< Powrót
30
stycznia 2018
Tekst:
jsz
Zdjęcie:
Key Opus PKBWM

Dlaczego Grzegorz Węgrzyn musiał przerwać rejs – raport

Niedostateczna konserwacja steru oraz błędy i nieporozumienia podczas akcji ratowniczej – to główne wnioski z raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich, dotyczącego awarii jachtu „Regina R”, na którym Grzegorz Węgrzyn odbywał samotny rejs dookoła świata.

Kapitan Grzegorz Węgrzyn 6 czerwca 2015 roku wypłynął ze Szczecina z zamiarem samotnego opłynięcia świata bez zawijania do portu. Już we wrześniu z powodu awarii komputera pokładowego musiał przybić do Wysp Zielonego Przylądka, ale po niezbędnych naprawach rejs kontynuował. Był to jednak zaledwie początek jego problemów – w kwietniu 2016 roku żeglarz wpłynął do Kapsztadu z powodu awarii olinowania, a pięć miesięcy później do australijskiego Fremantle i Melbourne, gdzie jacht przeszedł kolejne naprawy.

Wyprawa zakończyła się definitywnie wiosną 2017 roku. 8 kwietnia jacht „Regina R” na Pacyfiku stracił płetwę sterową, przez co 12 kwietnia Grzegorz Węgrzyn zmuszony był wezwać pomoc. Trzy dni później został podjęty z pokładu przez statek „Key Opus”.

Według Krzysztofa Kuropieski i Marka Szymankiewicza z Państwowej Komisji Badania Wypadków Morskich prawdopodobną przyczyną awarii była niedostateczna konserwacja i brak kontroli stanu elementów podwodnej części systemu sterowania. Pewności jednak nie ma, ponieważ opuszczony przez żeglarza jacht najpewniej zatonął.

Członkowie Komisji dużo więcej uwagi w raporcie poświęcili niezwykle chaotycznej akcji ratunkowej. Choć Grzegorz Węgrzyn za pomocą UKF-u, radiopławy i flag sygnalizował, że jest w niebezpieczeństwie, to po przybyciu statku „Key Opus” zmienił zdanie i uznał, że może samodzielnie kontynuować rejs. Niestety podczas podchodzenia statku do jachtu doszło do kolizji, przez którą „Regina R” została poważnie uszkodzona.

Sytuację pogorszyły trudności w komunikacji – Grzegorz Węgrzyn niedostatecznie znał język angielski i nie był w stanie skutecznie komunikować się z ratownikami i marynarzami. Jego radiotelefon UKF  się zepsuł, a o posiadaniu ręcznego żeglarz zapomniał. Ratownicy zmuszeni byli z samolotu zrzucić mu przesyłkę z radiotelefonem i listem w języku polskim. Na pokładzie dodatkowo znajdował się tłumacz, żeby przekonać kapitana do opuszczenia jachtu. Ostatecznie żeglarz został podjęty przez „Key Opus” 15 kwietnia.

W podsumowaniu Komisja skierowała zalecenia dotyczące bezpieczeństwa do Urzędu Lotnictwa Cywilnego, Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Ministerstwa Sportu, w których m.in. wskazała na rozważenie wymogu znajomości języka angielskiego do uzyskania stopnia kapitana jachtowego. Z kolei żeglarzom odbywającym samotne rejsy zaleciła posiadanie urządzeń telekomunikacyjnych, umożliwiających kontakt z lądem z dowolnego miejsca.

Raport

PODZIEL SIĘ OPINIĄ