< Powrót
22
maja 2015
Tekst:
Ewa Górska
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Jacek Chabowski, laureat Pucharu Bałtyku Południowego 2014.

Przed sezonem – wywiad z Jackiem Chabowskim

Jacek Chabowski – sternik jachtu „Polled 2” (Jachtklub Stoczni Gdańskiej), zdobywca Pucharu Bałtyku Południowego 2014 oraz II miejsca w Pucharze Bałtyku Południowego 2013, startuje w klasyfikacji ORC. 

– Jacek, jakie masz plany na zbliżający się sezon regatowy? 

– Nasz kalendarz jest gotowy od początku roku. Planujemy start w większości regat dla jachtów morskich zaplanowanych na Zatoce Gdańskiej, w regatach Sailbook Cup i w kilku imprezach na Pomorzu Zachodnim, w sierpniu. 

– Planujecie starty na innym niż morze akwenie? 

– Tak, w regatach o Puchar Poloneza i być może w jakiejś sąsiadującej terminowo imprezie w okolicach  Świnoujścia. 

– Macie stałą załogę, czy skład dobierany jest przed każdymi regatami? 

– Skład załogi jest w większości stały. Trzon to pięć osób plus do tego trzy, które stanowią rezerwę i startują rzadziej. Zebranie grupy, która oprócz fascynacji żeglarstwem dobrze czuje się w swoim towarzystwie, uważam za największy sukces.

– Sądzisz, że szkolenia, w rodzaju tych zorganizowanych przed sezonem, mogą wpłynąć na poprawę sytuacji na wodzie podczas regat i dzięki temu podnieść ich standard? 

– Zdecydowanie tak. Tegoroczna inicjatywa jest moim zdanie strzałem w dziesiątkę. Szczególnie cenna jest edukacja w dziedzinie obowiązujących przepisów regatowych. 

– Takie starty to twoim zdaniem dobry pomysł na sprawdzenie siebie i załogi? 

– Starty w regatach są obok długich rejsów morskich najlepszą formą doskonalenia umiejętności żeglarskich. Pływanie tzw. turystyczne lub towarzyskie nie „zmusza” żeglarzy do jak najlepszego wykorzystania czy to swoich umiejętności, czy możliwości sprzętowych. Oczywiście w żadnym stopniu nie umniejsza to turystycznej formie żeglarstwa, którą sam w miarę możliwości chętnie uprawiam.

– Regaty mogą też być sposobem na spędzenie zdrowo i aktywnie czasu wolnego?

– Nie mam wątpliwości, że tak. A obserwując środowisko żeglarskie, jestem przekonany, że moje zdanie nie jest odosobnione. Chciałbym bardzo, aby kluby żeglarskie bardziej aktywnie zaistniały w regatach żeglarskich. Oczywiście wiele klubów organizuje takie imprezy i chwała im za to, ale chodzi mi tu jeszcze o to, aby kluby wystawiały w regatach swoje załogi. Wiem, że jest inicjatywa mająca na celu stworzenie czegoś w rodzaju ligi regatowej, ale wydaje mi się, że kluby nie są jeszcze na taką formę rywalizacji gotowe.

Na zakończenie chciałbym jeszcze dodać, że wbrew pozorom żeglarstwo regatowe nie jest niedostępne. Myślę, że jest wiele osób, w różnym wieku, które chciałyby spróbować swoich sił jako uczestnicy regat żeglarskich, a z jakiś powodów nie mogą trafić na pokłady startujących. Z drugiej strony wiem, że często na niektórych łódkach brakuje załóg. Może wciągnąć w regaty szkółki żeglarskie?

PODZIEL SIĘ OPINIĄ