Zaczęło się!
Pełniący obowiązki prezydenta Brazylii Michel Temer oficjalnie otworzył igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro, a znicz na stadionie Maracana zapalił były maratończyk Vanderlei de Lima. Polscy żeglarze oglądali uroczystość inauguracyjną w telewizji.
Irmina Mrózek-Gliszczynska i Agnieszka Skrzypulec na portalu społecznościowym poinformowały o decyzji podjętej przez trenerów i lekarzy:
„Mamy dla was dwie wiadomości. Jak to się przyjęło: jedna jest dobra, druga zła.
Dobra: jeśli planowaliście zarwać nockę, aby oglądać POL11 na otwarciu Igrzysk – nie musicie już tego robić. Zła: POL11, po konsultacji z lekarzem i trenerami, otwarcie będzie oglądać w telewizorze.
Szkoda.
Jednak biorąc pod uwagę nasze niedawne infekcje i bardzo słabą logistykę (ok 4h w klimatyzowanym autobusie), może lepiej że zostaniemy w domu.
Z pozytywnych rzeczy: w sumie, zawodnicy i tak nie są świadkami otwarcia, ponieważ cały czas przed wejściem na płytę stadionu znajdują się na zewnątrz.”
Paweł Kołodziński z teamu POL49er wyjaśnił sprawę w depeszowym skrócie: „Dziś wielkie otwarcie. Ja postanowiłem zachować siły na regaty, wobec czego ceremonie obejrzę z pozycji widza.”
Defilada zawodników wszystkich państw uczestniczących w Igrzyskach składała się z 207 ekip. To rekordowa liczba krajów uczestniczących w największej sportowej imprezie świata. Chorążym polskiej reprezentacji był Paweł Bielecki, rozgrywający polskich piłkarzy ręcznych. W około 120-osobowej grupie biało-czerwonych można było dostrzec siatkarzy, piłkarzy ręcznych, szablistki, wioślarzy oraz ich trenerów. Polacy prezentowali się efektownie. Mężczyźni – ubrani w czerwone spodnie, niebieskie marynarki z orłem na piersi oraz biały podkoszulek, a panie – w kolorowych, zwiewnych, długich spódnicach i w białych bluzkach.
Słowom Temera, ogłaszającego rozpoczęcie igrzysk, towarzyszyły gwizdy. W Brazylii panuje niezadowolenie społeczne wywołane kryzysem gospodarczym i rozczarowaniem klasą rządzącą. Od 11 maja Temer pełni tymczasowo obowiązki prezydenta Brazylii, zastępując zawieszoną Dilmę Rousseff. Popiera go zaledwie dwa procent Brazylijczyków.
Kilkanaście minut później znicz zapalił były maratończyk de Lima, brązowy medalista olimpijski z Aten, pozbawiony wówczas szans na złoto przez atak demonstranta. Nie sprawdziły się zatem spekulacje mediów, że pod nieobecność chorego „króla futbolu” Pelego zaszczytu zapalenia znicza dostąpi Gustavo Kuerten. Słynny tenisista, trzykrotny triumfator French Open, był jednym z ostatnich uczestników sztafety z ogniem olimpijskim. Pochodnię przekazał już na Maracanie koszykarce Hortencii Marcari, a ta – de Limie.
Przemarsz tradycyjnie rozpoczęli reprezentanci Grecji, gdzie w starożytności narodziły się igrzyska, a w 1896 roku zorganizowano pierwsze w epoce nowożytnej. Zakończyli go gospodarze – Brazylijczycy. Tuż przed nimi entuzjastycznie witano dziesięcioosobową ekipę uchodźców z ogarniętych wojną krajów Bliskiego Wschodu. Gorąco oklaskiwane były i inne reprezentacje, choć pewną rezerwę widzów dało się wyczuć, gdy maszerowali Rosjanie. Z igrzysk wykluczono z powodu wielkiego skandalu dopingowego znaczną część „Sbornej”, w tym wszystkich lekkoatletów.
Zanim murawę Maracany wypełnili uczestniczący w defiladzie sportowcy, publiczność obejrzała 50-minutowy spektakl przedstawiający burzliwą historię Brazylii, począwszy od czasów przed portugalską kolonizacją, poprzez okres trwającego blisko 400 lat niewolnictwa, po współczesność. Widowisku towarzyszyły znane motywy muzyczne Kraju Kawy, na czele z bossa novą „A Garota de Ipanema” Toma Jobima, którą wykonał wnuk nieżyjącego już kompozytora – Daniel. W rytm tej melodii wkroczyła na murawę topmodelka Gisele Buendchen. Hymn Brazylii w sposób subtelny, przy akompaniamencie gitary, zaśpiewał jeden z najsłynniejszych brazylijskich muzyków – Paulinho da Viola.
Spektakl, wyreżyserowany przez Fernando Meirellesa, był stosunkowo skromny w porównaniu z ceremoniami inaugurującymi poprzednie igrzyska. Na jego przygotowanie wydano ok. 27,5 mln euro – trzy razy mniej niż w Londynie przed czterema laty.
– Niech ta ceremonia stanie się antydepresantem dla Brazylijczyków – mówił w jednym z wywiadów Meirelles, nawiązując do kryzysu gospodarczego, w którym pogrążony jest kraj.
Na trybunie honorowej zasiadło 37 szefów państw. Do Rio przyjechali m.in. prezydent Francji Francois Hollande i premier Włoch Matteo Renzi, reklamujący kandydatury Paryża oraz Rzymu do organizacji igrzysk w 2024 roku. Głów państw było jednak znacznie mniej niż na poprzednich uroczystościach w Pekinie – 80 i w Londynie – 70.
Igrzyska, które po raz pierwszy odbywają się w Ameryce Południowej, nie cieszą się popularnością wśród Brazylijczyków. Według niektórych badań nawet połowa mieszkańców kraju jest przeciwna wydawaniu publicznych pieniędzy na widowisko sportowe, a niezadowolenie potęgują doniesienia o korupcji przy budowie olimpijskich aren, braku transparentności i profesjonalizmu.
Do 21 sierpnia o medale w 306 konkurencjach będzie rywalizować około 10,5 tys. sportowców. Zmagania już w środę zainaugurowały piłkarki nożne, w czwartek odbyły się pierwsze mecze turnieju mężczyzn, a w piątek przed ceremonią otwarcia odbyły się kwalifikacje w łucznictwie z udziałem Kariny Lipiarskiej-Pałki.
Polskę reprezentować będzie 242 sportowców w 23 dyscyplinach. Jest to czwarta pod względem liczebności ekipa w historii występów biało-czerwonych. Najwięcej – 306 sportowców – startowało w 1980 roku w Moskwie. 288 osób pojechało do Monachium (1972), a 263 osiem lat temu do Pekinu.
Biało-czerwoni mają w dorobku łącznie 271 medali, a przed czterema laty wywalczyli 10 (dwa złote, dwa srebrne i sześć brązowych), podobnie jak na dwóch wcześniejszych olimpiadach w Atenach i Pekinie.
Najliczniejszą grupą w reprezentacji Polski stanowią lekkoatleci – 70. W dalszej kolejności są wioślarze – 26, pływacy – 21, kolarze – 17 i kajakarze – 15. Żeglarzy jest siedmioro i wystartują w pięciu klasach. O medale biało-czerwoni powalczą także w dwóch dyscyplinach drużynowych – piłce ręcznej i siatkowej.


