< Powrót
24
grudnia 2015
Tekst:
Selma Expeditions.com
Zdjęcie:
Krzysztof Jasica

Amerykańska pętla „Selmy” dookoła obu Ameryk

Po 271 dniach od poprzedniego pobytu przy skale Hornu i opłynięciu dookoła Ameryki Południowej i Północnej, s/y „Selma Expeditions” ponownie znalazła się w tym samym miejscu.

Za rufą jachtu kolejno – Atlantyk, Przejście Northwest Passage „Śladami Amundsena i północnych wypraw polarnych”, potem powrót na południe: 62 dni rejsu non-stop przez Pacyfik z Alaski do Patagonii. Żeglując przez oceany i morza, mgły, wśród palącego słońca, pokonując cisze równikowe i sztormowe wiatry, moczeni przez deszcze, czasami spowolniani przez mgły, albo omijając góry lodowe, lub walcząc z napierającą krą… „Selma” znowu wita Horn pozdrawiając wszystkich żeglarzy którzy kiedykolwiek dotarli w to magiczne miejsce gdzie łączą się oceany… 

Relacja – Sergiusza Pinkwarta z pokładu „Selmy Expeditions”:

„Poranek przywitał nas słoneczną pogodą. Morze jeszcze wzburzone, ale wiatr tylko do zwyczajnych w tych okolicach 8 stopni w skali Beauforta. Selma śmigała po falach ścigając się ze stadem delfinów. (…). Zdążyłem zapiąć sztormiak i nasunąć głębiej kaptur, gdy uderzył szkwał. W kilka sekund zrobiło się ciemno, a wiatr ciskał w nas wielkie, ciężkie krople. Morze rozhuśtało się, a słone bryzgi uderzyły mnie w twarz. Zmrużyłem tylko oczy, bo nie mogłem puścić koła sterowego, o które walczyłem z jakimś niewidzialnym, powietrznym potworem, próbującym mi je wyrwać z rąk. Ale czego można się spodziewać 30 mil od Hornu?

To tu, na pobliskich skałach, albo w głębinach, leżą wraki kilkudziesięciu statków… Mówi się nawet, że to największe morskie cmentarzysko na świecie, a ludzie morza od dwóch wieków wymawiają nazwę tej wyspy z należytym szacunkiem. (…) Osławiony przylądek Horn to nie żaden „przylądek”, tylko w istocie – wyspa. 400 lat temu, w styczniu 1616 roku – odkryli ją żeglarze holenderscy Schouten i Le Maire i ochrzcili nazwą swego rodzinnego miasta (…).

W epoce wielkich żaglowców, które ze zbożem, czy saletrą krążyły między Anglią, a Australią – nowa droga wokół widocznej z daleka majestatycznej 425-metrowej ciemnej, granitowej ściany, stała się bardzo popularna. Parowce wybierały „skrót” przez ciasną i krętą oraz pełną zmiennych prądów morskich Cieśninę Magellana, ale mniej zwrotne żaglowce wolały się trzymać otwartego morza.

Ale tu czekały (i dalej czekają) niezwykle silne sztormy, nabierające dodatkowej prędkości spływając z andyjskich stoków w stronę oceanu. Niespodziewane i gwałtowne burze często rzucały bezbronne statki na skały. Dlatego wśród żeglarzy – właśnie ten fragment globu, na południowym krańcu Ameryk, gdzie spotykają się wody oceanów – Spokojnego i Atlantyku,  zdobył tak złą sławę, że zaczęto wierzyć, że tutejsze albatrosy to dusze marynarzy, którzy zginęli przy przylądku Horn”.

Skład załogi ostatniego etapu „Amerykańskiej Pętli Selmy”:
Skipper – Piotr Kuźniar, co-skipper – Krzysztof Jasica
Załoga: Sergiusz Pinkwart, Tomasz Strzyżowski, Karol Owczarek, Jan Pakulski, Jarosław Rejmak, Wojciech Zagała, Marcin Czerniakow, Mirosław Balicki, Artur Bukowski.

Amerykańska pętla Selmy – statystyka

Czas trwania projektu: 271 dni
Pierwszy raz na tej pozycji: 24.03.2015
Drugi raz na tej samej pozycji: 20.12.2015
Pokonany dystans: 25 326 Mm (ok. 46 900 km, więcej niż obwód Ziemi po równiku)
Realizacja: 8 kolejnych załóg
Dwóch skipperów: Piotr Kuźniar i Tomasz Łopata