Zaczęła się Bitwa o Gotland – Delphia Challenge 2016
Dziś w samo południe, 25 żeglarzy wyruszyło na jesienny Bałtyk, aby pokonać 500 mil w samotnej żegludze non stop. Wystartowali z Mariny Delphia w Górkach Zachodnich, do której powrócą, po okrążeniu prawą burtą wyspy Gotlandia.

Podczas startu była spora fala, dominował wiatr wschodni i północno-wschodni, o prędkości 15-16 węzłów, w porywach do 19, świeciło piękne słońce. Zawodnicy ruszyli półwiatrem, obyło się bez falstartów i kłopotów. Rekord regat wynosi 62 godziny 15 minut, został ustanowiony w roku 2013 i należy do Krystiana Szypki (na jachcie Delphia 40.3 „Polska Miedź”). Wygląda na to, że warunki pogodowe w tym roku nie pozwolą nikomu go poprawić.
Zajmujący się osłoną meteorologiczną regat Juliusz Orlikowski tak charakteryzuje pogodę na najbliższe dni: – W trakcie regat będzie występowała pogoda wyżowa. Kształtować ją będzie rozległy układ wyżowy z centrum nad północnym Bałtykiem, później w rejonie Finlandii i europejskiej części Rosji. Będzie dominował wiatr wschodni (E) i północnowschodni (NE), o prędkości do 20 węzłów. Podczas gdy flota będzie się zbliżała do Gotlandii, siła wiatru będzie malała. Jutro, 19 września wieczorem, przewidujemy spadek prędkości wiatru do 3-8 węzłów i zmianę jego kierunku na NE. Pojutrze dalsza zmiana, na NW lub N, 3-4w w porywach do 7-8w. Nie będą to warunki korzystne dla zawodników, bo wymagające halsowania przy bardzo słabym wietrze. Od 20 września wieczorem wiatr ponownie z kierunku N lub NE, wciąż niezbyt silny (5-13 węzłów), co z kolei ułatwi zawodnikom powrót do Gdańska po okrążeniu Gotlandii.
Najmniejszym jachtem startującym w regatach jest „Atlantic Puffin” Szymona Kuczyńskiego (6,36 m). Niewiele większe od niego są dwa jachty Mini – „Ocean 650” Michała Weselaka i „Fidoo” Marcina Wrońskiego (6,5 m). Największym jest „Dancing Queen” (Dehler 46 – 14,4 m) Jerzego Matuszaka. W tym roku na starcie stanęła też duża grupa jachtów Delphia, pięć jednostek o długości od 37 do 40 stóp. Jachty klasyfikowane będą w dwóch grupach – ORC i Open.
Nagrodami są Puchar Przechodni dla zwycięzcy w klasie ORC oraz Puchar Delphia Challenge 2016 dla najszybszego jachtu w czasie rzeczywistym, a także nagroda specjalna im. Edwarda Zająca – dla najwytrwalszego, ostatniego zawodnika, który zgodnie z regulaminem ukończy regaty.
Postępy jachtów można śledzić na bieżąco za pomocą bezpłatnej aplikacji YB Races lub na YB Tracking.
Przed startem powiedzieli:
Aleksandra Emche („Kosia III”, Delphia 40):
– Nie lubię nie kończyć tego, co rozpoczynam. Zeszłoroczną Bitwę uważam za niedokończoną i zamierzam to zmienić w tym roku. To jeden z punktów w realizacji moich planów i marzeń żeglarskich, które małymi krokami spełniam. Domyślam się, że w związku z tym, iż startują dwie kobiety, niektórzy będą upatrywać w tym osobistej rywalizacji, ale ja zamierzam ścigać się ze wszystkimi uczestnikami. W tym roku mam jacht, który wyposażony jest m.in. w dodatkowe źródła energii, tym samym pod względem technicznym jestem lepiej przygotowana niż w zeszłym roku, kiedy ten czynnik niestety zawiódł.
Każdy dzień spędzony w żegludze na morzu uczy czegoś nowego i przygotowuje do kolejnych rejsów. Poznaję cały czas swoje możliwości i ograniczenia, także to, w jaki sposób reaguję na dane sytuacje, sprawdzam, czy rozwiązania, które mam w głowie przydatne są w samotnej żegludze i czy mogę je wykorzystać startując w regatach. Morze wielokrotnie pokazało mi, że szacunek, respekt i pokora to cechy, które każdy żeglarz powinien mieć w sobie. Morze to żywioł, którego nie da się okiełznać, można jedynie z nim zacząć współpracować, ale na jego zasadach.
Andrzej Kopytko („True Delphia”, Delphia 37 GT):
– Startuję w Bitwie, bo ją lubię. Generalnie wspaniale czuję się w otoczeniu takich „wariatów” jak ja. Dobrze się rozumiemy, dobrze wiemy dlaczego tam jesteśmy. No i chyba najważniejszy powód to okazja do przeżycia czegoś fajnego, nauczenia się, zdobycia doświadczenia, sprawdzenia się kolejny raz, bo Bałtyk za każdym razem jest inny.
Maciej Muras („Delphia III”, Delphia 40):
– Bałtyk jest morzem, którego nigdy nie można lekceważyć, bez względu na porę roku, w której się po nim żegluje. Ale po pierwszym moim zeszłorocznym uczestnictwie nie miałem żadnych wątpliwości, że wszystkim wojownikom regaty się podobały, mnie oczywiście także. Celem startu mojego i Andrzeja (Kopytko) w tegorocznej edycji jest również zdobycie kwalifikacji do innych regat, ale gdyby takiej potrzeby nie było, z pewnością też pojawilibyśmy się na starcie.


