< Powrót
21
lipca 2015
Tekst:
Tomasz Falba
Zdjęcie:
arch. rodziny Fidoszów
"Lwów" w całej okazałości

95 rocznica podniesienia polskiej bandery – „Lwów” zatrzymany w kadrze

21 lipca mija 95 rocznica podniesienia bandery na „Lwowie” – pierwszym polskim żaglowcu.

„Kolebką nawigatorów” nazwał „Lwów” Karol Olgierd Borchardt poświęcając mu jedną ze swoich najsłynniejszych książek. Na tym żaglowcu morze poznawało pierwsze pokolenie Polaków po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku.

„Lwów” zbudowano w 1869 roku w Anglii. Pływał pomiędzy Europą a Indiami. Po kilkakrotnej zmianie bandery i nazwy, wysłużoną już jednostkę, zakupili w 1920 roku Polacy z przeznaczeniem na statek szkolny dla nowopowstałej Szkoły Morskiej w Tczewie. „Lwów” był trzymasztowym barkiem z żaglami o powierzchni około 1500 m². Miał nieco ponad 85 m długości i 1293 BRT pojemności. Wyposażony był w dwa silniki spalinowe po 180 KM każdy. Jego załogę stałą stanowiło 10 oficerów oraz 25 podoficerów i marynarzy. Poza nimi „Lwów” mógł zabrać na pokład około 140 uczniów.

Niemal wszędzie gdzie statek zawijał, był tam pierwszą jednostką pod biało-czerwoną banderą. Można więc śmiało powiedzieć, że większość rejsów „Lwowa” miała historyczne znaczenie. Tak jak ten w 1923 roku do Brazylii, który stał się pierwszym transatlantyckim przelotem polskiego statku i pierwszym w historii przekroczeniem równika. Ba! Pionierskie było nawet jego przejście przez Kanał Kiloński. „Lwów” szkolił przyszłych marynarzy, ale także przewoził ładunki, zarabiając w ten sposób na swoje utrzymanie. Dowodzili nim kapitanowie takiego formatu jak Tadeusz Ziółkowski, Mamert Stankiewicz czy Konstanty Maciejewicz.

Historia niezwykłego żaglowca zakończyła się w 1930 roku. Siedem lat później został pocięty na złom. Jego miejsce zajął „Dar Pomorza”.

Na szczęście zostały zdjęcia. Poniżej prezentujemy fotografie z kolekcji rodziny Fidoszów. Dokumentują życie na pokładzie „Lwowa”.

Stanisław Ludwik Fidosz urodził się w roku 1907. Według rodzinnych opowieści od zawsze marzył o morzu. Do Szkoły Morskiej w Tczewie udał się… Wisłą na własnoręcznie wykonanej żaglówce. Pierwszą polską uczelnię morską ukończył w 1930 roku. W spisie zawartym w „Kadrach morskich Rzeczypospolitej” (tom pierwszy pod redakcją Jana Kazimierza Sawickiego) jego nazwisko znajduje się na liście absolwentów Wydziału Nawigacyjnego. Był to pierwszy rocznik, który opuścił mury Szkoły Morskiej po jej przeniesieniu do Gdyni.

Po ukończeniu Szkoły Morskiej Stanisław Fidosz pływał na kilku polskich statkach. Był na pokładzie „Niemna” kiedy ten w 1932 roku zatonął w Kattegacie po zderzeniu z fińskim żaglowcem. Później dzierżawił niewielką motorówkę pasażerską „Asta”, która woziła turystów z Gdyni do Orłowa. Przed wojną został cywilnym pracownikiem Marynarki Wojennej. W międzyczasie przygotowywał się też do zawodu rybaka morskiego. Został nim jednak dopiero po wojnie. Wydzierżawił kuter rybacki „Koł-25”, ale zaniechał rybaczenia w 1948 roku.Pracował na statkach PLO, PŻM i pod obcymi banderami. Śladem po każdym etapie jego życia są zdjęcia pieczołowicie przechowywane przez rodzinę, wypełniające kolejne pękate albumy. Stanisław Fidosz zmarł w 1967 roku w Gdyni.

Także jego syn Jacek związał się z morzem. W 1965 roku ukończył Wydział Mechaniczny Państwowej Szkoły Rybołówstwa Morskiego w Gdyni. Przez całe niemal życie pracował w przemyśle stoczniowym. Po ojcu pozostał mu album bezcennych fotografii, które udostępnił Muzeum Żeglarstwa Pomorskiego.

Fotografie „Lwowa” pochodzą najprawdopodobniej z lat 1925-1930. Przynajmniej ich część, na co wskazują widoczne na fotografiach malowane na biało burty żaglowca. Wcześniej kadłub wymalowany był według „nelsonowskiego” wzoru – na czarno z białymi kwadratami imitującymi furty strzelnicze.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ