Klasa 505 wystartowała na regatach w Gdyni
Karol i Bartek Milewscy na POL 9170 wygrali pierwsze w tym roku regaty Pucharu Polski Klasy 505. W zawodach rozegranych 21 i 22 maja, ścigało się szesnaście załóg z całej Polski. Organizatorem imprezy był Yacht Klub Stal Gdynia oraz Polskie Stowarzyszenie Klasy 505.
Pierwsze regaty otwierające cykl imprez zaliczanych do Pucharu Polski Klasy 505 zdominowali Karol i Bartosz Milewscy (Hermes Sailing Warszawa). To, że na nowej łódce POL 9170 wygrali cztery z siedmiu wyścigów nie oznacza wcale, że rywalizacja pozbawiona była zaciętości – wręcz przeciwnie. Na pozostałych stopniach podium stanęli także Przemysław Zagórski i Michał Olko na POL 9132 (YK Stal) oraz Adam Kuczyński i Andrzej Borowiak na POL 8736 (ŻMKS Poznań).
W imprezie zorganizowanej przez Yacht Klub Stal Gdynia i Polskie Stowarzyszenie Klasy 505 udział wzięło szesnaście załóg z całej Polski. Liczba startujących jest dobrą prognozą na sezon 2016, zwłaszcza że z przyczyn losowych w ostatniej chwili z listy startowej wypadło kilka załóg.
Na trasie regatowej można było zobaczyć kilka nowych twarzy. Do grona pasjonatów tych szybkich jachtów mieczowych dołączyły w tym sezonie nowe ekipy. Bardzo dobrze zaprezentowali się regatowi „wyjadacze” Dominik Ostrowski i Jan Siekierzyński (MKS 2 Warszawa) startujący na kupionej w tym roku POL 8802. Panowie wyraźnie zaakcentowali swoją obecność na trasie i mogą mocno namieszać w stawce. Swój debiut w regatach klasy 505 zaliczyły również mniej doświadczone załogi: Aleksandra Kachlicka i Michał Prończuk (AZS Poznań) na świeżo nabytej POL 7942, a także Maciej Goździk i Przemysław Iwanek (Warszawa) na POL 8358 oraz Jakub i Karolina Gąsiorowscy (YK Stal) na POL 8770. Dzięki temu, że do floty dołączają załogi na różnym poziomie zaawansowania rywalizacja na trasie zdecydowanie nabiera rumieńców.
Organizatorzy regat zaplanowali siedem wyścigów. W sobotę panowały trudne warunki żeglarskie. Prędkość wiatru nie przekroczyła 3 m/s. Wymagało to od załóg precyzyjnego trymu, skupienia i uważnego prowadzenia jachtów. Kluczowa była jednak taktyka i żeglarski nos do pływania w zmianach wiatru. Oczywiście obecny był także element losowy, chociaż jak powszechnie wiadomo – szczęście sprzyja lepszym. W niedzielę warunki były nieco lepsze. W trakcie trzech rozegranych wyścigów słaby wiatr wzmógł się ostatecznie do prawie 5 m/s co pozwoliło na jazdę w pełnym trapezie. Wreszcie 505-tki pod spinakerami popłynęły w szybkich ślizgach. Na trasie dochodziło do ciągłych przetasowań; doskonale widać to po wynikach. Konsekwentnie żeglowali bracia Milewscy. Dobrze pływała nowa załoga POL 8802 – dzięki regatowemu doświadczeniu sternika i załoganta wysunęli się nawet na zdecydowane prowadzenie w jednym z wyścigów, niestety niekorzystna zmiana pozbawiła ich zwycięstwa w wyścigu. Równa żegluga załóg POL 8736 z Adamem Kuczyńskim oraz Andrzejem Borowiakiem, a także POL 8909 z Janem Domańskm i Konradem Małachowskim (KPMG Warszawa), pozwoliła im na zajęcie odpowiednio 3 i 4 miejsca w klasyfikacji końcowej. Doszło także do dość bezprecedensowej sytuacji – załoga POL 9119 w składzie Mateusz Jura, Bartek Chroł (AZS SGH Warszawa) zanotowała największą dysproporcję w wynikach poszczególnych wyścigów uzyskując rezultaty: DNF, DNF, 1, i to pomimo zdecydowanego prowadzenia w drugim niedzielnym wyścigu. Tego dnia załogi pomiędzy wyścigami musiały zmieniać ustawienia takielunku do zmian siły wiatru, by odpowiednio szybko żeglować. Receptą na sukces była także konsekwentnie realizowana taktyka oraz odrobina szczęścia.
– Bez komentarza… to najlepszy komentarz do tego co działo się na wodzie – powiedział za regatach sternik POL 9119, Mateusz Jura reprezentujący AZS SGH. – Jeśli ktoś zajmuje dwukrotnie pierwsze miejsce w wyścigu a regaty kończy na siódmym miejscu, gdy pierwszego dnia był na drugim, to co dobrego można powiedzieć?… Cieszy bardzo dobra prędkość i ostrość przy wietrze poniżej czterech metrów na sekundę. Jeśli nie przekombinujemy z taktyką, to spokojnie dojeżdżamy w TOP3, a zdarzały się nawet dwa wyraźne zwycięstwa. Zdecydowanie pomogły nam treningi, w jakich uczestniczyliśmy już w kwietniu. Jesteśmy też zadowoleni z nowej łódki. Naszą słabą stroną są warunki słabowiatrowe oraz taktyka a w szczególności wychodzenie z „beznadziejnych sytuacji” i to zdecydowanie wymaga poprawy. Bardzo boli sytuacja z drugiego wyścigu w niedzielę, kiedy prowadzenie przerodziło się w DNF. Zabrakło nam trochę szczęścia i pozostało nam patrzeć, jak inni kończą wyścig podczas gdy bujamy się jak spławik na bezwietrznej pustyni, jaką momentami przypominał akwen regatowy. Pozostaje wyciągnąć odpowiednie wnioski i trenować dalej, aby w następnych regatach do dwóch zwycięstw dorzucić kilka kolejnych i stanąć na podium. Cieszy bardzo wyrównana stawka – praktycznie w każdym wyścigu mamy kilku kandydatów do zwycięstwa przez co rywalizacja jest zacięta. Oby tak dalej!
Dominik Ostrowski i Janek Siekierzyński to nowa załoga z Dwójki Warszawa. Duet napędzany pasją, w 505-kowym debiucie, od pierwszych regat walczył o najlepsze miejsca. Po pierwszych czterech wyścigach byli na 3 miejscu, w niedzielę zaprzepaścili szansę w prowadzonym wyścigu. Zaliczyli jeden DNF i spektakularny spadek na 6 miejsce. Dwóch sterników na jednej łódce z doświadczeniami z zupełnie innych klas i kilka na razie wypływanych na piątce godzin – to będzie ciekawy sezon.
– Żeglarstwo uczy pokory chciałoby się powiedzieć, komentując ostatnie zmagania na gościnnym gdyńskim akwenie – stwierdził sternik POL8802 – Dominik Ostrowski. – Pamiętam że zawsze dużo się tutaj działo i nie inaczej było tym razem.
Zachęcamy do śledzenia relacji z regat na profilu klasy 505 – Facebook.






