Atlantyk Solo – nie ma już odwrotu
Romuald Koperski kontynuuje rejs przez Atlantyk na pokładzie wiosłowej łodzi „Pianista”. W środę 30 listopada minął wyspę Świętego Antoniego z archipelagu Wysp Zielonego Przylądka. To ostatni skrawek lądu, jaki podróżnik zobaczył w drodze na drugą stronę oceanu.
„Od rana widzę wyspę piękną, górzystą, oświetloną wschodzącym słońcem. Co za uczucie… Tego nikt nie wie, kto tego nie przeżył…” – taką informację przekazał Koperski Jackowi Pietraszkiewiczowi z firmy NavSim, koordynującemu całe przedsięwzięcie i przekazującemu wieści od samotnika przez internet.
Najnowszy wpis w mediach społecznościowych, datowany na wtorek 29 listopada jest taki: „Pianista zbliża się do wyspy Świętego Antoniego, największej z Wysp Zawietrznych archipelagu Wysp Zielonego Przylądka. Jest w tej chwili 37 mil morskich od jej północnego cypla. Jeśli warunki wiatrowe utrzymają się, Roman minie lewym trawersem wyspę w odległości zaledwie około 16 mil jutro około południa (w środę 30 listopada – red.). Dziś wyszedł już z pasma ciężkich chmur i nad nim piękny błękit przez cały dzień. Zważywszy, że wyspa jest całkowicie pochodzenia wulkanicznego, a jej najwyższy szczyt sięga blisko 2 tys. metrów, po raz pierwszy od prawie 29 dni przez cały dzień, Śmiałek będzie miał ląd w polu widzenia i będzie ją widział prawie przed sobą, lekko po lewej stronie. Kiedy ją minie, przed nim już tylko będzie bezkres oceanu. Z uwagi na prąd i wiatr nie będzie już drogi odwrotu…”.
Romuald Koperski ma jeszcze przed sobą ok. 2000 mil morskich. Kibicując śmiałkowi możemy wesprzeć towarzyszącą wyprawie akcję charytatywną pod nazwą „Podaruj milę morską”. Jej celem jest zbiórka funduszy na pomoc Polakom mieszkającym na Syberii. Wszelkie informacje o rejsie, akcji charytatywnej i aktualna lokalizacja „Pianisty” dostępne są na stronie wyprawy AtlantykSolo.


