< Powrót
22
kwietnia 2016
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Przemysław Maliszewski
Od lewej: Nadia i Madeleine Zielińskie.

Nadia i Madeleine Zielińskie: Trzeba połączyć siłę sióstr!

Chcą sięgać po najwyższe trofea i wbrew przeciwnościom dążą do celu. Siostry Zielińskie, nasze kadrowiczki w klasie 49erFX, ciężko pracują na sukces, a nam opowiadają między innymi o tym, dlaczego pływają wspólnie i że przydałby się im trener.

Uwaga! Wywiad jest nietypowy, bo bliźniaczki czasem mówią jednym głosem, a czasem każda z nich ma inne zdanie na konkretny temat.

– Jak oceniacie swój start w niedawnych Mistrzostwach w Barcelonie? Jak byłyście przygotowane, co udało się zrealizować, a czego nie?

– Przygotowania do sezonu miałyśmy zacząć w listopadzie ubiegłego roku, jednak ze względu na brak odpowiedniej ilości środków finansowych, musiałyśmy zmienić plany i treningi rozpoczęłyśmy na początku marca na Majorce. Trenowałyśmy tam z zagranicznymi załogami do regat marcowych Training Camps Trophy i Princess Sofia Trophy. Po startach przeniosłyśmy się do Barcelony, na kilka dni treningu na wodzie i udział w kwietniowych Mistrzostwach Europy.
Mamy mały staż na „czterdziestkach dziewiątkach”, więc przed regatami nie stawiałyśmy sobie celów wynikowych. Końcowy rezultat (33 miejsce – red.) nie ukazuje tych momentów, kiedy w wyścigach pływałyśmy dobrze. Niestety ze względu na małe doświadczenie i błędy, które popełniałyśmy, traciłyśmy dobre pozycje. Wiemy, że stać nas na więcej i osiągnęłybyśmy lepszy wynik przy odpowiednim szkoleniu z trenerem. Mimo to swój udział w Mistrzostwach Europy oceniamy dobrze i wiemy nad jakimi aspektami musimy popracować.

– A konkretnie nad czym?

Madeleine: W szczególności nad ustawieniami łódki. Prędkość jest bardzo ważna w regatach, a nam jej brakowało. Mamy jeszcze braki techniczne przy mocnym wietrze, szczególnie na dużej fali.

Nadia: Musimy skoncentrować się na poprawieniu startów. Jest to bardzo ważny moment, decydujący o pozycji w wyścigach.

– Co udało się poprawić od przesiadki na 49erFX dwa lata temu?

Madeleine: Poprawiła się nasza kondycja, równowaga i szybkość, które są kluczowe w tej klasie. Mamy większą pewność siebie  i ona rośnie wraz z godzinami spędzonymi na treningach, na wodzie.

Nadia: Udało się nam poprawić technikę pływania w różnych warunkach. Pewniej czujemy się na łódce, ale wiemy, że jeszcze dużo pracy przed nami. Poprawiłyśmy na pewno współpracę i zgranie naszej załogi, pozyskałyśmy wiedzę i doświadczenie, które jest bardzo ważne i decydujące w tej klasie.

– Powiedzcie coś więcej o planach startowych w nadchodzących miesiącach.

– Zaczynamy treningi w Polsce, a potem będziemy trenować z zagraniczną załogą. Poza tym przed nami starty w regatach, między innymi w Medemblik na Kieler Woche.

– Jaki jest wasz długofalowy plan sportowy? Macie jakieś ogólne założenia, które pozwolą go, krok po kroku, zrealizować? 

Nadia: Naszym długofalowym planem sportowym jest zdobycie kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie w Tokio w 2020 r. Planujemy trening techniczny przy każdym wietrze, dużo wyścigów treningowych i startów w regatach oraz treningi z zagranicznymi załogami.

Madeleine: Nasz plan to trening, trening i jeszcze raz trening. Na pewno musimy zastanowić się, jak rozwiązać sytuację z brakiem trenera. Jest potrzebny w szkoleniu. Na dłuższą metę bez trenera daleko się nie ujedzie, czy raczej nie popłynie. Startowałyśmy w regatach bez wsparcia i dobrze wiemy, że to ogromne utrudnienie. Jest wiele sytuacji, w których pomoc trenera jest niezbędna.

– Na przykład?

– Warunki na wodzie są czasem nieprzewidywalne. Zdarza się, że płynie się na start wyścigów i wiatr jest słaby, a czas dotarcia na trasę przed rozpoczęciem procedury startowej ograniczony. Albo w drugą stronę – chcemy spłynąć do portu, a wieje silny wiatr i jest duża fala. W zeszłym roku, podczas regat w Medemblik, złamał się nam maszt. Stało się tak, bo były bardzo ciężkie warunki w ostatnim wyścigu, płynęłyśmy na genakerze na linię startu i wywróciłyśmy się. W trakcie przewrotki połamał się maszt, a do portu nie było jak wrócić, ponieważ trasa wyścigu była wyznaczona daleko od portu. Wtedy pomogły nam zawodniczki, które tego dnia zrezygnowały ze startu i płynęły motorówką.

–  To jak sobie radzicie bez stałego trenera?

– Wszystko same organizujemy – wyjazdy, transport sprzętu, nocleg i tak dalej. Nie jest łatwo,  ale wiemy, że zawsze możemy liczyć na pomoc Krzysztofa Kierkowskiego i Tomasza Stańczyka, dwóch byłych olimpijczyków, którzy są dla nas wielkimi autorytetami.
Poza tym zaangażowania i zapału do ciężkiej pracy nam nie brakuje. Większość czasu, od kiedy żeglujemy w klasie 49erFX, trenowałyśmy same, bo bardzo dobrze zapowiadający się polski team 49erFX rozpadł się. Przeznaczyłyśmy czas na opanowanie łódki, a kiedy miałyśmy pozwolenie, trenowałyśmy z polskimi „czterdziestkami dziewiątkami”. Organizowałyśmy też indywidualne zgrupowania z trenerem Kierkowskim. Dużo się wtedy nauczyłyśmy. Sezon zimowy na przełomie lat 2014 i 2015 był dla nas czasem bez treningów na wodzie, nie było takich możliwości. Jak się to wszystko zsumuje, to z dwóch lat pływania w FX, wychodzi prawie rok bez treningów.

– Rozważałyście kiedykolwiek indywidualne starty? Co zadecydowało, że chcecie pływać razem i wybrałyście klasę dwójkową?

Madeleine: Od samego początku pływałyśmy razem i tak zostało. Nie brałyśmy pod uwagę oddzielnego pływania. Wychodziłyśmy z założenia, że trzeba połączyć siłę sióstr. Jesteśmy bliźniaczkami, jesteśmy zgrane, rozumiemy się bez słów. A to w klasach dwuosobowych jest bardzo ważne.

– Jak wygląda sprawa finansów, pozyskiwanie sponsorów? Czy wciąż musicie udowadniać, że warto inwestować w wasz duet i klasę 49erFX? 

– Przygotowania i reprezentowanie Polski na najwyższym poziomie w zawodach międzynarodowych wiąże się z wysokimi kosztami, wydatkami na sprzęt i podróże. Zawziętości, zaangażowania do ciężkiej pracy nam nie brakuje, ale to nie wystarczy, jeżeli nie będziemy miały odpowiednich środków. Bez nich nie jesteśmy w stanie zdobywać niezbędnego doświadczenia, umiejętności i wiedzy.

Madeleine: Bardzo dużo pomaga nam olsztyński trener, Tadeusz Truchanowicz, który wspiera nas w zdobywaniu środków finansowych – na przykład z Urzędu Miasta w Olsztynie. Możemy też liczyć na pomoc rodziców. Jednak większość kosztów pokrywamy z własnego budżetu. Swego czasu miałyśmy stypendium sportowe z uczelni i od władz Olsztyna, odłożyłyśmy trochę pieniędzy, ale one już się kończą.
Wsparcie ze strony PZŻ mamy w postaci sprzętu. Niestety, kadłub naszej łódki jest w kiepskim stanie. Podczas sprawdzenia sprzętu przed regatami mistrzostwami w Barcelonie okazało się, że łódka waży więcej o 5 kilogramów, a to także przekłada się na ostateczny wynik.

Nadia: Jesteśmy w trakcie poszukiwań sponsorów. Myślę, że warto inwestować w 49erFX, bo jest to niezwykła klasa – dynamiczna, bardzo szybka i niestabilna łódka, dostarcza ekstremalnych wrażeń. Jest niezwykle widowiskową formą żeglarstwa. Wyścigi odbywają się tuż przy brzegu i przyciągają wielu widzów.

Czy macie jakieś inne, poza żeglarstwem, sportowe pasje i czy je podzielacie?

– Niektóre pasje sportowe, a przede wszystkim crossfit, który od roku jest naszym nowym konikiem, pozwalają nam przygotować się do najważniejszego na nas – żeglarstwa.

Od lewej Madeleine – sterniczka i Nadia – załogantka. Fot. Robert Hajduk

Nadia i Madeleine Zielińskie
data urodzin: 25.03.1989
pierwszy klub: Klub Sportowy BAZA MRĄGOWO
pierwsza klasa: 420
pierwszy trener w klasie 420: Tadeusz Orłowski
klub: AZS UWM Olsztyn
data pierwszego treningu na 49erFX: 25.05.2014 r.
pierwszy trener w klasie 49erFX: Krzysztof Kierkowski
obecny trener klubowy: Tadeusz Truchanowicz
trenera w klasie 49erFX: brak

Fot. Przemysław Maliszewski

Najważniejsze sukcesy
multimedalistki mistrzostw Polski klas 420, 470, 49erFX
członkinie Kadry Narodowej od 2007 roku
złoty medal – mistrzostwa Polski 2007, 2010
srebrny medal – Mistrzostwa Polski 2010
brązowy medal – mistrzostwa Polski 2006, 2009, 2011, 2012, 2014
złoty medal – Meczowe Mistrzostwa Polski 2008
brązowy medal – Meczowe Mistrzostwa Polski 2009, 2010, 2011, 2012
9 miejsce – Mistrzostwa Europy Juniorów 2009
7 miejsce – Mistrzostwa Świata Juniorów 2010
laureatki Plebiscytu na Najpopularniejszego Sportowca Mrągowa 2006, 2007, 2008
tytuł Najlepszego Sportowca Uniwersytetu Warmińsko-Mazurkiego w Olsztynie 2011

PODZIEL SIĘ OPINIĄ