< Powrót
20
września 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
PSKO
Artur Burdziej

Artur Burdziej: Bez rewolucji w Polskim Stowarzyszeniu Klasy Optimist

15 września nowym prezydentem Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist został Artur Burdziej. Rozmawiamy z nim o potrzebach Optimiściarzy i kierunku rozwoju stowarzyszenia.

– Dlaczego postanowił pan stanąć na czele Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist?

– Trzy lata temu członkowie stowarzyszenia wybrali mnie do zarządu, gdzie pełniłem funkcję sekretarza. Bardzo polubiłem to zaangażowanie i pracę społeczną w klasie Optimist, w której żeglował wcześniej mój syn, a obecnie żegluje córka. Dlatego postanowiłem zostać na dłużej i spróbować swoich sił jako prezydent Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist.

– Miał pan konkurentów?

– Tak i bardzo się z tego cieszę. Na poprzednich wyborach był tylko jeden kandydat na prezydenta, a teraz była dwójka – oprócz mnie także Katarzyna Dzik. Bardzo jej za to podziękowałem po wyborach, bo to przykład, że ludzie chcą się angażować i pracować społecznie.

– Czy to będzie prezydentura kontynuacji czy rewolucji?

– Rewolucję trzeba robić wtedy, kiedy coś nie działa. A w PSKO nie ma takiego problemu – jest postrzegane dobrze w kraju i zagranicą. Dlatego zależy mi, żeby to były rządy ewolucji i rozwoju. Na pewno będziemy otwarci na głosy i propozycje z całego środowiska Optimista, bo nie chcę, żeby zarząd był zamkniętym tworem, który tylko kreuje i realizuje swoją politykę.

– Jaką drogę rozwoju widzi pan dla PSKO?

– Nowy zarząd potrzebuje trochę czasu, żeby dokładnie ją opracować. Od pewnego czasu mowa jest o powołaniu, funkcjonującej już przed laty, reprezentacji PSKO i chciałbym do tego pomysłu wrócić – choć mam świadomość, że formalnie trudno byłoby go wpisać we współfinansowanie przez Polski Związek Żeglarski. Zależy mi też, żeby PZŻ wspierał udział w mistrzostwach świata, bo w tej chwili dotowane są tylko te organizowane w Europie. A różnica jest znacząca – rodzice za występ dziecka w mistrzostwach Europy musieli zapłacić 3000 zł, a za mistrzostwa świata 13 000 zł. Jest to przepaść i z tego powodu zawodnicy wybierają mistrzostwa Europy, choć to mistrzostwa świata są ważniejsze. Spróbuję też znaleźć sponsorów dla PSKO. W innych krajach to się udaje, więc i u nas jest to możliwe. Pozwoli nam to we wspieraniu wyjazdów na imprezy międzynarodowe, bo jesteśmy na nich za rzadko, a nasi zawodnicy potrzebują opływania i pozbycia tremy na tych najważniejszych imprezach.

– Na mistrzostwach PSKO w Dziwnowie zawodnicy z zagranicy zajęli sześć miejsc w pierwszej dziesiątce – poziom klasy Optimist w innych krajach jest wysoki.

– Impreza w Dziwnowie ma od lat dobrą renomę i nie pierwszy raz przyjeżdżają na nią zawodnicy zagraniczni – choć w tym roku było ich faktycznie dużo i wystartował nawet Optimiściarz z Tajlandii. I faktem jest, że pokazali się oni z dobrej strony.

– To jak prezentują się nasi Optimiściarze przy zawodnikach z innych krajów? Zbliżamy się do czołówki?

– Trudno powiedzieć. W zeszłym roku Igor Kuczys z MKŻ Arka Gdynia zdobył wicemistrzostwo Europy, a na mistrzostwach świata w Tajlandii mieliśmy wszystkich zawodników w srebrnej grupie. Ale ten rok takich sukcesów już nie przyniósł. Z jednej strony rozwijamy się, prowadzona jest praca w klubach, ale potem okazuje się, że na imprezach międzynarodowych nie potrafiliśmy pokazać się na czołowych miejscach. Czyli czegoś jednak brakuje. Chciałbym, żebyśmy z trenerami zaczęli analizować, jak zbliżyć się do światowej czołówki. Następną sprawą jest współpraca z Polskim Związkiem Żeglarskim przy Akademii Żeglarstwa Regatowego, czyli Kadrze Narodowej Juniorów, żeby była ona jeszcze bardziej skuteczna.

– A widać rozwój klasy w Polsce? Optimisty pojawiają się na nowych akwenach?

– W ostatnich latach Optimist się rozwija i jest dużo małych ośrodków, gdzie te najmniejsze dzieci uczą się żeglować. Często na starych łódkach treningowych, ale w końcu z takich miejsc też wyrastają mistrzowie. Zdarza się, że dzieciaki nie są nawet zrzeszone w PSKO, bo rzadko jeżdżą na regaty, nawet dla grupy B. Ale ważne, że jest chęć i poza nami też się klasa rozwija.

Artur Burdziej, ur. w 1973 roku. Szczeciński żeglarz, instruktor, przedsiębiorca i ojciec dwójki młodych zawodników. Pomagał trenerowi Arkadiuszowi Lenkowskiemu w MKŻ Opti w Kamieniu Pomorskim i KSW Baltic i był team leaderem polskiej kadry na mistrzostwa świata klasy Optimist w 2017 roku. 15 września 2018 roku w Dziwnowie decyzją Walnego Zgromadzenia Członków Artur Burdziej został wybrany na prezydenta Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist.

Polskie Stowarzyszenie Klasy Optimist zostało założone 1 maja 1993 roku w Gdyni przez grupę entuzjastów Optimista, na czele z Andrzejem Lutomskim, komandorem MKŻ „Arka” Gdynia. Obecnie należy do niego ponad 770 młodych zawodników i 76 osób dorosłych.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ