< Powrót
9
grudnia 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Mai Dziarnowskiej
Maja Dziarnowska podczas zmagań na mistrzostwach świata w klasie Open Foil.

Znani i nieznani: Maja Dziarnowska

Windsurfing trenuje od 18 lat, a od 11 jest członkiem kadry narodowej. Mimo upływu lat Maja Dziarnowska wciąż ma frajdę z pływania i, choć nie weźmie udziału w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio, nie wyklucza walki o Paryż w 2024 r.

Do żeglarstwa Maja Dziarnowska trafiła przez przypadek, bo w jej rodzinie nikt nie pływał, ani nie uprawiał zawodowo sportu.

– Zawsze  w szkole interesowałam się grami zespołowymi, choć nigdy na wyczynowym poziomie – wspomina windsurferka. – Pod koniec szkoły podstawowej, kiedy miałam 12 lat, koleżanka opowiedziała mi, że w wakacje spróbowała windsurfingu i koniecznie musimy zapisać się do Sopockiego Klubu Żeglarskiego. Rodzice nie mieli nic przeciwko, przyszłam do klubu i… wsiąkłam. Spodobała mi się grupa, treningi i atmosfera.

Maja Dziarnowska w pierwszym roku uczyła się pływać na desce UKS z niewielkim żaglem o powierzchni 3,8 metra kwadratowego, ale już w następnym przesiadła się na Mistrala 6,6. W niej też odniosła swój pierwszy niespodziewany sukces, który okazał się jednym z najważniejszych w życiu.

– W 2005 roku, zaledwie trzy lata po tym, jak zaczęłam pływać na desce, w Sopocie zorganizowano mistrzostwa świata w klasie Mistral – opowiada. – Nie sądziłam, że będę w nich pływać, ale trener powiedział, że mam startować i zbierać doświadczenie. Wystartowałam i ku mojemu zdziwieniu wygrałam! Już po pierwszym dniu byłam wysoko, ale potem zaczęłam się piąć do góry, ponieważ poprawiły się warunki i ostatecznie zostałam mistrzynią świata. Wtedy uwierzyłam, że faktycznie mam talent i zaczęłam myśleć poważnie o swojej przyszłości w windsurfingu.

Droga nie była jednak łatwa, ponieważ jeszcze jako juniorka Maja Dziarnowska trafiła na zmianę olimpijskiej deski z Mistrala na RS:X.

– Było dużo obaw z tym związanych – mówi windsurferka. – Byłam dosyć wątła i mówili, że jestem po prostu za słaba fizycznie, żeby przeskoczyć z Mistrala 6,6 na RS:X z ciężkim żaglem o powierzchni 8,5 metra. Mimo to mój trener stwierdził, że powinnam iść szybko do przodu i wskoczyć na nową olimpijską klasę. To była świetna decyzja, bo choć z początku obciążenie fizyczne było duże, to obyło się bez kontuzji i bardzo się rozwinęłam.

Maja Dziarnowska

Maja Dziarnowska latająca w klasie iQFoil.
Fot. arch. Mai Dziarnowskiej

Dzięki dobrym wynikom w 2009 roku Maja Dziarnowska znalazła się w kadrze narodowej. Brała udział w trzech kampaniach olimpijskich, choć na igrzyska nie udało się jej ani razu pojechać , także te najbliższe, które odbędą się w przyszłym roku w Tokio.

– Taki jest system, że tylko jedna osoba może pojechać na igrzyska – mówi windsurferka. – W Polsce poziom naszej dyscypliny jest bardzo wysoki, ale niezależnie od tego ile Polek będzie w najlepszej światowej dziesiątce i tak na igrzyska pojedzie tylko jedna. Nie czuję jednak, że to jest moja porażka, tylko że jest ktoś lepszy. Zosia Klepacka jest lepsza ode mnie i cieszę się, że mogę się od niej uczyć. Teraz jest jednak zmiana klasy olimpijskiej, a pływanie na iQFoilu jeszcze bardziej mi odpowiada i pokonuję w niej Zosię. Może więc za cztery lata…

Windsurferka nie deklaruje jeszcze, że na pewno powalczy o przepustkę na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu w 2024 roku, ale też nie wyklucza takiej sytuacji. Póki co jej osiągnięcia na foilu robią wrażenie – w sierpniu 2020 roku zdobyła wicemistrzostwo świata w klasie Open Foil.

– Na pewno iQFoil przyniósł powiew świeżości i nie sądziłam, że po tylu latach windsurfing mnie zaskoczy – tłumaczy. – Ale jak przyszedł foil, to wszyscy byliśmy zszokowani, jakie to fajne uczucie. Jest to obecnie mój ulubiony zestaw do trenowania, pływania, zabawy i ścigania się. Tym bardziej, że w tej klasie moja wysokość ciała jest pożądana. Poza tym uczymy się czegoś od zera, kombinujemy w ustawieniach i technice żeglowania. Jest to dla mnie bardzo ciekawe, żeby przeżyć kolejną zmianę klasy olimpijskiej i się jej nauczyć.

Póki co Maja Dziarnowska jest zawodniczką rezerwową na Igrzyska Olimpijskie w Tokio, więc dzieli czas pomiędzy trenowanie w klasie RS:X a pływanie na foilu.

– Moim priorytetem jest, żeby szkolić się na foilu, ale dalej muszę trenować z Zosią i pomagać jej w przygotowaniach – opowiada żeglarka. – Mnie też zależy na tym, żeby zdobyła medal, więc muszę być w formie. Jeszcze mamy parę zawodów na RS:X, więc w najbliższym czasie będzie dużo pracy przede mną, bo muszę połączyć obie klasy. Podwaja się przez to ilość zawodów i treningów, ale czuję, że jestem na to gotowa fizycznie. Jeżeli czegoś będzie za dużo, to będę na bieżąco korygować, ale na ten moment plan jest taki, żeby startować we wszystkich imprezach RS:X i na foilu.

Windsurferka nie zwalnia tempa, ale nie stawia przed sobą wielkich celów, tylko przede wszystkim skupia na dobrym pływaniu i czerpaniu z tego przyjemności.

– Najważniejsze dla mnie jest, żeby się uczyć, dobrze wypadać na zawodach, być z siebie zadowoloną i cały czas mieć z tego pływania taką frajdę, jaką mam teraz – mówi Maja Dziarnowska. – Jeżeli igrzyska w Paryżu wyjdą, to będzie super, jeżeli nie – to nic się nie stanie. Doszłam do takiego momentu w życiu, że wiem, że trzeba robić wszystko na sto procent, a porażki po prostu się zdarzają i z tym się trzeba pogodzić.

Maja DziarnowskaMaja Dziarnowska, ur. 7 sierpnia 1990 roku w Gdańsku. Windsurferka związana z SKŻ Ergo Hestia Sopot, członek kadry narodowej w żeglarstwie i multimedalistka mistrzostw świata, Europy i Polski w klasach Mistral, RS:X, Slalom i Open Foil. Absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Jest laureatką nagrody Pomorskiego Związku Żeglarskiego Kryształowy Żagiel w kategorii Pomorska Żeglarka Roku 2012 i 2020 oraz w kategorii Młodzieżowiec Roku – Kobieta w 2010 roku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ