< Powrót
26
czerwca 2024
Tekst:
Adam Mauks
Zdjęcie:
Bartosz Modelski
Milena Lachowicz podczas spotkania w Krynicy Morskiej w maju 2023 roku.

Milena Lachowicz: Nie gramy tylko na kobiety

Czym zajmuje się Komisja ds. Sportu Kobiet Polskiego Związku Żeglarskiego, jak odbierane są jej działania i jakie zmiany szykowane są w ustawie o sporcie? To tylko niektóre tematy, o których opowiedziała nam dr Milena Lachowicz, przewodnicząca Komisji.

W piątek 14 czerwca w Sopocie odbyła się dyskusja „Kobieta spełniona – jak odnieść sukces nie tylko w sporcie i biznesie”, zorganizowana przed Komisję ds. Sportu Kobiet Polskiego Związku Żeglarskiego. Wydarzenie odbyło się przy okazji ceremonii otwarcia Dr Irena Eris Żeglarskich Mistrzostw Polski Kobiet. Była to też okazja do rozmowy z jej uczestniczką, dr Mileną Lachowicz – przewodniczącą Komisji, seksuolożką, psycholożką sportową i kliniczną.

– Jak kobieta ma odnieść sukces np. w żeglarstwie?

– Żeglarstwo to dyscyplina sportu, gdzie sukces nie przychodzi od razu, zresztą tak jest chyba w każdym sporcie. Analizując kariery wielu utytułowanych żeglarek można dojść do wniosku, że żeglarstwo obejmowało ogromną część ich życia. Wiele z nich po założeniu rodziny, urodzeniu dzieci, wraca do sportu. Żeglarstwo udowadnia, że warto wyznaczać sobie cele długoterminowe. Środowisko żeglarskie to ludzie bardzo zaangażowani w to co robią, zdyscyplinowani i cierpliwi. Są zwykle świadomi wartości sukcesu, na który pracują latami.

– Jest pani przewodniczącą Komisji ds. Sportu Kobiet Polskiego Związku Żeglarskiego. Po co powstała ta komisja i co w niej robicie?

– Komisja powstała w ślad za rekomendacjami Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Celem tych działań jest wzmocnienie roli kobiet, dążenie do tego, by udział pań w ruchu olimpijskim był jeszcze najbardziej widoczny. Przede wszystkim jednak komisja ma na celu działania w zakresie upowszechniania żeglarstwa – nie tylko kobiecego, promocji samego sportu, czynników zdrowotnych. Ponadto zadaniem komisji jest wspieranie oraz umacnianie pozycji kobiet oraz roli sportu kobiecego w społeczeństwie, wspieranie właściwego procesu komunikacji oraz nauczania w sporcie kobiecym, propagowanie równości szans kobiet w sporcie, promowanie roli kobiety w żeglarstwie oraz eliminacja wszelkich form przemocy wobec kobiet. Niedawno pojawił się także projekt nowelizacji ustawy o sporcie Ministerstwa Sportu i Turystyki zakładający wzmocnienie roli kobiet w polskich związkach sportowych. Polski Związek Żeglarski, nie czekając na efekty prac legislacyjnych, już teraz dokonał zmian w statucie przyjmując, że we władzach organizacji powinno znaleźć się min. 30 proc. przedstawicieli obu płci. Mam nadzieję, że międzynarodowe trendy zainspirują innych to podążania w tym samym kierunku, chociaż z pewnością nie wydarzy się z dnia na dzień. Przykład Polskiego Związku Żeglarskiego i naszej komisji może dać zielone światło dla podobnej działalności kobiet w innych związkach czy organizacjach sportowych. Empatia czy uczuciowość kobiet mają szanse pomóc zwrócić uwagę na zupełnie inne aspekty działalności, których mężczyźni mogą nie zauważać.

Komisja PZŻ powstała, by kobiety nie tylko się integrowały, ale też pokazywały, że potrafią wnieść wiele dobrego dla rozwoju naszego sportu. W ubiegłym roku wykorzystując regaty o Puchar Polskiego Związku Żeglarskiego, które odbywały się w Krynicy Morskiej zorganizowałyśmy pierwszą w historii debatę o polskim żeglarstwie kobiecym. Uczestniczyły m.in. Agnieszka Skrzypulec – wicemistrzyni olimpijska, Agata Barwińska, Julia Damasiewicz czy Maja Dziarnowska. Ta debata z udziałem kobiet wcale nie była tylko dla nich, miała charakter otwarty. Na spotkanie przyszło wielu mężczyzn, zawodników i trenerów i to jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że taki dialog jest ważny i potrzebny. Razem szukaliśmy odpowiedzi na różne pytania dotyczące choćby relacji kobieta-mężczyzna, zawodniczka-trener. Podczas spotkania zarówno trenerzy, jak i zawodniczki dzielili się swoimi refleksjami i doświadczeniami podkreślając, że tak naprawdę przez całe życie poznają i uczą się siebie nawzajem. To dowód na to, że jest o czym rozmawiać, że temat jest niezwykle ważny. Ten panel dyskusyjny w zeszłym roku trwał znacznie dłużej niż pierwotnie założyłyśmy. Dało nam to sporo do myślenia i zarazem zmotywowało jeszcze bardziej do dalszych działań. Drugie spotkanie, które odbyło się połowie czerwca w Sopocie było kontynuacją naszych rozważań, a odbyło się z udziałem nie tylko kobiet sportu, ale i biznesu, polityki oraz nauki.

– Jedną z uczestniczek w tym sopockim spotkaniu była posłanka Agnieszka Pomaska. Mówiąc o swoich początkach w żeglarstwie podkreślała wagę hartowania się, współrealizowania oraz rywalizacji i wzajemnego wspierania z chłopcami. Czy te kobiece spotkania nie będą miały wpływu na to, że męska część żeglarskiego środowiska będzie na was patrzyła z dystansem?

– Muszę przyznać, że o tym też rozmawiamy. Wielokrotnie wybrzmiewało to w naszych dyskusjach. Jednak absolutnie nie chodzi nam o to, by tworzyć coś sztucznie ekskluzywnego, że teraz liczą się tylko kobiety. Tak, mamy mówić o kobiecie, ale nie tylko o niej, bo przecież – choćby w żeglarstwie – obok niej stoi mąż, partner, czy wspaniały trener, który wychowuje i ma olbrzymi udział w sukcesie kobiety. Idziemy w tym kierunku, by na nasze kolejne spotkania zapraszać mężczyzn, by brali w nich czynny udział, bo mnie bardzo interesuje, jak oni interpretują np. zachowanie kobiety. Według moich obserwacji trenerzy, którzy pracują z kobietami są wyjątkowymi szkoleniowcami, bo muszą nie tylko zrozumieć drugą płeć, ale też nauczyć się współdziałać.

Milena Lachowicz (pierwsza z prawej), Sopot, 2024.

– Na sopockim spotkaniu wspominała pani o tzw. przebodźcowaniu. Kto dziś w sporcie jest bardziej przebodźcowany, kobieta czy mężczyzna?

– Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Wiadomo jednak, że nasz mózg nie jest przygotowany na wszystkie bodźce płynące z otoczenia. Budzimy się i zasypiamy w hałasie, bo wielu z nas żyje w mieście. Ogromna część współczesnego społeczeństwa nie dba o higienę snu czy umysłu, bo np. większość dnia spędza w internecie, nie jest aktywna fizycznie, nie dba o właściwe odżywianie. To powoduje, że jesteśmy zmęczeni, a nasze procesy poznawcze są słabsze, gorzej funkcjonujemy, nie ma czasu na regenerację. Myślę, że to nie jest kwestia płci, ale raczej wieku, mody czy rozwoju cywilizacyjnego. Dotyczy to zwłaszcza młodego pokolenia, które podąża za nami.

– Dostrzega pani zmianę mentalności męskiej części środowiska np. żeglarskiego w kierunku równouprawnienia?

– Jeśli my, kobiety będziemy o tym rozmawiać, wymieniać się poglądami, mówić co jest dobre i potrzebne, a co przekracza np. granice dobrego smaku, to jestem pewna, że mężczyźni będą stawali się bardziej otwarci. W biurze Polskiego Związku Żeglarskiego pracuje ok. 90 procent kobiet. One świetnie się dogadują, ale przykład musi iść z góry i kobiety muszą czuć się bezpieczne, także kiedy będą chciały urodzić dziecko i wrócić do pracy. Liczymy na zrozumienie, otwartość i poczucie tego, że każdy człowiek jest ważny. Podam przykład: jeśli jest ogłoszenie o pracę, że ktoś szuka kandydata/kandydatki na dane stanowisko, a potencjalny mężczyzna oraz kobieta mają bardzo podobne CV. Obydwoje jednak nie spełniają w pełni wszystkich wyszczególnionych w konkursie wymagań, i tu z dużym prawdopodobieństwem należy się spodziewać, że mimo wszystko właśnie mężczyzna złoży aplikację, a kobieta, po zastanowieniu, raczej tego nie zrobi, bo uzna, że nie spełnia wszystkich wymagań i tym samym nie ma szans w tym konkursie. To kwestia poczucia własnej wartości, wcześniejszych doświadczeń, a przecież nie płeć ma o tym decydować, tylko kwalifikacje.

Milena Lachowicz (druga z prawej), Sopot, 2024

– Czy ma pani poczucie tego, że to, co dzieje się w Polskim Związku Żeglarskim znajduje jakieś reakcje w innych związkach sportowych czy klubach?

– Myślę, że pojawiły się sygnały o tym, co robimy. Zwłaszcza po sopockim spotkaniu, w którym uczestniczyło wiele kobiet i mężczyzn, nie tylko ze środowiska żeglarskiego. I właśnie chcemy iść w tym kierunku, żeby pokazać, że nie „gramy tylko na kobiety” i nie tylko one są dla nas ważne. Tu nie chodzi o podziały, ale o wzajemną współpracę, uzupełnianie, czy funkcjonowanie obok siebie. Kwestia parytetów jest bardzo istotna, a znajduje odzwierciedlenie w codziennym życiu sportowca. W przypadku żeglarstwa to szczególnie ważne. Kiedy mężczyzna i kobieta są na regatach i spędzają na łódce kilka godzin, trzeba wziąć pod uwagę choćby potrzeby fizjologiczne. To kwestia zrozumienia fizjologii kobiety i mężczyzny, żeby w takich sytuacjach czuć się naturalnie.

– Planujecie w najbliższym czasie jakieś spotkanie?

– W tej chwili główna uwaga koncentruje się na igrzyskach olimpijskich, ale już niebawem zaczyna się żeglarski festiwal Gdynia Sailing Days. Chcemy zorganizować kolejną dyskusję zapraszając dziewczyny z naszej komisji PZŻ i pochylić się nad licznymi wyzwaniami codzienności.

Dr Milena Lachowicz, psycholożka kliniczna i sportowa, seksuolożka, adiunkt w Katedrze Nauk Społecznych Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Pracowniczka naukowo-dydaktyczna Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.