Tadeusz Stachowicz: Żeglarskie doświadczenie procentuje
Jest jednym z najbardziej doświadczonych żeglarzy w Polsce i pracownikiem Choreń Design & Consulting. Nam opowiada, jak powstają żaglowce, co sprawia inżynierom problemy i czy w pracy przydaje się żeglarskie doświadczenie.
– Projektowanie żaglowca różni się od projektowania innych statków?
– Oczywiście. Żaglowce zawsze mają problemy ze statecznością – maszty są wysokie, reje ciężkie, więc środek ciężkości idzie do góry. Dlatego żaglowce balastuje się odpowiednio i robi próby statecznościowe, żeby doprowadzić do równowagi pomiędzy wagą i statecznością. Każdy gram, który znajduje się powyżej pokładu, każdy kawałek liny, jest dokładnie mierzony i ważony. Na szczęście są opracowane pełne przepisy dotyczące omasztowania – nawet dla dziesięciomasztowej fregaty. Są tam podane grubości, odległości, wzory wytrzymałościowe i wiele innych rzeczy. Jeżeli projekt wykona się zgodnie z przepisami, to wszystko będzie w porządku.
– Po co powstają żaglowce?
– Są dwie filozofie. Według pierwszej dla luksusu. Budowane są statki pasażerskie, gdzie wiele czynności odbywa się mechanicznie – żagle zwijane są i stawiane jednym przyciskiem, przebrasowanie rei też odbywa się za pomocą hydrauliki. Według drugiej żaglowce wykorzystywane są do celów szkoleniowych, gdzie nie ma tyle mechaniki – są za to kursanci czy kadeci, którzy się tym zajmują.
– Od czego trzeba zacząć przy tworzeniu projektu żaglowca?
– Jest zasada w projektowaniu, że ktoś musi spisać pierwsze założenia – po co statek ma powstać, do czego ma służyć. Drugi krok to poszukiwanie jednostek podobnych, przeglądanie planów, sprawdzanie, jak te statki były eksploatowane, czy użytkownicy byli zadowoleni. Na podstawie tego stwarza się pierwszy model żaglowca i dalej rozmawia z zamawiającym, który musi nanieść swoje uwagi. Powstaje opis statku, a potem między innymi buduje się model i przeprowadza badania basenowe. Następnie zagospodarowuje się wnętrze.
– Ile trwa stworzenie projektu?
– Są trzy etapy – projekt wstępny, techniczny i roboczy. Projekt wstępny, który zawiera spisane oczekiwania inwestora i wstępny kosztorys, można stworzyć w trzy miesiące. Pozostałe powstają dłużej – na przykład techniczny co najmniej pół roku.
– Jaki jest koszt stworzenia projektu?
– Cena projektu wstępnego zaczyna się od trochę ponad 20 000 zł. Projekt techniczny jest oczywiście znacznie droższy.
– Od 55 lat jest pan kapitanem jachtowym. To pomaga w pracy?
– Doświadczenie zdobyte podczas rejsów niewątpliwie procentuje. Na przykład wiedza o tym, co może zostać zmyte z pokładu wpływa na rozmieszczanie niektórych elementów.
– Uczestniczył pan w projektowaniu jachtów lub żaglowców zanim trafił do firmy Zygmunta Chorenia?
– Nie. Pierwsze piętnaście lat przepracowałem w Stoczni Remontowej w Gdańsku, potem zatrudniono mnie w Biurze Projektów Budownictwa Morskiego. Później wyjechałem do Nigerii, gdzie byłem generalnym projektantem stoczni. Po powrocie do Polski założyłem własną firmę, która zajmowała się remontami statków. Dopiero kilka lat temu, już na emeryturze, zacząłem pracować u Zygmunta Chorenia, gdzie uczestniczę w pracach nad żaglowcami.
– Jaki ma Pan zakres obowiązków?
– Zajmuję się takimi zagadnieniami, jak instalacja przeciwpożarowa, silnik i napęd, hydraulika czy przepisy towarzystw klasyfikacyjnych. Firma Zygmunta Chorenia opiera się na grupie młodzieży, studentów i absolwentów wydziału oceanotechniki i okrętownictwa, a także grupie emerytów, do grona których należę. Mamy przyjemność współpracować ze sobą, a dodatkowo przekazujemy młodzieży nasze doświadczenie.
– Nad czym teraz pan pracuje?
– Kończę prace przy projekcie zdawczym „El-Mellaha” (żaglowca szkolnego dla algierskiej Marynarki Wojennej, który powstaje w stoczni Remontowa Shipbuilding – jsz). Jestem też zaangażowany w budowę „Flying Clippera” (162-metrowej jednostki, która będzie największym żaglowcem na świecie – jsz), powstającego w Splicie.
Tadeusz Stachowicz, ur. w 1936 roku w Sobieskiej Woli. Żeglarstwa uczył się w Harcerskim Ośrodku Wodnym w Lublinie, a podczas studiów na Politechnice Szczecińskiej w Jacht Klubie AZS w Szczecinie. Po rozpoczęciu studiów na wydziale budowy okrętów na Politechnice Gdańskiej wstąpił do Akademickiego Klubu Sportowego w Gdańsku. W 1962 roku zdobył patent kapitana jachtowego. Zawodowo związany m.in. z Gdańską Stocznią Remontową, Biurem Projektów Budownictwa Morskiego, a w ostatnich latach z Choreń Design & Consulting.










