Czeskie muzeum morskie w Veletovie zaprasza
Dziś mało kto wie, że dawna Czechosłowacja miała drugą co do wielkości flotę morska krajów bez dostępu do morza. Tę historię dokumentuje Muzeum Morskie w Veletovie w Czechach, które odwiedził niedawno sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarki Morskiej Rafał Machowiak.
Wizyta była związana m.in. z projektem dotyczącym czeskiej obecności na morzach i oceanach pod nazwą „Třinec jede domů“. Dotyczy on sprowadzenia do muzeum w Veletovie flagowego statku czechosłowackiej floty MS „Třinec“. Jednostka ta została zbudowana w 1975 r. w stoczni w Szczecinie. Teraz znajduje się w Rotterdamie i stamtąd, z pomocą trzech holowników, ma dotrzeć do Szczecina. W jednej ze szczecińskich stoczni zostanie „pokrojona“ i w częściach przetransportowana do Czech.
– Ta operacja miałaby się odbyć również z naszą polską pomocą, stąd moja obecność w Czechach – mówi Rafał Machowiak. – Statek miałby zostać przetransportowany Odrą i Łabą, a do muzeum w Veletovie, już po podzieleniu go na części, miałyby trafić dziób i rufa. Czesi mają do tego statku szczególnie emocjonalny stosunek, bo on wygląda tak jakby załoga zeszła z niego wczoraj, nic się nie zmieniło od ostatniego rejsu.

Dziś jeszcze nie wiadomo kiedy ta operacja miałaby się odbyć i w jakim stopniu polskie Ministerstwo Infrastruktury mogłoby w niej pomóc. Muzeum warto jednak odwiedzić także zanim trafi tam MS „Třinec“, bo ma sporo intersujących artefaktów do zaoferowania
Namorni muzeum w Veletovie jest położone nad Łabą, ok. 80 km na wschód od Pragi.
– Jego zbiory koncentrują się na bardzo ciekawej historii Czechosłowackiej Żeglugi Morskiej, która w swoim w swym szczytowym momencie rozwoju miała łącznie 44 statki – mówi Rafał Machowiak.
Zgromadzone eksponaty oraz prezentowane tam informacje ukazują nie tylko bogatą historię czechosłowackiej foty, która była drugą co do wielkości flotą na świecie wśród państw śródlądowych. Ekspozycja pokazuje także inne związki Czechów z morzem. Można tam poznać sylwetkę Augustina Heřmana, czyli dowódcy fregaty „La Grace”, który był piratem z Karaibów w pierwszej połowie XVII wieku. Inną ciekawą postacią, o której możemy się dowiedzieć odwiedzając Muzeum był Eduard Ingriš, który żeglował między Ameryką Południową, a Polinezją na swoich balsowych tratwach Kantuta. Jego doświadczenia miały wpływ m.in. na twórczość Ernesta Hemingwaya i jego dzieło „Stary człowiek i morze”.

– Są też polskie akcenty, jak choćby worek żeglarski z „Daru Pomorza” czy informacje o polskich uczelniach, gdzie kształcili się czechosłowaccy marynarze – dodaje Machowiak. Ekspozycja muzealna w Veletovie zdecydowanie godna jest polecenia, choćby dlatego, że można się tam dowiedzieć, że powitalne czeskie „Ahoj”, ma morskie fundamenty i wskazuje na silne związki Czechów z morzami i oceanami.


