraz się rozwijać.

A pierwszy wspólny start po ponad siedmiomiesięcznej przerwie dziesiątej załogi igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro wypadł w Krynicy Morskiej w Pucharze PZŻ.

– I jestem bardzo pozytywnie zaskoczona – mówi Agnieszka. – Myślałam, że po tak długiej pauzie Irminie będzie trudniej wrócić do żeglowania, a tymczasem pod względem technicznym nie ma za wiele do nadrobienia. Sporo rzeczy świetnie pamiętała, bardzo dobrze sobie radzi ze spinakerem i cieszę się, że mamy mniej pracy niż się przed tymi zawodami spodziewałyśmy. Poza tym Irmina była z nami na zgrupowaniu na Majorce i z pontonu mogła podpatrywać Jolę. Ja również zauważyłem różne niuanse, które staram się teraz przekazywać mojej załogantce. Najważniejsze jednak, że najtrudniejszy pod względem psychicznym okres mamy za sobą. Teraz otwieramy nowy etap i skupiamy się tylko na przyszłości.

A przyszłość to zwłaszcza mistrzostwa świata, które na początku lipca odbędą się w Salonikach. – Do tej imprezy przygotowywać będziemy się głównie w Gdyni razem z inną załogą, Maciejem Sapiejką i Adamem Krefftem – dodaje Agnieszka Skrzypulec. – W czerwcu chcemy też sprawdzić się w dobrej międzynarodowej obsadzie w regatach Kieler Woche. Późniejsze nasze plany na ten rok zakładają także poznanie akwenu olimpijskiego, gdzie odbędą się mistrzostwa Japonii w klasie 470 oraz zawody Pucharu Świata.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ