< Powrót
19
sierpnia 2016
Tekst:
Krzysztof Szczypiotr / IM
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Przybytek Kołodziński

Cieszymy się z ósmego miejsca

Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński (AZS AWFiS Gdańsk) zakończyli zmagania w klasie 49er na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro z ósmą lokatą. Oto ich wrażenia wprost z Brazylii. Rozmawiamy z Pawłem Kołodzińskim. 

– Jak podsumujecie swoje starty? Jesteście usatysfakcjonowani wynikiem?

– Dobry początek regat, trochę słabsza końcówka… Cieszy nas walka cały czas w pierwszej dziesiątce, rywalizowaliśmy z najlepszymi na świecie jak równy z równym. Zabrakło nam trochę punktów, kilku lepszych startów, żeby pozostać w pierwszej piątce i cieszyć się z jeszcze wyższego wyniku. Myślę, że dobrze podeszliśmy do wyścigu medalowego, z otwartymi  głowami i zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby osiągnąć jak najlepszy rezultat. Cieszymy się z ósmego miejsca, wracamy teraz do Gdańska i będziemy trenować dalej.

– Przed igrzyskami wielokrotnie trenowaliście na akwenie olimpijskim. To pomogło?

– Bardzo się cieszymy, że byliśmy w Rio kilkukrotnie. Dzięki temu poznaliśmy akwen, wiedzieliśmy jak układa się wiatr, jak pracuje woda. Na igrzyska przylecieliśmy dużo spokojniejsi, przygotowani. To pomogło zająć miejsce w czołowej dziesiątce.

– Ja oceniacie zwycięzców?

– Podczas regat rangi mistrzowskiej, czy to mistrzostw  świata czy igrzysk olimpijskich, sukces może być zagwarantowany jedynie przy bardzo równym żeglowaniu. Nowozelandczycy po raz kolejny udowodnili, że są najlepsi w stawce. Ostatnie cztery lata wygrywali wszystkie regaty z rzędu, mistrzostwa świata, Europy i puchary świata. Tutaj pokazali że są klasą samą dla siebie.

– Wielu żeglarzy twierdzi, że Zatoka Guanabara to najgorsze miejsce na rozegranie igrzysk, ze względu na zaskakującą zmienność warunków i gasnący wiatr. Jaka jest wasza opinia?

– Zatoka Guanabara dawała ciekawe warunki do żeglowania. Zmienny wiatr, prądy to czynniki, które bardzo uatrakcyjniają rywalizację. Wszyscy żeglarze na starcie mieli tak samo, więc kto lepiej odczytał wiatr i ustawiał się względem przeciwników, ten uzyskiwał przewagę i wygrywał wyścigi. Natomiast co do czystości wody zatoki, mam dużo zastrzeżeń, choć chciałbym pochwalić organizatorów, bo podczas regat naprawdę mało śmieci pływało w wodzie. Tylko raz w trakcie wyścigu zdarzyło się nam złapać mały worek na płetwę mieczową. Szybko to wyłapaliśmy i udało się go usunąć bez wielkiej straty. Generalnie jednak Zatoka Guanabara nie jest najszczęśliwszym miejscem do rozrywania regat olimpijskich.

Tomasz Chamera, wiceprezes Polskiego Związku Żeglarskiego ds. sportu:

– Wczorajsze medalowe wyścigi w klasach 470 i 49er kończyły żeglarską rywalizację Igrzysk Olimpijskich Rio 2016. Załoga Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński przystępowała do wyścigu z pozycji dziesiątej. Nasi zawodnicy odważnie wystartowali, kolejność zmieniała się niesamowicie, walka trwała niemalże do ostatnich metrów. Polacy walczyli o czwartą pozycję, ostatecznie zakończyli wyścig na miejscu piątym, co w efekcie finalnym dało im awans o dwie pozycje i zakończyli rywalizację olimpijską na miejscu ósmym. To najlepszy wynik w historii konkurencji i należy go ocenić bardzo wysoko. Zwłaszcza że nasi zawodnicy w pokonanym polu zostawili nie tylko załogi biorące udział w igrzyskach olimpijskich, ale przede wszystkim tych, którzy nie byli w stanie zakwalifikować się do igrzysk. Żeby zająć miejsce w pierwszej dziesiątce w żeglarstwie, trzeba pokonać blisko 80-90 załóg rywalizujących na całym świecie, zarówno o prawo startu w IO, jak i o medale. Zabrakło nam medalu, ale z pewnością nie zawiedliśmy naszych kibiców, bo pokazaliśmy się z dobrej strony.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ