< Powrót
28
stycznia 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Carl Justus Fedeler/Wikipedia
Dynamitowym
Statek „Mosel” tuż przed atakiem Dynamitowego Potwora.

Słyszeliście o… Dynamitowym Potworze?

Niewyjaśnione zaginięcia statków zawsze wzbudzały plotki i teorie spiskowe. W 1875 roku cała Europa podejrzewała, że za morskie wypadki odpowiada Dynamitowy Potwór. I nie bezpodstawnie.

Kiedy w 1875 roku na wypełnionym ludźmi nabrzeżu w Bremerhaven doszło do eksplozji w której zginęło blisko sto osób, a rannych zostało kilkakrotnie więcej, nikt nie przypuszczał, że była to przemyślana zbrodnia. Za atakiem stał Alexander Keith Jr., znany w Niemczech jako William King Thomas. Był on niespokojną duszą – urodził się w 1827 roku w Szkocji, a wychował w Kanadzie. Zajmował się spekulacjami, przez które stracił majątek, oraz uczestniczył w wojnie secesyjnej – walczył w potyczkach morskich oraz pływał na statkach łamiących blokadę portów Konfederacji. Już wtedy został oskarżony o przeprowadzenie ataku z wykorzystaniem materiałów wybuchowych.

W połowie lat 60. XIX wieku ścigany przez wrogów i wierzycieli Aleksander Keith Jr. przyjął imię William King Thomas i wyemigrował do Europy. Tam szybko znów dopadły go problemy finansowe, jednak wpadł na pomysł, jak je rozwiązać – postanowił przy pomocy bomby zegarowej wysadzać statki przewożące ubezpieczone przez siebie towary (w rzeczywistości bezwartościowe). W ten sposób zarabiałby na pieniądzach z ubezpieczenia, nie ponosząc żadnych większych kosztów.

Ten diaboliczny plan nie był jednak łatwy do zrealizowania. W czerwcu 1875 roku William King Thomas ubezpieczył na kwotę 9000 funtów szterlingów (obecnie równowartość ok. 3,7 mln zł) beczkę z materiałem wybuchowym, którą wysłał do Nowego Jorku parowcem „Rhine”. Przez awarię zapalnika bomba nie wybuchła. Druga próba również nie była udana, ponieważ załoga parowca „Celtic” nie chciała przyjąć na pokład ładunku bez inspekcji. Za trzecim razem, 11 grudnia 1875 roku w Bremenhaven, plan także się nie powiódł – beczka z bombą przypadkowo wybuchła na nabrzeżu podczas ładowania na żaglowiec „Mosel”.

Dynamitowym

Szkic przedstawiający nabrzeże w Bremerhaven po detonacji bomby.
Autor nieznany/Wikipedia

Skala tragedii, w której zginęły 83 osoby i około 200 zostało rannych, wstrząsnęła Alexandrem Keithem Jr. alias Williamem Kingiem Thomasem, który dwukrotnie strzelił sobie w głowę. Przed śmiercią przyznał się do spowodowania ataku. Tragedia w Bremenhaven przez media okrzyknięta została zbrodnią stulecia, a jej sprawca Dynamitowym Potworem.

Śmierć szkocko-kanadyjsko-amerykańsko-niemieckiego przestępcy nie była jednak końcem historii – zaczęto mu przypisywać także winę za niewyjaśnione zaginięcia statków, m.in. brytyjskiego żaglowca „City of Boston”, który w 1870 roku wypłynął z Halifaxu w Kanadzie, jednak do Liverpoolu już nie dotarł. Sława Alexandra Keitha Jr. nie słabła również dlatego, że do muzeum kryminalnego w Bremie trafiła jego… głowa. Upiorny eksponat został zniszczony dopiero podczas II wojny światowej.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ