< Powrót
19
października 2016
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Andrzeja Kopytko
Andrzej Kopytko przed startem Bitwy o Gotland 2016, na której uzyskał kwalifikację do OSTAR.

Andrzej Kopytko: Chcę ukończyć OSTAR

29 maja 2017 roku rusza kolejna edycja legendarnych, transatlantyckich regat samotników OSTAR. Wystartuje w nich opolski żeglarz Andrzej Kopytko, w ramach projektu Ocean17. Rozmawiamy m.in. o tym, skąd pasja do samotnej żeglugi i na czym polegają przygotowania do regat.

– Jak to się stało, że żeglarz z Opola postanowił zostać samotnikiem i wystartować w regatach OSTAR 2017?

– Na południu Polski też mamy akweny do pływania. Opolszczyzna może nie jest takim ośrodkiem jak województwa nadmorskie czy warmińsko-mazurskie, ale na pewno jest tu wielu żeglarzy, którzy tę dyscyplinę uprawiają.

– Jasne, pamiętamy chociażby „Dar Opola”, który ponad pół wieku temu odbywał pionierskie rejsy na Morze Czerwone pod dowództwem Bolesława K. Kowalskiego.

– Ta tradycja też jest kultywowana na Opolszczyźnie.

– Skąd pomysł, żeby pływać samotnie?

– To był przypadek. Nie planowałem samotnego żeglarstwa, a tym bardziej samotnego ścigania – pływałem zespołowo i raczej turystyczne. W 2013 roku postanowiłem jednak się sprawdzić – na wypadek, gdyby załoga na łódce była niedysponowana i musiałbym sobie radzić sam – i pożeglować solo po Bałtyku dookoła Bornholmu. Okazało się, że w podobnym czasie odbywają się regaty Polonez Cup. Pomyślałem, żeby wziąć w nich udział. I wskoczyłem na bardzo głęboką wodę, bo w silny sztorm. Okazało się, że to bardzo ambitne pływanie, ale daje silnego kopa i podnosi poczucie własnej wartości. Z roku na rok zaliczałem kolejne imprezy. Zaczęło się to robić coraz bardziej poważne, choć wciąż w amatorskim wymiarze. W 2014 roku w głowie urodził mi się pomysł, żeby przepłynąć Atlantyk, najlepiej przy okazji regat.

– Jak wygląda plan przygotowań?

– W 2014 roku udało mi się pozyskać jacht, a w 2015 roku zaprosić do współpracy stocznię Delphia. Ostatnie dwa sezony to już rejsy i wyścigi. Niestety mimo zdobytego doświadczenia, efekty rywalizacji na wodzie mam coraz gorsze (śmiech). Chyba grupy amatorskie w regatach są coraz mniej amatorskie, a jachty coraz lepsze.

W tym roku dzięki udziałowi w Bitwie o Gotland uzyskałem kwalifikację do OSTAR. To jedyne regaty na naszym Bałtyku, które ją dają. W ramach przygotowań postanowiłem, że muszę je ukończyć bez zmęczenia. Większość zawodników chce jak najszybciej dopłynąć i po pięciu dniach wszyscy są strasznie zmęczeni. Ja sobie założyłem, że jeśli mam przeżyć trzy-cztery tygodnie na oceanie, to pięć dni nie może mnie zmęczyć. Chciałem się upewnić, że bez większego problemu, normalnie funkcjonując – piorąc, gotując i śpiąc – mogę te regaty przepłynąć. Dzięki temu nie boję się, że zmęczenie, czy brak snu będą przeszkodą w samych regatach. Najwięcej jednak w moich przygotowaniach jest pływania i treningów z doświadczonymi żeglarzami.

– Na jakim jachcie pan wystartuje?

– Popłynę na 10-letniej Delphi 37 GT. Przekonanie do jednostek tej firmy wzięło się z mojego wcześniejszego pływania na „Polskiej Miedzi”. Ta łódka  sprawdzała się we wszystkich warunkach, a im cięższe, tym dawała więcej z siebie. Delphia 37 GT, zbudowana w formule „True Yachts”, to wersja sportowa, przeprojektowana pod kątem regatowym, o podniesionym takielunku, trochę odchudzona. Przez ostatnie dwa lata wymieniłem na niej wszystkie rzeczy, które się zużywają – łożyska steru, stalówki itp. Pod tym kątem łódka jest przygotowana do pokonania Atlantyku. Reszta będzie bardzo mocno zależała ode mnie i od warunków pogodowych. Ale będą chciał udowodnić jej dzielność.

– W porównaniu z konkurentami jacht ma szanse na dobry wynik?

– Wszystkie jachty mogą nawiązać rywalizację, bo będą przeliczane. Już w 2013 tak było. Dla mnie celem życia jest wystartowanie i ukończenie OSTAR. Będę walczył, żeby nawiązać walkę z najlepszymi.

– Niektóre polskie rejsy wyczynowe były krytykowane za niedostateczne przygotowanie jednostek – m.in. nie kierowanie się przepisami i zaleceniami World Sailing (dawniej ISAF).

– Regaty OSTAR opierają się na międzynarodowych przepisach ISAF. Mnie dotyczy kategoria pierwsza OSR, która dokładnie opisuje wymagania, jakie musi spełnić zarówno skipper, jak i sam jacht. Jednym z wymogów jest np. posiadanie alternatywnego systemu sterowania. Łódka będzie przygotowana.

– Polska ma bogatą tradycję startów w OSTAR. Korzystał pan z czyjegoś doświadczenia podczas przygotowań?

– Owszem. Przeolbrzymiej pomocy udziela mi Krystian Szypka, którego udało się przekonać, żeby poświęcił się temu projektowi. Bez niego byłoby mi naprawdę ciężko. Zdobył duże zaufanie u organizatorów OSTAR, co spowodowało, że uczestnicy mogą część obowiązkowych szkoleń ukończyć u niego. Wpoił mi mocno kwestie bezpieczeństwa na jachcie. Na pewno zostanie mi w głowie ćwiczenie do bólu wszystkich manewrów w uprzęży. Z Joanną Pajkowską  z kolei w ubiegłym roku pływałem w Polonez Cup w deblu, więc miałem czas, żeby zamęczyć ją tysiącem pytań.

– Przed majowym startem w OSTAR nie planuje pan już udziału w regatach. Jak pan spędzi te miesiące?

– Przede wszystkim będę przygotowywał siebie. Treningi kondycyjne i podniesienie odporności organizmu – to na razie najważniejsze. Do tego badania lekarskie, włącznie z dentystą, żeby obyło się bez niespodzianek na oceanie. Oraz zdobywanie dalszej wiedzy. Muszę np. ukończyć szkolenie w zakresie morskiego survivalu. Jest co robić – obawiam się, że czasu jest bardzo mało.

Andrzej Kopytko, urodził się 17 września 1975 roku w Kędzierzynie-Koźlu. Przygodę z żeglarstwem zaczął w Jacht Klubie Tajfun przy Zakładach Azotowych Kędzierzyn Koźle. Obecnie jest członkiem Yacht Klubu Rzeczypospolitej Polskiej w Świnoujściu. W 2015 roku zajął drugie miejsce w grupie Open w regatach Bitwa o Gotland. W ramach projektu Ocean17 29 maja 2017 roku wystartuje w regatach OSTAR.

OSTAR (Observer Single-handed Transatlantic Race -Transatlantyckie Regaty Samotników Observera) są uznawane za jedne z najtrudniejszych regat transatlantyckich. Dystans do pokonania, w zależności od wybranej trasy, liczy około 3000 mil morskich, czyli około 5500 km. Trasa regat prowadzi przez północny Atlantyk, na którym żeglarze muszą się zmierzyć z przeciwnymi wiatrami, nieprzyjaznymi prądami morskimi, mgłami i górami lodowymi. Joanna Pajkowska brała udział w OSTAR w 2000 i 2013 roku. W 2013 roku wystartował w nich również Krystian Szypka, w ramach organizowanego przez Pomorski Związek Żeglarski projektu „Ostar for Dydek”.

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ