Grzegorz Prokopowicz: ParyWodnej już nie ma
O rozpoczynającym się sezonie rozmawiamy z Grzegorzem Prokopowiczem, trenerem kadry polskich żeglarzy niepełnosprawnych.
– Które z tegorocznych startów będą dla pańskiej ekipy najważniejsze?
– W czerwcu kadra wystartuje na mistrzostwach świata w Niemczech i na dwóch imprezach mistrzostw Europy. Pierwsze rozegrane zostaną w Gdyni, a drugie, w klasie 303 we Francji. Jesteśmy po pierwszych zgrupowaniach. Testowaliśmy kolejne trzy łódki i mamy zarys tegorocznych planów, które chcielibyśmy zrealizować.
– Czy będziemy mieli polskich reprezentantów w klasie Weta, którą testowaliście w styczniu?
– Na ten moment nie trenujemy w tej klasie, bo nie mamy takiej łódki. Problematyczne jest jej wynajęcie. Poza tym mielibyśmy problem z konfiguracją załogi na taką jednostkę. Staramy się utrzymać dotychczasowe klasy. W Skud i 2,4 mR będziemy się przygotowywać do mistrzostw w Gdyni, a na mistrzostwa świata obstawiamy 303.
– A co dzieje się z duetem Piotr Cichocki, Monika Gibes, czyli słynną ParąWodną, która reprezentowała nasz kraj na igrzyskach w Rio?
– ParyWodnej już nie ma. Monika wybrała inną drogę życiową, zrezygnowała z żeglarstwa.
– Na placu boju pozostał Piotr…
– Piotr będzie w tym sezonie ścigał się w klasach 303 i 2,4 mR. W zależności od imprezy będzie przesiadał się z jednej na drugą.
– Czy w kadrze pojawili się nowi, utalentowani zawodnicy?
– Jak najbardziej. Są nowi ludzie, których potencjał oceniam bardzo dobrze. Nie musimy doganiać świata, bo świat startuje z nami z tego samego miejsca. Byliśmy na zgrupowaniu we Francji. Trenowaliśmy z tamtejszymi żeglarzami, ścigaliśmy się też ze Szwajcarami i nasi zawodnicy wypadli bardzo dobrze. Nie wszystko jest zapięte na ostatni guzik, ale myślę, że poradzimy sobie w tegorocznych startach. A weryfikacja tej oceny nastąpi podczas zawodów.
– Jakie są najbliższe plany pańskich podopiecznych?
– Szykujemy się do zgrupowania w Gdyni. A potem już start we Francji. To pierwszy tegoroczny poważny sprawdzian przygotowań. Przy okazji zobaczymy, jak funkcjonujemy na dużych zawodach, w większej, mocniejszej grupie.
– Pieniędzy na treningi i starty nie zabraknie?
– Ministerstwo Sportu i Turystyki utrzymało ubiegłoroczny poziom dofinansowania, co nas bardzo cieszy. Z drugiej strony niestety, kilka instytucji nam odeszło. Ale my nigdy nie narzekaliśmy. Zawsze kiedy potrzeba, bierzemy się do roboty i szukamy nowych rozwiązań. Podobnie w tym roku, składamy wnioski i czekamy na odpowiedzi. Podstawowe zaplecze mamy zapewnione, chcemy jednak jak najczęściej startować, żeby sprawdzać się przed najważniejszymi, mistrzowskimi imprezami.
– A co, jeśli chodzi o kwestie finansowe, sprawia największe problemy?
– Zakup łódek. Największą bolączką jest brak łódki klasy 303. Staramy się o wsparcie finansowe w kupnie tego jachtu i wierzymy, że uda się nam to marzenie spełnić.


