„Dzikus” najlepszy podczas SeasonEnd
„Dzikus” z Tomaszem Ankiewiczem i Robertem Wilkowskim na pokładzie wygrał regaty załóg dwuosobowych SeasonEnd, które odbyły się w sobotę, 26 października, na wodach Zatoki Gdańskiej, pomiędzy Gdańskiem a Gdynią. Była to impreza kończąca tegoroczną edycję cyklu DoubleHanded Offshore Racing 2025. Organizatorem był Robert Marek Studziński oraz IRS Sailing Team.
Do regat zgłosiło się siedem jachtów, ale z powodów osobistych nie wszystkie załogi dały radę dotrzeć na czas. W związku z tym na starcie stanęło pięć dwuosobowych załóg. Trasa regat wiodła od pławy GW w okolicach Gdańska-Górek Zachodnich do pławy GS pod Gdynią i według tego wariantu zawodnicy mieli pokonać na wodzie od 27 do 35 mil morskich.
Najszybciej poradzili sobie Tomasz Ankiewicz i Robert Wilkowski na jachcie „Dzikus”, przecinając linię mety po 4 godzinach i 44 minutach żeglugi, co zapewniło im także końcowe zwycięstwo. Drugie miejsce ostatecznie zajęła łódka „Oceanna” Zenona Jankowskiego i Sylwii Zalewskiej (JKM Gryf, KSW Vega Pleszew), a na najniższym stopniu podium stanęli Robert Marek Studziński i Robert Szymański na „IRS Challenger” (IRS Sailing Team, KŻS).
– Pogoda nam zdecydowanie dopisała, ponieważ od tygodnia było ryzyko sztormu, ale na szczęście nie sprawdziło się to – mówi organizator cyklu, Robert Marek Studziński. – Zachodnio-południowy wiatr dochodził do około 20 węzłów, była ładna żeglarska pogoda, a do tego nie towarzyszyła temu duża fala więc mogliśmy żeglować po wyjątkowo płaskiej wodzie. Wybraliśmy trasę, która pozwalała nam na różne kierunki, mieliśmy kursy spinakerowe, genakerowe, ale także halsówkę czy półwiatry. Ja pokonałem około 37 mil morskich. Zawodnicy byli zadowoleni więc bardzo mnie to cieszy. Chcieliśmy zdążyć na zakończenie sezonu żeglarskiego w Gryfie i wszystkim jachtom się to udało więc był to kolejny powód do zadowolenia.
Cykl DoubleHanded Offshore Racing – co dalej?
Oprócz SeasonEnd, w sezonie 2025 odbyły się wcześniej już trzy imprezy z cyklu DoubleHanded Offshore Racing – WarmUp w Gdyni (17-18 maja), IRS Gotland Cup z Gdańska do Gdańska dookoła Gotlandii (23-28 sierpnia) oraz CoolDown (20 września). Był to pierwszy sezon, kiedy organizował go Robert Marek Studziński. Wcześniej opiekę nad imprezami sprawował Paweł Wilkowski.
W przyszłym sezonie liczba imprez oraz ich nazwy mają pozostać bez zmian. Organizatorzy liczą na to, że uda się przeprowadzić także te regaty, które odwołano w tym roku. W 2026 roku przypada dziesięciolecie całego cyklu, ale jeszcze nie jest znane szczegóły uświetnienia tego jubileuszu. Wiadomo jednak, które zawody mają być główną imprezą sezonu oraz co może się zmienić.
– W większości zawodów będziemy starali się stosować inne metody przeliczeniowe, a konkretnie PCS kursów konstruowanych, gdzie bierze się pod uwagę siłę kierunek wiatru – informuje Studziński. – Uważam, że jest ona wyjątkowo zaawansowana i dość sprawiedliwa. Ma to wpłynąć większe zadowolenie zawodników z końcowych wyników. Drugą ważną sprawą w kontekście przyszłego sezonu będzie zachowanie terminów i regat, które mieliśmy w planach także na zakończony cykl. Nie wszystkie udało się przeprowadzić, ale nie chcemy z nich rezygnować w przyszłym roku. Nie odbyły się regaty IceBreak w kwietniu oraz DeepFreeze w październiku, ale spróbujemy je przeprowadzić. Chciałbym, żeby IceBreak były pierwszymi zawodami sezonu w Polsce. Z kolei IRS Gotland Cup, czyli 500-milowy wyścig dookoła Gotlandii, ma być naszą flagową imprezą. Możliwe też, że w niektórych regatach zmodyfikujemy nieco formułę, ale musimy jeszcze przedyskutować szczegóły.
Za miesiąc, 29 listopada, ma odbyć się skromna gala podsumowująca tegoroczny cykl. Miejscem spotkania będzie Browar Port w Gdyni.


