< Powrót
7
grudnia 2022
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Fundacji Klasyczne Jachty
Fundacja Klasyczne Jachty
Fundacja od roku prowadzi w Trzebieży Warsztat Szkutniczy.

Fundacja Klasyczne Jachty nie zwalnia tempa

Kontynuuje remont „Śmiałego”, stworzyła Warsztat Szkutniczy i promuje historię żeglarskich oldtimerów. Po 3,5 roku od powstania Fundacja Klasyczne Jachty wytrwale realizuje swoją misję.

Jednym z pierwszych i najważniejszych projektów rozpoczętych przez założoną w 2019 roku Fundację Klasyczne Jachty, mieszczącej się w Marinie Trzebież, był zakup od Polskiego Związku Żeglarskiego zabytkowego jachtu „Śmiały”. Jednostka ta służyła m.in. do rejsów wyprawowych, w tym do Ameryki Południowej w latach 1965-1966.

– Nie udało nam się pozyskać sponsora generalnego, żeby ruszyć z pracami z kopyta – opowiada Marcin Wągiel, założyciel Fundacji. – Najpierw przeszkodził COVID-19, a następnie wybuch wojny w Ukrainie. Mamy za to drobnych darczyńców i wolontariuszy, którzy wnoszą swoją pracę. Dzięki temu możemy prowadzić remont. Aktualnie przymierzamy się do wymiany poszycia, mamy też już wykonawcę, który położy nową instalację elektryczną. W najbliższym czasie efekty pracy przy „Śmiałym” na pewno będą bardziej widoczne.

– Bardzo dążymy do tego, żeby w 2023 roku doprowadzić „Śmiałego” do stanu umożliwiającego wodowanie – dodaje Anna Petrykowska, prezes Fundacji.

Fundacja Klasyczne Jachty

Wnętrze remontowanego jachtu „Śmiały”.
Fot. arch. Fundacji Klasyczne Jachty

Założyciele Fundacji, w ramach akcji „Śmiały Projekt”, nie tylko prowadzą remont, ale też go pokazują w czternastu – jak na razie – nakręconych filmach. Dokładnie opowiadają w nich o prowadzonych pracach, wyjaśniają kolejne ich etapy i pokazują zaangażowanie wolontariuszy. Pojawia się w nich też m.in. „Tara”, dawniej znana jako „Dar Opola”, która jest bliźniaczą jednostką „Śmiałego”.

Ponadto z inicjatywy Fundacji Klasyczne Jachty i Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku powstała wystawa „Śmiało naprzód. Historia i przyszłość jachtu „Śmiały”. Prezentowana ona była od marca do maja 2022 roku na statku-muzeum „Dar Pomorza”.

Na przełomie 2020 i 2021 roku Fundacja nawiązała współpracę z Mariną Trzebież i Młodzieżowym Ośrodkiem Wychowawczym w Trzebieży w zakresie remontu dwóch Nefrytów, należących do Polskiego Związku Żeglarskiego. Idea była taka, że młodzi ludzie pod okiem Fundacji wyremontują te jachty, a następnie będą uczyli się na nich żeglować.

– To się niestety nie udało, ponieważ chłopcy z ośrodka bardzo entuzjastycznie pracowali przy Nefrycie tylko przez kilka pierwszych miesięcy – tłumaczy Petrykowska. – Skala przedsięwzięcia była jednak duża, a chłopcy mieli bardzo napięty harmonogram różnych zajęć dodatkowych i nie mogli na remont poświęcać każdego popołudnia, więc nie zdążyli na sezon żeglarski. Latem wprawdzie pływali Omegami, ale później część osiągnęła pełnoletność i opuściła ośrodek, a pozostali stracili zapał. Współpraca wygasła, a Nefryt trafił pod plandekę. Niewykluczone jednak, że w przyszłości do projektu wrócimy.

Pod koniec 2021 roku Fundacja uruchomiła Warsztat Szkutniczy. Rozpoczęła w ten sposób prowadzenie odpłatnej działalności statutowej. Dzięki temu do hangaru w Trzebieży na remont szybko trafiły kolejne ciekawe jednostki.

– Najstarsza łódka pochodzi z 1927 roku i jest to jacht „Dana” klasy 6 metrów – opowiada Marcin Wągiel. – Przez ostatnie lata pływała ona pod polską banderą i można ją było spotkać w marinach Zatoki Gdańskiej. Odkupił ją jednak z sentymentu wnuk budowniczego i projektanta. W drodze do Wielkiej Brytanii zatrzymała się u nas w warsztacie na generalny remont. Drugi jacht to dawny „Mars”, obecnie nazywający się „Christopher Columbus” i pływający pod niemiecką banderą. Prawdopodobnie pochodzi z lat 20. i jest klasy 8 metrów, ale nie ma na to dokumentów. Trzecia łódka to jednostka typu Vega pod duńską banderą.

Należący do Fundacji jacht „Ina”.
Fot. arch. Fundacji Klasyczne Jachty

Fundacja Klasyczne Jachty stara się też otwierać na osoby zainteresowane tradycyjnym szkutnictwem. W 2021 roku zorganizowała dni otwarte, a we wrześniu tego roku repair weekend, w którym można było bezpłatnie skorzystać z ich pomocy. Jej założyciele wspierają też innych pasjonatów, którzy remontują oldtimery. Owocem tej aktywności są coraz liczniejsze odwiedziny w hangarze Fundacji.

– Zaczęły się u nas pojawiać wycieczki – przyznaje Marcin Wągiel. – To osoby szkolące się w Trzebieży na patent sternika morskiego, których przyprowadzają do nas instruktorzy. Pokazuję im, jak są zbudowane drewniane łódki i opowiadam, jakie są realia posiadania takiego jachtu i z jakimi kosztami to się wiąże.

– Wielu ludzi przychodzi też, żeby zobaczyć pracę tradycyjnego szkutnika – dodaje Anna Petrykowska. – Dla osób prowadzących miejski tryb życia możliwość stworzenia czegoś własnymi rękami – wystrugania, wycięcia listewki – jest bardzo odświeżające.

Założyciele Fundacji, oprócz dalszych prac remontowych, mają też pomysły na inne działania.

– Chcielibyśmy w przyszłości zorganizować w Gdyni wystawę poświęconą polskim jachtom – zdradza Petrykowska. – Byłaby ona dwuczęściowa. Jedna część ekspozycji mieściłaby się na „Darze Pomorza”. Uzupełniałaby ją zaś wystawa plenerowa jachtów. W gdyńskiej marinie postawilibyśmy na wodzie żywe eksponaty – Vegę, Opala, J-80 i może jeszcze inne jednostki. Wszystko zależy od tego, co uda się zgromadzić.