< Powrót
15
marca 2017
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Mirek Olczak

Marek Kleban: „Pogoria” się starzeje

Niemal 40-letnia „Pogoria” wciąż służy żeglarskiej edukacji młodzieży, realizując statutowe cele The Sail Training Association Poland. Z Markiem Klebanem, dyrektorem gdyńskiego biura STAP, rozmawiamy między innymi o pływaniu na kultowym żaglowcu i tegorocznej edycji The Tall Ships Races.

– Jaki był miniony rok dla „Pogorii”?

– Jesteśmy tuż przed dorocznym zebraniem rady armatorskiej naszego stowarzyszenia, na które przygotowałem trochę statystyk. Z danych wynika, że w ubiegłym roku „Pogoria” spędziła siedem miesięcy na południu Europy. Odbyliśmy w tym czasie 37 tygodniowych i dwutygodniowych rejsów, w których uczestniczyło 1994 żeglarzy. Zabraliśmy na pokład 867 młodych ludzi w wieku od piętnastu do osiemnastu lat. Popłynęło też z nami 1077 dorosłych. Każda załoga liczy od 45 do 48 osób.

– Gdzie pływacie?

– Mamy stałe trasy, pływamy głównie po Morzu Tyrreńskim, w rejonie Zatoki Genueńskiej, Korsyki, Sycylii, Sardynii. Jesień, zimę i wiosnę spędzamy na południu a w maju wracamy dookoła Europy na Bałtyk.

– Czyli za jakieś dwa miesiące „Pogoria” wyruszy na północ?

– Tak. W maju wypłynie do Szczecina. Stamtąd zabierzemy załogę i weźmiemy udział w The Tall Ships Races 2017. Tegoroczna edycja imprezy rozpocznie się w Halmstadt, a zakończy w Szczecinie, po drodze odwiedzając kilka innych nadbałtyckich portów.

– Co to za załoga?

– Rejsy na „Pogorii” kosztują od 1500 do 1800 złotych. Nie wszystkich młodych ludzi, którzy chcieliby z nami popłynąć stać na taki wydatek. Dlatego zwróciliśmy się do szkół, które korzystają z naszej oferty, by nauczyciele wytypowali uczniów pochodzących z mniej zamożnych rodzin. To będzie około dwustuosobowa ekipa, którą podzielimy na kilka załóg i za darmo, po kolei, zabierzemy na cztery etapy tych kultowych regat. Jesteśmy organizacją non profit, więc taki pomysł wpisuje się idealnie w profil naszej działalności.

– Jak wygląda tygodniowy rejs na żaglowcu?

– To nie jest czyste żeglarstwo, a raczej edukacja żeglarska, czy trening. Młodzież w czasie rejsu dzielimy na dziesięcioosobowe wachty. Załoganci razem pracują, czyszczą pokład, gotują w kuchni, obsługują liny. To element integrujący, dzieciaki uczą się współpracy i wzajemnej pomocy, bo bez niej nie ma rezultatów. Niektórzy po raz pierwszy mają okazję zmywać ręcznie naczynia czy odkurzać. Konieczność samodzielnego sprzątania toalet u wielu wywołuje szok, ale takie są warunki na jachcie i muszą to zaakceptować. Mamy godziny bosmańskie przeznaczone na prace porządkowe i renowacyjne. Załoganci malują elementy wymagające odnowienia, plotą liny, wymieniają je, wchodzą na maszty. Żaglowiec się zużywa, jak wszystko, a my na „Pogorii” hołdujemy starej zasadzie, że żeglarz musi pracować.

Pogoria 2017.03.15

Fot. pogoria.pl

– Czy młodzi załoganci wchodzący na pokład żaglowca mają jakiekolwiek pojęcie o żeglarstwie?

– Z reguły nic nie wiedzą o morzu, wielu nigdy nad morzem nie było. Dlatego pierwszy dzień poświęcamy na poznanie „Pogorii”, nauczenie się gdzie są kabiny, toalety, kamizelki i tratwy ratunkowe, jakie są zasady bezpieczeństwa. Nad wszystkim czuwa ośmiu instruktorów – czterech oficerów i czterech opiekunów wacht.

– Zdarza się, że młodzi ludzie wracają na „Pogorię”?

– Dziewięćdziesiąt procent załogantów jest zachwycona, a dziesięć mówi „nigdy więcej”. Zwłaszcza, kiedy przyszło im żeglować w kiepskiej pogodzie. Część do nas wraca, wielu wachtowych rekrutuje się spośród uczestników rejsów z poprzednich lat. Poza tym, na „Pogorii” pływają dziś wnuczęta tych, którzy brali udział w rejsach w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych. Mamy dwóch kapitanów, którzy kiedyś byli załogantami. Dziś pływają ich dzieci.

– Macie wielu chętnych na rejsy?

– Mamy pełne obłożenie. Teraz, żeby zapisać się na rejs trzeba go planować na kwiecień przyszłego roku.

– Poza krótkimi remontami w Polsce „Pogoria” przechodzi jakieś dłuższe naprawy, przeglądy?

– Oczywiście, funkcjonujemy w tradycyjnym cyklu i co pięć lat odnawiamy klasę jednostki. Czeka nas to w przyszłym roku. W ciągu tych pięciu lat przechodzimy też jeden przegląd międzyklasowy. Ostatni odbył się w ubiegłym roku. Sprawdzone zostały między innymi silniki, śruba i wał.

I jak pan ocenia stan „Pogorii” na dziś?

– Niestety „Pogoria” się starzeje, choć jest w pełni sprawna i spokojnie do kolejnego przeglądu popływa. Zużywają się blachy i inne elementy. Ich remont wymaga coraz wyższych kosztów, które ponoszą uczestnicy rejsów, bo my nie dysponujemy żadnymi dotacjami z zewnątrz. Tak naprawdę należałoby wybudować nową jednostkę. Kiedy w 1997 roku przejęliśmy jacht, który stał wtedy gdzieś w krzakach w Trzebieży, zabraliśmy się za jego renowację. Dziś wnętrze nie przypomina tego, co było dawniej. Wszystko zostało wymienione, łącznie z kuchnią, silnikami, chłodniami i wieloma innymi elementami. Ale wszystko się zużywa, no i teraz powoli nadchodzi czas na kolejne zmiany na „Pogorii”.

Kiedy takie zmiany będą możliwe?

– Trudno powiedzieć… Szczegółowo będziemy się nad tym zastanawiać za rok, już po przeglądzie klasowym. Musimy poważnie przemyśleć, skąd wziąć fundusze na gruntowny remont lub nową jednostkę, choć dziś wydaje się to zupełnie nierealne.

Strona „Pogorii” 

The Sail Training Association Poland jest stowarzyszeniem zajmującym się organizacją rejsów w celu rozwoju i upowszechniania sportu żeglarskiego oraz edukacją żeglarską młodzieży. The STA Poland jest członkiem założycielem, wraz z 20 narodowymi organizacjami europejskimi oraz z USA, Kanadą, Australią i Bermudami, międzynarodowego stowarzyszenia The Sail Training International. Stowarzyszenie zostało powołane do życia 12 lutego 1993 roku z inicjatywy wybitnych żeglarzy i marynarzy, wśród których znaleźli się m.in. kolejni komendanci „Daru Młodzieży” – kapitanowie żeglugi wielkiej Tadeusz Olechnowicz, Leszek Wiktorowicz, Mirosław Łukawski i Roman Marcinkowski, dowódca ORP „Iskra” – kmdr Czesław Dyrcz, kapitanowie innych polskich żaglowców, jak „Pogoria”, „Zawisza Czarny”, „Kapitan Głowacki”, „Generał Zaruski”.

„Pogoria” jest pierwszym dużym żaglowcem zaprojektowanym przez wybitnego konstruktora Zygmunta Chorenia. Stalowa, trójmasztowa barkentyna powstała w 1980 roku i była pierwowzorem dla kilku innych jednostek, takich jak: „Iskra”, „Kaliakra” czy „Oceania”. Inicjatorami budowy byli członkowie Bractwa Żelaznej Szekli. Na jej pokładzie odbywały się rejsy Szkoły Pod Żaglami, a od 2005 r. żaglowiec bierze udział w regatach Tall Ships Races.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ