Dobry początek roku Filipa Ciszkiewicza
Filip Ciszkiewicz (MKŻ Arka Gdynia) wywalczył drugie miejsce podczas regat XVIII Pucharu Karnawałowego w klasie Laser Standard. W rozmowie z Żeglarski.info nasz kadrowicz podsumował udział w andaluzyjskiej imprezie, która ma rangę mistrzostw Hiszpanii.
– Ostatnie tygodnie spędziłeś na zgrupowaniu w Hiszpanii. Start w regatach był elementem uzupełniającym program szkoleniowy. Jak przebiegały treningi?
– To było zgrupowanie dedykowane seniorom, jednak wspólnie z trenerem zaprosiliśmy do udziału kilku juniorów i młodzieżowców. Zależy nam na szkoleniu możliwie szerokiej grupy i wzmocnieniu oraz rozwoju klasy Laser. Trenowaliśmy więc w szóstkę. Trzeba przyznać, że plan był bardzo intensywny. Codziennie rano mieliśmy trening na wodzie, a po obiedzie motoryczny. Każdy z nas miał tylko jeden dzień odpoczynku.
– To przyniosło efekty?
– W moim przypadku zdecydowanie tak. Udało mi się wzmocnić pewność siebie przy żeglowaniu na pełnym, silnym wietrze i na małej fali. Początkowo miałem sporo wywrotek przy manewrach, a podczas dwóch ostatnich treningów nie zaliczyłem już żadnej, mimo wiatru o sile trzydziestu węzłów.
– A same regaty? Miałeś bardzo dobre starty…
– To były dla nas całkiem udane regaty. Rozegrano osiem wyścigów w ciągu dwóch dni. Pływałem najrówniej z całej czołówki startujących, najgorszy wynik jaki uzyskałem to było siódme miejsce. Dzięki temu, że trenerzy naciskali, żebym utrzymywał już wywalczone dobre lokaty, a nie starał się za wszelką cenę wygrać, dowiozłem dobry wynik do końca. Ostatniego dnia wygrałem dwa wyścigi i w klasyfikacji końcowej byłem drugi. Przegrałem tylko jednym punktem. Niestety z powodu rozgrywanych w tym samym czasie mistrzostw Hiszpanii w Radialach na trasie wyścigów nie było sędziów, którzy pilnowali tylko mety. To mi nie pomogło, bo zawodnik, z którym przegrałem nie ścigał się czysto.
– Czyli?
– Nie kręcił kółek za boje, za sytuacje prawy-lewy. No i mocno pompował. Takie zagrania, z powodu braku sędziów na trasie, zostały przeoczone. Zresztą to nie tylko moja opinia, ale wielu innych uczestników.
– Mimo wszystko zająłeś dobrą lokatę, a to dobrze wróży na kolejne starty…
– Już końcówka minionego roku była dla mnie znakomita, a początek tego jest świetny. To rzeczywiście dobry prognostyk na kolejne starty. Przygotowuję się do startu w Pucharze Świata na Majorce i liczę na dobry wynik. Oczywiście jak w każdym sporcie, a tym bardziej w żeglarstwie, wszystko zdarzyć się może. Jestem jednak dobrej myśli.
– Zgrupowanie w Andaluzji właśnie się zakończyło, jakie masz teraz plany?
– Wracam do Polski. Najprawdopodobniej skorzystam ze wsparcia fizjoterapeuty, bo po długim zgrupowaniu odezwało się kilka starych kontuzji. Ale nie zabawię w kraju zbyt długo, bo już 17 marca wylatujemy na Majorkę.


