< Powrót
2
lutego 2017
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Małgorzata Noetzel

Jacek Noetzel: Żeglarskie sławy pojawią się w Sopocie

O Nacrze 17, popularności katamaranów w Polsce i zbliżających się mistrzostwach świata A-klasy w Sopocie opowiada Jacek Noetzel, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Wielokadłubowych Klas Regatowych.

– Jak powstało Polskie Stowarzyszenie Wielokadłubowych Klas Regatowych?

– Zostało założone, żeby spełnić wymogi stawiane przez organizatorów imprez mistrzowskich. Teraz duża część działalności PSWKR przejął UKS Navigo, tym bardziej, że we władzach stowarzyszenia i klubu zasiadają ci sami ludzie.

– Jakimi klasami się zajmujecie?

– Zakładaliśmy to stowarzyszenie przede wszystkim w kontekście A-klasy, bo to wiodąca klasa katamaranów w Polsce, oraz Formuły 18. Zrzeszamy także katamarany Open, które startują po przeliczniku.

– Czym się różni A-klasa od Formuły 18?

– A-klasa to łódka jednoosobowa, bardzo lekka, mało ograniczona przepisami klasowymi – tylko długością, szerokością, wagą i powierzchnią żagla, pozostałe rzeczy ma dowolne. To jeden z najfajniejszych i najatrakcyjniejszych katamaranów, bo lata na hydroskrzydłach. Wśród doświadczonych zawodników, którzy zdobywali już trofea w innych klasach, jest ona bardzo popularna. W tym roku w Sopocie organizujemy mistrzostwa świata w A-klasie i spodziewamy się wielu mistrzów olimpijskich i zdobywców Pucharu Ameryki. Formuła 18 była z kolei bardzo popularna dziesięć lat temu. Potem trochę podupadła, ale chcemy kontynuować jej rozwój w Polsce – jest to dobra droga do rozpoczęcia kariery w Nacrze 17. Formuła 18 jest troszkę większa, nie lata, ale jest dwuosobowa i ma trzy żagle.

– No właśnie, co się dzieje w Polsce z Nacrą 17, najmłodszą żeglarską klasą olimpijską, która w ub. roku po raz pierwszy pożeglowała w Rio?

– Nacry u nas nie ma i nikt na niej jeszcze nie pływa. Na A-klasie i Formule 18 żeglują jednak zawodnicy, którzy chcą w przyszłości startować na Nacrze 17. Ale na razie pozyskanie łódek i finansowanie jest skomplikowane.

– A generalnie, jak wygląda popularność wielokadłubowców w Polsce?

– Katamaranów jest stosunkowo dużo, ale większość się nie ściga i jest wykorzystywana do pływania rekreacyjnego. Jeżeli chodzi o łódki, które startują, to w Formule 18 jest około dziesięciu jednostek, a w A-klasie prawie trzydzieści. Popularne są także katamarany Hobie Cat 16.

– A za granicą?

– W Niemczech jest zarejestrowanych 150 jachtów A-klasy, ale w mistrzostwach tego kraju startuje około 30. U nas łódek jest mniej, ale ściga się podobna liczba.

– Największym polskim klubem dla katamaranów jest UKS Navigo Sopot. Gdzie jeszcze pływają katamarany?

– W A-klasie parę łódek pływa jeszcze po Zalewie Sulejowskim, są też na Zalewie Zegrzyńskim i w Poznaniu.

– Wspomniał pan, że sporo katamaranów jest wykorzystywanych do pływania rekreacyjnego. Jak się sprawdzają?

– Pływa się na nich bardzo przyjemnie. A-klasę na przykład łatwo sklarować, jest leciutka, więc można samemu spuścić ją na wodę.

– Kupno katamaranu regatowego to droga inwestycja?

– Łódki używane, które warto kupić, zarówno A-klasy, jak i Formuły 18, kosztują około kilkunastu tysięcy złotych. A nowe około 50 000 zł. Mamy w Polsce tę korzyść, że wiodącym producentem A-klasy na świecie jest pomorska firma Exploder – ich łódki są dwa razy tańsze od zagranicznych, a równie szybkie. Ostatnio firma zaczęła też produkcję Formuły 18.

– Kto pływa na katamaranach?

– Zawodnicy, którzy przyjeżdżają do nas na regaty mają dwadzieścia kilka lat, chcą zacząć swoją przygodę olimpijską i traktują A-klasę czy Formułę 18 jako drogę do Nacry 17. Na Formule 18 pływają z dziewczynami, żeby była mieszana załoga, a na A-klasie ścigają się z kolei z powodu podobieństw konstrukcyjnych do Nacry. Jest też sporo starszych osób, które po prostu lubią pływać. A dla młodych zawodników z UKS Navigo marzeniem jest wystartować na latającej A-klasie.

– Jest klasa przygotowawcza dla młodych zawodników?

– Owszem, Hobie Cat 16, która funkcjonuje w systemie Polskiego Związku Żeglarskiego. Jest to kadra juniorów, do której młodzież przychodzi z Optimistów. Jedna z naszych załóg w tej klasie była nawet na mistrzostwach świata ISAF w Nowej Zelandii i zajęła tam 11 miejsce. Co najciekawsze, wystartowali na Nacrze 15, na której nigdy wcześniej nie pływali.

– Jaki poziom reprezentują polscy żeglarze?

– W Nacrze 17 jeszcze nie istniejemy i nie mamy polskiej załogi. W Formule 18 startujemy w międzynarodowych imprezach, ale bez sukcesów. W A-klasie jesteśmy za to jednymi z najlepszych na świecie. Australijczycy są lepsi, ale my jesteśmy zaraz za nimi.

– Efektem tego jest przyznanie Polsce prawa do organizacji mistrzostw świata A-klasy w 2017 roku?

– Na pewno. Ale znaczenie miała też nowa baza klubowa w Sopocie, która spodobała się żeglarzom. Myślę, że na mistrzostwach pojawi się co najmniej 100 łódek, a może ich być nawet 140. Z samej Australii przyjedzie kilkunastu zawodników, a będą też goście z USA, Argentyny i oczywiście Europy. Wielu z nich to mistrzowie olimpijscy, zdobywcy Pucharu Ameryki. Po Sopocie od 19 do 26 sierpnia będą się kręciły sławy.

– Ile regat katamaranów odbywa się w Polsce?

– Jest sześć imprez, zaliczanych do Pucharu Polski. Część z nich organizuje UKS Navigo, ale pływamy też na Volvo Gdynia Sailing Days. Z kolei juniorzy na Hobie Cat 16 w tym roku wystartują po raz pierwszy na mistrzostwach Polskiego Związku Żeglarskiego.

Jacek Noetzel, ur. w 1968 roku, trener żeglarstwa, sędzia regatowy, prezes UKS Navigo Sopot. Utalentowany zawodnik pływający w A-klasie, w której zdobył m.in. mistrzostwo świata w grupie Masters w 2015 roku i wicemistrzostwo Europy w 2013 roku. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Wielokadłubowych Klas Regatowych.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ