Ratownicy morscy: Liczba akcji ratowniczych rośnie
25 maja obchodzić będziemy Dzień Ratownika Morskiego. Z tej okazji w Gdyni zaplanowano atrakcje dla mieszkańców i turystów, a my już dziś rozmawiamy z ratownikami Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa o kulisach ich pracy.
– Czy w ostatnich latach ratownicy morscy muszą mierzyć się z jakimś szczególnie niebezpiecznym zjawiskiem na Zatoce Gdańskiej?
Jerzy Kiszczak, szef Wydziału Poszukiwania i Ratownictwa Morskiego: – Skoro jest ku temu okazja, chciałbym zwrócić uwagę na spory problem jaki mamy z wydawałoby się błahą sprawą. Otóż chodzi o ubiór osób, których poszukujemy na wodzie. Coraz więcej akcji prowadzimy w rejonie Pucka i Rewy, gdzie sporty wodne uprawiają windsurferzy czy kitesurferzy. Zwykle są oni ubrani w ciemne barwy, brak na ich strojach elementów odblaskowych. Trudno znaleźć kogoś takiego na morzu nawet w dzień, a co dopiero po zachodzie słońca. Zwłaszcza jeśli jest to osoba nieprzytomna, z którą nie ma kontaktu.
Rafał Goeck, rzecznik prasowy MSPiR i ratownik: – Brak elementów odblaskowych na ubraniach to jedno. Niestety, zdarza się, że brak nawet kamizelek ratunkowych, które zwykle są w jaskrawych kolorach. Spotkałem się z opinią, że ludzie idą za modą, a skoro jest moda na ciemne barwy, to i na wodę ubierają się na ciemno i pomarańczowy kapok im nie pasuje. Uważam, że jeśli kogoś stać na uprawianie sportów wodnych, to i na elementy bezpieczeństwa go stać.
– Czyli poziom świadomości dotyczącej zasad bezpieczeństwa wciąż nie jest wystarczająco wysoki?
JK: – Ta świadomość powoli się zmienia. Ludzie coraz większą wagę przywiązują do zasad bezpieczeństwa, przepisów i zaleceń. Jednak wciąż w naszym narodowym charakterze jest takie swoiste „kozactwo”. Ludzie myślą, że im nic złego się nie zdarzy, że problemy przytrafiają się innym. Tymczasem to tak nie działa. Na morzu niezbędne są elementy zapewniające bezpieczeństwo.
– Staracie się to zmieniać, wpływać na postawy waszych potencjalnych „klientów”?
RG: – Zawsze, kiedy udzielamy pomocy, albo kiedy gościmy dzieci lub żeglarzy zwiedzających nasze jednostki, mówimy o podstawach zachowania bezpieczeństwa. Należy do nich posiadanie elementów odblaskowych, kamizelki ratunkowej lub asekuracyjnej i łączność radiowa. Mamy systemy powiadamiania, ale radio to podstawa. Komunikujemy się na kanale 16 lub 11. Tak czy inaczej, pomagamy każdemu. Największy problem mamy z ludźmi nieodpowiedzialnymi. Niezależnie od tego, jaki rodzaj sportu albo rekreacji uprawiają.
– Ratownicy muszą nieustannie podnosić kwalifikacje. Jak to się odbywa?
JK: – Na statkach są z reguły zawodowi marynarze posiadający wszystkie uprawnienia. Kładziemy nacisk na dodatkowe szkolenia z zakresu pomocy przedmedycznej. Poza tym kierownicy Brzegowych Stacji Ratownictwa, w ramach obowiązującego systemu, organizują szkolenia tematyczne. Poza tym podczas ćwiczeń na wodzie na bieżąco wyłapujemy co należy poprawić, dopracować. Szkolenia takie realizujemy w ramach realnych scenariuszy i w naturalnej scenerii. To ważne, bo musimy też ćwiczyć pamięć motoryczną.
RG: – Raz lub dwa razy w miesiącu ćwiczymy też samoratowanie w ekstremalnych warunkach, na przykład podczas wywrotki na fali przybojowej. Ćwiczymy obsługę sprzętu – plotera, radia UKF, PLB. no i pontonów z funkcją obracania po wywrotce. Czuwamy nad innymi, ale o sobie nie zapominamy.
– Czy dużo jest przypadków ratowania osób nietrzeźwych?
RG: – Co do ogółu to liczba akcji ratowniczych rośnie. W ubiegłym roku interweniowaliśmy 341 razy. Od początku tego roku już niemal 50. Nie prowadzimy statystyk dotyczących spożycia alkoholu na jachtach, ale z tym jest różnie. Zdarzają się żeglarze pijący w czasie rejsów. Sam uczestniczyłem kiedyś w akcji, w której ratowaliśmy pięć nietrzeźwych osób. Ich jacht osiadł na mieliźnie, a osobą, która wezwała pomoc był jedyny trzeźwy – nieletni płynący na tej jednostce. Pokazuje to, że problem jest, trudno mi jednak ocenić jego skalę.
– Czy młodzi ludzie chętnie wstępują w wasze szeregi?
RG: – Chętni do pracy są. Jeśli chodzi o załogi statków to nie ma z tym w ogóle problemu, a w brzegowych stacjach z zawodowymi ratownikami współpracują ochotnicy. Zwykle jest pięciu zawodowych ratowników i wokół nich tworzy się grupa ochotników.
– Kto może zostać takim ochotnikiem?
RG: – Każdy pod pewnymi warunkami. Trzeba mieć ukończone 18 lat, cieszyć się dobrym zdrowiem i nie bać się wyzwań. To wystarczy. Z kolei żeby zostać zawodowcem trzeba dodatkowo mieć prawo jazdy C+E, bo mamy między innymi jednostki służące do wyciągania naszych łodzi z wody. Trzeba ukończyć kurs UKF. Uprawnienia do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi też są mile widziane.
JK: – Chętni do pracy, zanim zostaną zatrudnieni, przechodzą roczny okres kandydacki, bo czasem dobre chęci nie wystarczą. Ludzie chcą ratować, a podczas akcji okazuje się, że nie mają do tego predyspozycji. Ten rok to czas na nabranie pewności, że chce się zostać ratownikiem. Kandydaci działają w konkretnych brzegowych stacjach, bo specjalistycznych szkół dla ratowników morskich jak na razie nie ma.
– Jaką macie radę dotyczącą zasad bezpieczeństwa dla żeglarzy?
JK: – Jedna z najważniejszych jest taka, że jeśli wychodzisz z portu, zgłoś to w bosmanacie. Powrót też warto zasygnalizować. Zdarza się, że o jakimś zdarzeniu informuje nas osoba postronna, widząc z brzegu niebezpieczną sytuację. My ruszamy do akcji, a na miejscu, na przykład na jachcie osadzonym na mieliźnie, nie zastajemy nikogo. Bardzo trudno przerwać poszukiwania, kiedy nie wiemy co stało się z załogą. Ci ludzie mogą wciąż potrzebować pomocy, a równie dobrze mogą być już bezpieczni na lądzie. Jeśli już jesteś bezpieczny, daj nam znać lub powiadom bosmanat portu, z którego wypłynąłeś. Zresztą, Zatoka Pucka i Zatoka Gdańska są w całości w zasięgu sieci GSM. To bardzo ułatwia sprawę. A poza tym do każdego rejsu, pod katem bezpieczeństwa, trzeba przygotować się tak samo. Bez względu na to, jak długo będzie trwał rejs i jak daleko chcemy płynąć.
– Już wkrótce będziecie obchodzić swoje święto. Przygotowaliście coś specjalnego z tej okazji dla mieszkańców Gdyni?
RG: – Tak. 25 maja, w sobotę, zapraszamy w godzinach 10.30-12.30 na nasze jednostki, które będą zacumowane przy Nabrzeżu Pomorskim, naprzeciwko Akwarium Gdyńskiego. Każdy będzie mógł poznać statki ratownicze Służby SAR „Kapitan Poinc”, „Sztorm” i „Wiatr”. A o godzinie 14 rozpoczną się w basenie portowym pokazy umiejętności ratowników i możliwości sprzętu, jakim dysponujemy.


